N
nomka
Użytkownik
- Dołączył
- 09.2011
- Odpowiedzi
- 111
Dostałam dziś listem zwykłym na mój adres (bez nazwiska na kopercie) jakieś pismo z firmy windykacyjnej dotyczące jakiejś babki o której nie mam bladego pojęcia z informacją o zajęciu jej pensji
Na dodatek ten pracodawca (do którego z załozenia pismo miało być kierowane) mieszka pod moim adresem i nie jest kobietą nawet
Zadzwoniłam do jakiejś tam "pani kierownik" z tego Bociana (bo to od nich) i się pytam co to za cuda a ona mnie prosi o nazwisko, ja jej na to, ze nie podam bo to bez sensu, przecież przesyłka nie dla mnie, ona z kolei mi mowi, ze nie powinna ze mną rozmawiać bo nie wie jak ja się nazywam, na co ja w smiech i tłumacze, że to bez sensu i moge podać jej jakiekolwiek nazwisko skoro ona nawet nie wie co do kogo wysyłają ot... inteligencja biurwy, spanikowała i mowi, zeby podać adres to ona po to przyjedzie powiedziałam jej tylko, ze dam jej numer sprawy niech sobie sama sprawdza co sie wyprawia no a potem sie rozmowa urwała bo zasięg straciłam.
Potem zadzwoniłam na Policję spytać jak to jest z tym rozsiewaniem danych osobowych (bo co mnie to, ze ktoś ma dług i musi go spłacić, ja też bym nie chciala żeby ktoś o tym wiedział ) a mily pan mi na to, ze to nie jest przestępstwo bo kazdy biorąc kredyt podpisuje zgodę na przetwarzanie danych osobowych i firmy są w ten sposob kryte, doprawdy... żenujące!
Pytanie: spotkaliście się z czymś takim? To prawda, ze są kryci przez prawo w ten sposób? Oddać im grzecznie to pismo czy co zrobić...
Na dodatek ten pracodawca (do którego z załozenia pismo miało być kierowane) mieszka pod moim adresem i nie jest kobietą nawet
Zadzwoniłam do jakiejś tam "pani kierownik" z tego Bociana (bo to od nich) i się pytam co to za cuda a ona mnie prosi o nazwisko, ja jej na to, ze nie podam bo to bez sensu, przecież przesyłka nie dla mnie, ona z kolei mi mowi, ze nie powinna ze mną rozmawiać bo nie wie jak ja się nazywam, na co ja w smiech i tłumacze, że to bez sensu i moge podać jej jakiekolwiek nazwisko skoro ona nawet nie wie co do kogo wysyłają ot... inteligencja biurwy, spanikowała i mowi, zeby podać adres to ona po to przyjedzie powiedziałam jej tylko, ze dam jej numer sprawy niech sobie sama sprawdza co sie wyprawia no a potem sie rozmowa urwała bo zasięg straciłam.
Potem zadzwoniłam na Policję spytać jak to jest z tym rozsiewaniem danych osobowych (bo co mnie to, ze ktoś ma dług i musi go spłacić, ja też bym nie chciala żeby ktoś o tym wiedział ) a mily pan mi na to, ze to nie jest przestępstwo bo kazdy biorąc kredyt podpisuje zgodę na przetwarzanie danych osobowych i firmy są w ten sposob kryte, doprawdy... żenujące!
Pytanie: spotkaliście się z czymś takim? To prawda, ze są kryci przez prawo w ten sposób? Oddać im grzecznie to pismo czy co zrobić...