cesja z firmy na osobę fizyczną orange. Ciągły brak dokumentów

  • Autor wątku Autor wątku panthera
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

panthera

Użytkownik
Dołączył
09.2009
Odpowiedzi
72
Chciałabym opisać sposób na nie załatwienie cesji z firmy na osobę fizyczną. Sprawa ciągnie się od 21 grudnia 2014 roku. Ale od początku. 27 czerwca 2014 roku byłam w salonie Orange (jeszcze wtedy salon) w Gdyni na Al Zwycięstwa 256 w celu poinformowania o zakończeniu prowadzenia działalności gospodarczej, ponieważ to była spółka cywilna, przeniesienia na wspólnika telefonu stacjonarnego i neostrady, przeniesienia na mojego męża numerów komórkowych, przedstawienia mojego pełnomocnictwa notarialnego do reprezentowania spółki i osoby fizycznej (mąż) oraz zmiany adresu do korespondencji. Jest to informacja o tyle istotna, że jak się dziś okazuje, nie wszystkie dokumenty są do odnalezienia. 21 grudnia 2014 roku, po zakończeniu umowy udałam się do salonu na ul. Górskiego 2 w Gdyni, w celu dokonania cesji z nieistniejącej firmy na osobę fizyczną. Złożyłam stosowne pismo, którego kopię potwierdzoną posiadam. Na początku stycznia okazało się, że brakuje ksera dowodu osobistego mojego męża. Zawiozłam więc dowód do skserowania do salonu w Gdyni na 10 lutego 7. Pani dowód skserowała i wysłała mailem. Cisza. Do kwietnia. Kiedy to okazało się, że brakuje... ksera dowodu osobistego! Mąż pojechał znów na 10 lutego. Dowód został skserowany i wysłany. W maju, po złożeniu reklamacji, i skargi okazało się, że brakuje umowy nieistniejącej spółki, oraz... ksero dowodu osobistego. Po 5 miesiącach okazało się, że potrzebne są jakieś dokumenty! Że to, co złożyłam w grudniu było nie wystarczające! Po długiej rozmowie z konsultantką, wytłumaczeniu, że firma nie istnieje, że informację na ten temat mają, że pisemnie złożyłam wniosek o cesję, że dowód był wysyłany już dwa razy, w czerwcu zadzwoniła Pani i ku mej radości powiedziała, że sprawa jest załatwiona, że cesja zostanie niezwłocznie zrobiona, i nawet rabat dostanę. Nie powiedziała tylko, że na nie istniejącego maila wysłała mi dokumenty porozumienia, które mam wypełnić i podpisać z bieżącą datą oraz zgody na weryfikację. Dopiero po moim telefonie okazało się, gdzie te dokumenty trafiły, i że w ogóle zostały wysłane. Na moje pytanie skąd nagle potrzeba wypełniania tych dokumentów, i dlaczego z datą bieżącą, a nie grudniową, już nikt nie umiał mi odpowiedzieć. Znów kilka rozmów. Nie zgodziłam się na podpisanie dokumentów z bieżącą datą, bo wniosek o cesję złożyłam w grudniu, a prośba o ten dokument padła dopiero w czerwcu. Znów kilka telefonów, zbierania informacji i bingo! 13 lipca pani dzwoni i mówi, że mam rację, że zrobią cesję na podstawie tych dokumentów które są, że przepraszają, że za cesję nie zapłacę, i że lada chwila, tylko mam zapłacić fakturę. Ok, przelew natychmiast zrobiłam i czekam. 16 lipca zadzwoniłam, żeby sprawdzić, czy wpłata jest zaksięgowana, i kiedy nastąpi cesja. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się że... do cesji brakuje umowy spółki, informacji o tym, że mój mąż jest dysponentem numerów, porozumienia z datą bieżącą i zgody na weryfikację. Znów kilku dziesięciominutowe tłumaczenie, że spółka nie istnieje, że informacja o dysponowaniu numerami jest, i że porozumienie mogę podpisać, ale z datą grudniową, bo wtedy składałam wniosek o cesję, Pani poinformowała mnie, że to prawda, że popełnili błąd nie informując mnie o tych dokumentach wcześniej, ale w systemie SPRAWA JEST zamknięta, i dla nich toczy się od nowa, więc dokumenty muszą być z datą bieżącą! Ponieważ trwa to już tyle czasu, i mam dość, powiedziałam, że jeśli przyśle mi te dokumenty do podpisu wypełnione kurierem, to podpiszę. Dodam, że numery mają być przeniesione do innego operatora, i teraz już płacę dwa abonamenty. Dziś zadzwoniłam znów, z pytaniem co się dzieje, i okazało się, że 24 lipca wyszło do mnie pocztą pismo, a w nim potrzeba uzupełnienia dokumentów: umowa spółki, zgoda na dysponowanie numerami przez mojego męża, porozumienie,, zgoda na weryfikację, i... ksero dowodu osobistego męża. W ten sposób wszystko zaczyna się od początku. A trwa 7 miesięcy. Może tu, ktoś mi podpowie, co dalej? Bo ja się poddaję.
Interesuje mnie odpowiedź na pytanie, czy Orange może po tak długim czasie żądać ode mnie dokumentów z datą bieżącą? Dodatkowo nie jestem pewna, czy taki dokument obowiązywał w ogóle w czasie, gdy składałam wniosek o cesję, czyli w grudniu ubiegłego roku.
 
Dziś odebrałam telefon od pani kierownik sekcji reklamacji. Nazwiska na razie podawać nie będę. Dowiedziałam się, że znalazł się skan dowodu ze stycznia, ale nie czytelny. Pani mi zasugerowała, że przyniosłam nie czytelne ksero. Niestety, wyjaśnienie, że dowód był kserowany i wysyłany przez pracownika Orange nic nie dało. Za to nie ma skanu z kwietnia! A cały czas był! Nie można było odnaleźć tego ze stycznia! Następnie okazało się, że wyrejestrowanie z CEiDG nie świadczy o tym, że firma nie istnieje! Pani zadała sobie trud i znalazła w GUS aktywną firmę! Więc żądanie umowy spółki jest jak najbardziej uzasadnione! Szkoda tylko, że Pani nie zadała sobie trudu, żeby sprawdzić w historii kto podpisywał umowy, i kto dokonywał już jednej cesji (wprawdzie w czasach jak firma działała) na siebie, i czy wtedy podpisywali się obaj wspólnicy! Nie zadała sobie trudu, aby sprawdzić, że jak pisałam, 27 czerwca zgłaszaliśmy zamknięcie firmy i dzieliliśmy usługi. Pani wytłumaczyła mi, że nie zajmuje się usługami stacjonarnymi. I że wspomnianych przeze mnie dokumentów z ubiegłego roku nie ma. Ale ma GUS, i to jest wiążące. Wg Pani rozwiązaniem sytuacji jest przyjście ze wspólnikiem, przyniesienie umowy spółki i ponowne złożenie wniosku o cesję. To nic, że spółki nie ma, to nic, że może nie mam kontaktu ze wspólnikiem, to nic, że mąż sam dysponował numerami, że robił cesję, że przenosił do innego operatora, że wracał z numerem. To nic, że w obecności pracownika salonu podpisywaliśmy dokumenty o podziale usług, nic to, że wspólnik ma telefon stacjonarny i neostradę już na swoje nazwisko. Dla Pani firma istnieje, dokumentów nie ma, GUS jest najważniejszy, a skan jest nie czytelny. Ale obiecała sprawdzić.
Czy mógłby mi ktoś podpowiedzieć, co mogę jeszcze zrobić? Jakich argumentów użyć wobec żądania dokumentów spółki, która od półtora roku nie istnieje? Co mam robić, jeśli jedna osoba mówi mi, że posiadane przez Orange dokumenty są wystarczające, a następna osoba mówi że nie, i żąda niemożliwego?
 
Pni z Orange znalazła umowę spółki, znalazła cesję innego numeru podpisana przez mojego męża, ale nadal żąda zrzeczenia się numerów przez wspólnika. Umowa spółki stanowi, że każdy może samodzielnie podejmować zobowiązania do 10 000 PLN A w zasadzie chciałaby pisemnego rozwiązania spółki. Mało tego, nawet nie mogłabym rozwiązać umowy. Wygląda na to, że zostanę klientem Orange do końca życia.
Proszę o pomoc. Nie wiem co mogę jeszcze zrobić, do jakiej instytucji się zwrócić. Co ciekawe, dzwoniłam do UOKiK, i dowiedziałam się, że nie mogą mi pomóc, bo występuję jako podmiot gospodarczy. Nie ważne, że nie istniejący.
 
Powrót
Góra