K
Kachnna
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2014
- Odpowiedzi
- 2
Witam, problem chyba dość popularny, aczkolwiek znajduję się w dziwnej nicości. Ponad 3 lata temu przeprowadziłam się w inne miejsce z większego mieszkania na mniejsze, więc dużo książek mam pochowanych w kartony. Przeglądając książki natknęłam się na 3 pozycje z biblioteki publicznej - od razu sparaliżował mnie strach. Wiem, że na tym forum znajdą się tacy, co mnie skrytykują i wyzwą. Nie mam nic na swoją obronę, lecz jestem tylko człowiekiem i każdy popełnia błędy. Dziś od razu pobiegłam do biblioteki, żeby oddać książki i zapłacić dług, bądź dogadać się z miłymi paniami o spłacenie w ratach. Pani mówi, że mam dług spłacony - windykator. Książki oddane, ale co teraz mam zrobić? Żadnego pisma nie dostałam. Domyślam się, że jakiekolwiek listy dostarczane były na mój stary adres zamieszkania. Biblioteka żadnych informacji mi nie udzieliła, oni mają zapłacone więc to już nie ich problem. Dlaczego biuro windykacyjne nie próbuje mnie szukać? Podejrzewam, że listy nie zostają odbierane, ktoś je odsyła z poprzedniego mieszkania, cokolwiek. I co ja mam zrobić? Nie chciałabym czekać bezczynnie. Liczę na naprawdę pomocne odpowiedzi. Pozdrawiam.