Y
ynhoj2
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2010
- Odpowiedzi
- 1
Witam.Pod koniec tamtego roku znalezlismy mieszkanie w Dublinie.bylo dla nas idealne.Jestem budowlancem ,wiec od razu .przystapilem do negocjacji oplaty za czyns na zasadzie :to mieszkanie nie jest warte 700Euro za miesiac. Jest strasznie zniszczone -powiedzialem,ze moge sobie je wyremontowac ale nie za 700.Wkoncu ubilismy z agentem na 600.+deposit.Wykafelkowalem lazienke,wygladzilem sciany ,wymalowalem poprostu pieknie je cale.Duzo mnie to kosztowalo pracy i pieniedzy.Umowa na rok.Zaraz po nowym roku ktos podpalil mieszkanie nad nami dwa pietra.wybuchl pozar wiec rano kazali nam sie wynosic .Powiedzieli ze na okres ok tyg do miesiaca.Dali nam mieszkanie zastepcze.Ok ale taki syf ze glowa boli kazalem im chociaz troche posprzatac bo sie nie da wejsc.po chinczykach(firmie zajmujacej sie sprzataniem )sam poprawialem.Dalej jednak syffff przez duze S.Zabralismy wiec 2 widelce 2taleze Itd itp tak by przetrwac.Zyjemy w warunkach dla nas przynajmniej niekonfortowych .Minal miesiac . Zero kontaktu .W agencji mnie zbywali ,ze nic nie wiadomo jak dlugo to moze potrwac ta cala renowacja.I tak 4ty miesiac placimy za cos czego nie mamy. Zero informacjii, unikanie rozmow telefonicznych,Bezsilnosc doprowadza mnie juz do szalenstwa.Przeciez to ja jestem klientem o ktorego trzeba dbac.za kazdym razem kazali nam czekac. Powiedzieli ze z powrotem nie bedzie problemu.Teraz dowiaduje sie nieoficjalnie ze nie ma tam powrotu i ze budynek chyba bedzie zamkniety.Nikt nie udziela mi zadnej informacji.Czy nasza ciezka praca I marzenie tak sie poprostu rozplynely?Po takim czasie?Ze oni niby moga nam zwrocic moj depozyt(moje wlasne pienidze)tylko tyle?Lub tez dadza nam to okropne mieszknie w ktorym wlasnie wegetujemy jak cyganie ,z peknieta wanna,obrzydliwymi rozpadjacymi sie meblami i z workami naszych zabranych na “tymczasowo”ciuchow?-mieszkanie ktorego nie chcemy?…Bo wszystko maja juz wynajete?I dalej nie jestem niczego pewny bo tego nikt mi w oczy nie powiedzial poprostu mam kolege u nich w agencji - pracuje jako “ciec”i on mi to powiedzial.Prosilem o nr tel do landlorda lecz mi odmowiono bo im nie wolno.Nie wiem co sie swieci ale dla mnie ta sprawa smierdzi.Mamy na tamtym mieszkniu reszte swoich rzeczy.nie wiem co mamy robic.Do tego kupilem 15 kwietnia tr silownie(atlas)ktory firma dostarczyla mi go pod tamten adres.Dostalem pozwolenie zeby go wniesc do mieszkania;.czyli bede tam wracal –pomyslalem..a tu…nic bardziej mylnego. Miesiac temu dostalem wiadomosc od agenta ze do tygodnia prace potrwaja I bedziemy mogli wrocic tam spowrotem .I co? I nic!dalej nic nie wiem ani nie mam zadnej konkretnej informacji.Plakac sie chce …Poprostu mamy kontrakt,placimy za cos czego nie mamy boje sie ze wszystko stracone…Zwodzili mnie ateraz pewnie komus wynajma moje mieszkanko za min.900 a my zostaniemy z niczym ..Peka mi psychika. A ponoc Treshold to tez nie taka predka sprawa. Slyszalem ,ze potrwac to moze i ok 3lat.Nie chcemy odejsc z niczym.Kosztowalo nas to wiele problemow nie z naszej winy .Przeciez placimy za comfort.Chcemy tylko co nasze. Nic wiecej.Co mamy robic prosimy o pomoc .dziekuje.
Marcin & Agnieszka
:roll:
Marcin & Agnieszka
:roll: