Brak zameldowania w miesz. spół.,a klucze.

  • Autor wątku Autor wątku melka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

melka

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2007
Odpowiedzi
10
Witam,


byłabym bardzo wdzięczna, gdyby ktoś mi powiedział, czy jeśli mieszkanie bylo otrzymane za czasów małżeństwa, jest to mieszkanie typu spoldzielcze lokatorskie, czyli wplacany byl tylko wklad przez malzonkow. Potem byl rozwód. Maz od kilku lat nie mieszka w tym mieszkaniu, zostal wymeldowany decyzja administracyjna.
Skoro maz nie jest współwłaścicielem ani wlascicielecielem mieszkania, bo właścicielem jest spółdzielnia i zostal on wymeldowany, to czy ja moge wymienić zamki do tego mieszkania? Czy tez jesli wymienię, to moze mnie podac do sadu?, mimo, ze właścicielem mieszkania jest spółdzielnia?

Prosze o pomoc.
 
Re: Brak zameldowania w miesz. spół.,a klucze

to jeszcze zamków nie wymieniłaś? na co czekasz?

[cytat="melka"] właścicielem jest spółdzielnia i zostal on wymeldowany [/cytat]

jak to spółdzielnia :?: :!: a nie Ty :?:
 
Ja nie jestem właścicielem ani były mąż tez nie jest, bo to jest mieszkanie lokatorskie, a nie własnościowe. Czy jeśli jest wymeldowany, bo nie mieszka od kilku lat, to mogę zmienić zamki?
Trochę jest absurdalne, żeby był wymeldowany, a miał klucze i np. mimo, że nie mieszka, to mógł się wykąpać za moje pieniądze.

Jak to w końcu wygląda? Zaznaczam jeszcze raz, ze mieszkanie jest typu lokatorskiego, więc włascicielem jest spółdzielnia.
Dziękuje bardzo za pomoc.
 
1. spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu mieskzalnego to tylko prawo, wpłacony został wkład mieszkaniowy (jak Pani twierdzi wspólnie). Zatem w przypadku rozwodu z orzeczeniem o korzystaniu z lokalu/podziału majątku to osoba pozostająca w lokalu musi zwrócić (przy założeniu równości wkładu pieniężnego na wkład mieszkaniowy) 50% wkładu mieszkaniowego, a także uzupełnić brakujący wkład m.
2. tak, może Panią podać do sądu o tzw. przywrócenie posiadania i zakaz naruszenia posiadania.
3. mimo tego zamki powinna była Pani wymienić, ich wymiana nie jest przecież równoznaczna z zakazem korzystania ze wspólnie nabytego prawa.
4. Czy jest orzeczony podział majątku? może powinna Pani się nad tym zastanowić.
 
No dobrze, a jak to sie ma do tego, ze skoro został wymeldowany, to opuścił lokal dobrowolnie, wiec wypowiedział najem per facta concludentia. Skoro wypowiedział najem tym faktem, ze trwale opuścił mieszkanie, to w takim razie skoro już nie jest najemca, to jakie on ma prawo aby wejść do mieszkania, którego nie wynajmuje od spółdzielni?
Rozumiem, ze muszę spłacić go z połowy wkładu, no ale skoro po wymeldowaniu nie jest on już najemca, to jakie ma prawo do przebywania w lokalu, którego nie jest on najemcą? Sam sie wyprowadził i zrezygnował z mieszkania w tym lokalu.
 
I. Skoro nie przebywał pod adresem zameldowania mógł być wymeldowany.
II. Jaki najem? Spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu to nie najem.
Zgodnie z art 13. ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych :
1. Po ustaniu małżeństwa wskutek rozwodu lub po unieważnieniu małżeństwa małżonkowie powinni w terminie jednego roku zawiadomić spółdzielnię, któremu z nich przypadło spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu mieszkalnego, albo przedstawić dowód wszczęcia postępowania sądowego o podział tego prawa. Były małżonek niebędący członkiem spółdzielni powinien złożyć deklarację członkowską w terminie 3 miesięcy od dnia, w którym przypadło mu prawo do lokalu. Byłemu małżonkowi przysługuje roszczenie o przyjęcie w poczet członków spółdzielni.
2. Jeżeli małżonkowie nie dokonają czynności, o których mowa w ust. 1, spółdzielnia wyznaczy im w tym celu dodatkowy termin, nie krótszy niż 6 miesięcy, uprzedzając o skutkach, jakie może spowodować jego niezachowanie. Po bezskutecznym upływie tego terminu spółdzielnia może podjąć uchwałę o wygaśnięciu spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu.

