L
Lilanda
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2007
- Odpowiedzi
- 1
Witajcie!!
Mam nieprzyjemna sprawę sąsiedzką. Pisałam o niej już wcześniej ("problemy sąsiedzkie..."), ale nikt nie odpowiedział na moje pytania. Może teraz uzupełnię kilka informacji i może teraz mi się uda otrzymać odpowiedź.
Płot, który został postawiony 20 lat temu stanął troszeczkę na polu sąsiadki (nie zgłosiła sprzeciwu, nie wykłócała się) . Nie stałoby się tak gdyby jej mąz co chwila nie przestawiał granicznego bloczka. Wkońcu sami nie wiedzielismy jak postawić ten płot, więc po prostu wyrównalismy do sąsiada. Teraz oczywiście ta pani pragnie, abyśmy jej za to zapłacili (to wychodzi jakieś 4000zł). Nie byłoby całej sprawy gdyby nie to, że ona chce pieniadze już na ten wtorek. Jak wiadomo dla "zwykłego zjadacza chleba" to jest ogromna suma. W dodatku nie chce się teraz widzieć z notariuszem tylko chce od razu pieniadze, na co - znajac jej reputację - nie możemy się zgodzić.
Sprawę komplikuje fakt, że potencjalnym "przymusowym kupcem" tego skrawka ziemi jest 18-stoletni chłopak, który jeszcze się uczy (2 kl liceum), ponieważ do jego pola przylega ten kłopotliwy teren.
Do tej sprawy nasuwa mi się wiele pytań i wdzięczna bym była za odpowiedź przynajmniej na jedno z nich. Czy - z racji tego, że włascicielem pola jest osoba jeszcze ucząca się - można spłacać jej te pięniądze w ratach? Czy rodzice muszą ponosić koszty nabycia tej ziemi, jeżeli to należy do ich syna? Czy sprawę można załatwić bez udziału notariusza za porozumieniem obu stron?
Mam nieprzyjemna sprawę sąsiedzką. Pisałam o niej już wcześniej ("problemy sąsiedzkie..."), ale nikt nie odpowiedział na moje pytania. Może teraz uzupełnię kilka informacji i może teraz mi się uda otrzymać odpowiedź.
Płot, który został postawiony 20 lat temu stanął troszeczkę na polu sąsiadki (nie zgłosiła sprzeciwu, nie wykłócała się) . Nie stałoby się tak gdyby jej mąz co chwila nie przestawiał granicznego bloczka. Wkońcu sami nie wiedzielismy jak postawić ten płot, więc po prostu wyrównalismy do sąsiada. Teraz oczywiście ta pani pragnie, abyśmy jej za to zapłacili (to wychodzi jakieś 4000zł). Nie byłoby całej sprawy gdyby nie to, że ona chce pieniadze już na ten wtorek. Jak wiadomo dla "zwykłego zjadacza chleba" to jest ogromna suma. W dodatku nie chce się teraz widzieć z notariuszem tylko chce od razu pieniadze, na co - znajac jej reputację - nie możemy się zgodzić.
Sprawę komplikuje fakt, że potencjalnym "przymusowym kupcem" tego skrawka ziemi jest 18-stoletni chłopak, który jeszcze się uczy (2 kl liceum), ponieważ do jego pola przylega ten kłopotliwy teren.
Do tej sprawy nasuwa mi się wiele pytań i wdzięczna bym była za odpowiedź przynajmniej na jedno z nich. Czy - z racji tego, że włascicielem pola jest osoba jeszcze ucząca się - można spłacać jej te pięniądze w ratach? Czy rodzice muszą ponosić koszty nabycia tej ziemi, jeżeli to należy do ich syna? Czy sprawę można załatwić bez udziału notariusza za porozumieniem obu stron?