Były mąż chce dochodzić roszczeń

  • Autor wątku Autor wątku lunula
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

lunula

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2009
Odpowiedzi
6
Witam serdecznie.Mam dość duzy problem.W lutym rozwiodłam sie z mężem po 2 latach kiepskiego zwiazku.Mieliśmy rozdzielność majątkową.Ale od początku.
Kilka lat temu byłam uzależniona od hazardu, przez co narobiłam w wielu bankach mnóstwo długów.Dopóki pracowałam spłacałam je, jednak potem musiałam zrezygnować z pracy.Mąż o długach nie wiedział(część powstała zanim wzięliśmy ślub).Zaraz po ślubie razem kupiliśmy mieszkanie.Wartość mieszkania w dniu zakupu, jako ,ze to była okazja bo właścicielowi zależało na szybkiej sprzedaży, wynosiła 75 tys i za taką kwotę je zakupiliśmy.W tym czasie jeszcze rodzielnosci między nami nie było.Po niedługim czasie wyszły na swiatło dzienne moje długi.Mąż razem z moim ojcem(kazdy osobno) wzięli kredyty i długi te za mnie spłacili.Z mężem ustanowiliśmy wtedy rodzielność majątkową, a akcie notarialnym znalazł sie zapis,że w zwiazku z wprowadzeniem rodzielności mąż spłacił mi połowę wartości mieszkania(35 tys).Te pieniądze to była kwota kredytu jaki wziął,zeby spłacić moje długi.Obecnie wartość tego mieszkania oscyluje w granicach 130 tys.Mąż nadal spłaca kredyt w banku zaciągnięty na spłate moich długów.Rozwód odbył sie z mojej winy, do której poczuwałam się biorąc pod uwagę,ze oszukałam go nie mówiąc o uzależnieniu i o długach.Teraz jednak meritum.Oprócz tego,ze były mąż spłaca kredyt ja również spłacam inne swoje kredyty, których on nie był w stanie spłacić.Jego miesięczna rata to ok 1000 zł.Moja to 700 zł.Mimo rozwodu nadal jestem u niego zameldowana-w mieszkaniu które kupiliśmy.Obecnie wynajmuję pokój w mieście w którym pracuję-opłata wynosi 460 zł.Plus utrzymanie i opłaty za telefony to wszystko daje łączną kwotę stałych opłat:1380 zł.Akurat tyle zarabiam(1900 brutto na umowie o pracę).Jednak czasem jest możliwość robienia nadgodzin w pracy i wtedy udaje mi sie czasem zarobić 2000.Jednak nadwyżki pochłaniają mi studia, które w tym roku kończę.
Mąż po rozwodzie wystąpił do mnie z zapytaniem pisemnym, żebym ustaliła warunki spłaty długu wobec niego, który wynosi 80 tys.(taką kwotę podał).Myslałam,ze zrezczenie się mieszkania na niego rozwiązuje problem, a on tymczasem powiedział,ze nie popusci i mam mu oddac te pieniądze.Zamierza oddać sprawę do sądu.Nie było między nami żadnej pisemnej umowy, że on spłaca moje kredyty, a ja mam mu kiedyś te pieniądze oddać.Jedynie ten zapis w akcie notarialnym,że ja zrzekam się mieszkania, a on za to moje długi spłaca.Nawet gdybym chciała je spłacać nie dam rady, bo nie zawsze są możliwe nadgodziny w mojej pracy a wszystko co zarabiam idzie na spłaty bieżące.Boję się,ze komornik wsiądzie mi na pensję,a wtedy stracę możliwość utrzymania się i możliwość spłaty pozostałych kredytów.I znajdę sie w sytuacji bez wyjścia:( Wiem,ze płacę za błędy przeszłości.Nie chcę jednak,żebyście tu oceniali moje postępowanie, ale chciałabym wiedzieć, co w tej sytuacji robić.Wszelka korespondencja od byłego męża przychodzi na adres moich rodziców i większość oni odbierają.Chyba,że z sądu to wtedy sama muszę pojechać po list, co zajmuje mi niemal cały dzień(mieszkają godzinę drogi od miejsca gdzie ja mieszkam).Zastanawiam się czy nie byłoby bezpieczniej nie odbierać listów z sądu.Jakie to ma konsekwencje prawne?Choć z drugiej strony zawsze wszelką pocztę odbierałam.Jestem w kropce i nie wiem co zrobić.Proszę o rady.Pozdrawiam.
 
Powrót
Góra