Należało zatem zawiadomić spółdzielnię o rozwiązaniu małzeństwa i dokonaniu czynności, o której wyżej!
Jeżeli nie - nie będzie już sp.lokatorskiego prawa do lokalu, a Spółdzielnia może skutecznie żądać opróżnienia i wydania lokalu.
Ale : Art. 15. 1. W wypadku wygaśnięcia spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego w następstwie niedokonania czynności, o których mowa w art. 13, roszczenia o przyjęcie do spółdzielni i zawarcie umowy o ustanowienie spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego przysługują zamieszkałym razem z byłymi małżonkami lub jednym z nich: dzieciom i innym osobom bliskim.
III. Nie spłacić, ale zwrócić część wkładu.
 
Sprawa jest skomplikowana, ale ogólnie rzecz biorąc, to nie ma teraz głównego lokatora. Trwa sprawa o podział majątku, w której sąd ustali głównego lokatora, ale nie jest nim teraz ani mąż ani ja.

W związku z tym, to chyba jest najem teraz, bo co innego, skoro właścicielem mieszkania jest spółdzielnia, a głównego lokatora nie ma? Czy mąż wyprowadzając sie, nie płacąc czynszu za mieszkanie od kilku lat i będąc wymeldowanym , nie wypowiedział w ten sposób umowy spółdzielni?
 
Na razie to przysługuje i Pani i Pani byłemu mężowi spółdzielcze lokatorkie prawo do lokalu - oczywiście do czasu wydania przez sąd orzeczenia w sprawie podziału majątku.
Odpowiadają Państwo solidarnie za opłaty. Jednak w przypadku sprawy sądowej skierowanej także p-ko Pani byłemu męzowi, ten ostatni może skutecznie udowadniać, że nie przebywał w lokalu.
Mam nadzieję, że zgłosiła Pani wymeldowanie byłego męża do Spółdzielni? Od tego zależy także wysokość opłat.
 
Ok, to może inne pytanie.Jeśli jest wymeldowany to czy mogę zmienić zamki na czas tego jego wymeldowania? czy jak? On ma być wymeldowany i ma mieć klucze do mieszkania i wtedy może np. darmo sie kąpac za moje pieniądze? , bo skoro nie mam meldunku , to nie odpowiada za rachunki i czynsz , wiec jak to w końcu jest?

Nie jest zameldowany, ale kluczy mu zabrać nie mogę, wiec mimo braku meldunku może wejść do mieszkania i darmo korzystać np. z wszystkich mediów, a ja mam za to płacić?
 
No bez przesady, w takie cos to sąd mi nie uwierzy. Ale proszę mi powiedzieć, czy jeśli meldunku nie ma, to za opłaty maż nie odpowiada, a klucze ma mieć? i ja mam płacić za niego np. kiedy on przyjdzie do domu pod moja nieobecność i sie wykapie?
 
Jeśli będzie przychodził mimo braku meldunku, od czasu do czasu i sie bedzie kąpał, w ten sposób narażał mnie na straty finansowe ( bo skoro nie ma meldunku to za rachunki nie odpowiada, ja będę musiala za niego płacić), to czy to nie jest tez naruszenie mojego posiadania albo kradzież? Z jakiej racji ja mam płacić za wodę, którą on zużyje?
 
Jeszcze jedno pytanie czy spółdzielcze lokatorskie prawo należało do Pani i Pani byłego męża - jak jest w przydziale lub umowie? Przyjmuję, że tak.
W wypadku gdy przysługuje ono małżonkom, wygaśnięcie prawa następuje z chwilą ustania członkostwa obojga małżonków.
Więc gdy nie wygasło prawo nadal ono przysługuje obojgu małzonkom.
Wprost - tak może wejść wykąpać się i wyjść.

W ciągu tych lat nieobecności ile razy przychodził do lokalu mieszkalnego?
 
Nie ma raczej znaczenia, kto stoi na umowie, bo małżonkowie jeśli nabywają spółdzielcze prawo do lokalu, to wtedy razem je maja, niezależnie od tego, kto stoi w umowie.

Przychodził do lokalu bardzo rzadko, no ale teraz kiedy jest wymeldowany, to może zacząć przychodzić częściej, bo może darmo korzystać ze wszystkiego. To jest trochę absurdalne, ze może wejść do mieszkania, gdzie nie ma meldunku i sie wykąpać za moje pieniądze. Serio tak to wygląda?
 
Powrót
Góra