D
Dolsze
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2023
- Odpowiedzi
- 4
Witam Wszystkich
Proszę o poradę.
Jakiś czas temu na moje życie spadła bomba i zmieniła je nagle o 180 stopni.
Przeżyłam największy dramat swojego życia.
Byłam w bardzo trudnej sytuacji finansowej i psychicznej.
Otrzymałam informację od komornika o wszczęciu postępowania wobec mnie.
Zadzwoniłam do znajomego radcy prawnego, poprosiłam o pomoc. Byłam zdesperowana.
Podczas rozmowy telefonicznej podjął się negocjacji z moim wierzycielem. Przekazałam mu dane sprawy przez e-mail i obiecał pomoc.
Wszystko długo trwało, ponad 2 miesiące.
"Negocjacje" z pełnomocnikiem wierzyciela, a kancelarią trwały ponad 2 miesiące, odbywały się drogą e-mail, a sprawą zajmował się aplikant.
Prosiłam o przyśpieszenie, bo w tym czasie komornik zajął mi nieruchomość.
Ostatecznie zostałam zaproszona do kancelarii, wręczono mi porozumienie, które niewiele wnosiło, ale zdaje sobie sprawę, że nie zawsze się udaje.
W czasie tej wizyty radca prawny poinformował mnie, że jestem mu winna 5 tys + vat.
Byłam w szoku. Nie spodziewałam się usłyszeć takiej kwoty. W dodatku radca nie powiedział mi na początku, że tyle będzie to kosztowało.
Z pewnością bym się nie zgodziła, zrezygnowałabym ze współpracy i sama próbowałabym negocjować z pełnomocnikiem wierzyciela. Ta kwota zdecydowanie przekraczała moje możliwości, a radca wiedział od początku w jak trudnej jestem sytuacji.
Tym bardziej, że to było 20% wysokości kwoty głównej całego zadłużenia.
Powiedziałam, że nie mam tyle, że to przekracza moje możliwości.
Ostatecznie zgodziłam się na 2500 złotych, bo nie miałam siły walczyć i 500 zł zapłaciłam od razu. Nie dostałam pokwitowania, ani umowy.
Wyszłam z kancelarii nie wiedząc w którą stronę mam iść. Poczułam się oszukana i wykorzystana.
Nie spisano ze mną żadnej umowy, a o astronomicznej kwocie wynagrodzenia dowiedziałam się już przy zakończeniu sprawy.
Dostałam teraz sądowe wezwanie do zapłaty. Mam zapłacić 2500+VAT, pomimo, że ustalone było 2500, a 500 wpłaciłam od razu, o czym radca nie wspomina. Napisał, że na 500 miałam termin wcześniejszy niż na pozostałą kwotę.
Radca nie przyznaje się, że dostał jakiekolwiek pieniądze, a jako dowód na to, że mi pomagał, wysłał do sądu korespondencję mailową pomiędzy mną a aplikantem.
Co mam robić? Czy to, co zrobił radca jest etyczne?
Proszę o poradę.
Jakiś czas temu na moje życie spadła bomba i zmieniła je nagle o 180 stopni.
Przeżyłam największy dramat swojego życia.
Byłam w bardzo trudnej sytuacji finansowej i psychicznej.
Otrzymałam informację od komornika o wszczęciu postępowania wobec mnie.
Zadzwoniłam do znajomego radcy prawnego, poprosiłam o pomoc. Byłam zdesperowana.
Podczas rozmowy telefonicznej podjął się negocjacji z moim wierzycielem. Przekazałam mu dane sprawy przez e-mail i obiecał pomoc.
Wszystko długo trwało, ponad 2 miesiące.
"Negocjacje" z pełnomocnikiem wierzyciela, a kancelarią trwały ponad 2 miesiące, odbywały się drogą e-mail, a sprawą zajmował się aplikant.
Prosiłam o przyśpieszenie, bo w tym czasie komornik zajął mi nieruchomość.
Ostatecznie zostałam zaproszona do kancelarii, wręczono mi porozumienie, które niewiele wnosiło, ale zdaje sobie sprawę, że nie zawsze się udaje.
W czasie tej wizyty radca prawny poinformował mnie, że jestem mu winna 5 tys + vat.
Byłam w szoku. Nie spodziewałam się usłyszeć takiej kwoty. W dodatku radca nie powiedział mi na początku, że tyle będzie to kosztowało.
Z pewnością bym się nie zgodziła, zrezygnowałabym ze współpracy i sama próbowałabym negocjować z pełnomocnikiem wierzyciela. Ta kwota zdecydowanie przekraczała moje możliwości, a radca wiedział od początku w jak trudnej jestem sytuacji.
Tym bardziej, że to było 20% wysokości kwoty głównej całego zadłużenia.
Powiedziałam, że nie mam tyle, że to przekracza moje możliwości.
Ostatecznie zgodziłam się na 2500 złotych, bo nie miałam siły walczyć i 500 zł zapłaciłam od razu. Nie dostałam pokwitowania, ani umowy.
Wyszłam z kancelarii nie wiedząc w którą stronę mam iść. Poczułam się oszukana i wykorzystana.
Nie spisano ze mną żadnej umowy, a o astronomicznej kwocie wynagrodzenia dowiedziałam się już przy zakończeniu sprawy.
Dostałam teraz sądowe wezwanie do zapłaty. Mam zapłacić 2500+VAT, pomimo, że ustalone było 2500, a 500 wpłaciłam od razu, o czym radca nie wspomina. Napisał, że na 500 miałam termin wcześniejszy niż na pozostałą kwotę.
Radca nie przyznaje się, że dostał jakiekolwiek pieniądze, a jako dowód na to, że mi pomagał, wysłał do sądu korespondencję mailową pomiędzy mną a aplikantem.
Co mam robić? Czy to, co zrobił radca jest etyczne?