Chcą wszystkich danych osobowych potrzebnych do nie wiadomo czego

  • Autor wątku Autor wątku koszalek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

koszalek

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2009
Odpowiedzi
18
Zauważyłem że pewna szkoła policealna w kwestionariuszach o przyjęcie do szkoły wymaga podania dużej ilości danych osobowych. Wszystkich wrażliwych danych- a konkretniej chodzi mi o dowód osobisty- poza np peselem, imionami, adresem, telefonem i innymi, - seria i numer dowodu!, kto wydał dowód i gdzie!- po co komu takie informacje (numer dowodu i kto go wydał i gdzie)? Wszystkie potrzebne dane do podrobienia dowodu... Czy nie jest to podejrzane?
 
Nie jest to podejrzane.
Dane o tym, kto wydał DO są potrzebne do ewnntualnego sprawdzenia, czy nie jest "podrobiony" :)
 
No tak, ale takie dane wystarczają w pełni do tego by taki dowód podrobić. Kwestia zaufania do szkoły...
 
taa- wiele urzędów , instytucji ma dostęp do twoich danych i to w znacznie bardziej rozbudowanej formie niż to kto wystawił D.O. i kiedy... -ich też oskarżysz o to że chcą podrobić twoje dokumenty... ?
 
W urzędach itd rozumiem, trzeba podać... ale jest to studium prywatne... A jakoś gdy do liceum sie szło to wystarczył tylko pesel i inne takie do zweryfikowania... Danymi takimi nie można rozrzucać naokoło ponieważ kiedyś może sie okazać że jakiś fałszerz dowodu posłużył sie naszymi danymi, wstawił przy fałszowaniu swoje zdjęcie ale kogoś innego dane... i wziął kredyt... Dlatego jest cośtakiego jak ochrona danych osobowych... reszte mogę zrozumieć ale po co komu nr dowodu osobistego i co jeszcze dziwniejsze- gdzie został i przez kogo wydany (po co to komu?? by wiedzieć co wpisać w tym polu tworząc fałszywy dowód...) a takie rzeczy jak kolor oczu i wzrost nikt raczej nie patrzy przy udzielaniu kredytu a i to jest bardzo małym zakresem...
 
jak ktoś będzie chcial podrobić dokument to i tak podrobi....i nie musi mieć tych danych tym bardziej ,że bank czy inny operator telekomunikacyjny nie jest w stanie zweryfikować czy dowod X zostal wydany przez np. Prezydenta m.Warszawy czy Burmistrza odpowiedniej gminy...

ps. ludzie to widzą spiskową teorię dziejów wszedzie... - wszak jeśli na jakiś dokument (podrobiony czy nie...) ktoś wezmie np. kredyt ,a pan będzie twierdził ,że takiego kredytu nie brał ,umowy nie podpisywał itp. to będzie prowadzone postępowanie karne w tej sprawie... pobierane próbki pisma ,itp..
 
koszalek napisał:
W urzędach itd rozumiem, trzeba podać... ale jest to studium prywatne... .
Człowieku - pleciesz koszałki-opałki.
 
wszak jeśli na jakiś dokument (podrobiony czy nie...) ktoś wezmie np. kredyt ,a pan będzie twierdził ,że takiego kredytu nie brał ,umowy nie podpisywał itp. to będzie prowadzone postępowanie karne w tej sprawie... pobierane próbki pisma ,itp..
Czy były przypadki że ktoś padł ofiarą fałszerstwa i musiał niestety ponieść tego konsekwencje?
 
Do podstawowych danych zawartych w dokumencie identyfikujących osobę należą:
I. Dane identyfikujace dokument:
- nazwa dokumentu;
- jego numer;
- data wydania (i termin ważności);
- nazwa organu wydajacego dokument potwierdzajacy tożsamość;
II.Dane identyfikujace osobę:
- imię/imiona;
- nazwisko;
- nr PESEL;
- adres zamieszkania/zameldowania;
- podpis osoby;
- zdjęcie.
Róznego rodzaju legitymacje poza podstawowymi danymi podaja jeszcze stanowisko.
"książeczkowe" dowody miały jeszcze miejsce na:
- podanie stanu cywilnego oraz stempel USC z wpisem o dacie zawarcia małżeństwa i wpisanym współmałzonku, a także stempel o rozwiązaniu małzeństwa w przypadku rozwodu;
- wpisanie dzieci z ich datami urodzenia i stosunkiem rodzinnym (syn/córka);
- stemple i pieczątki miejsca pracy z datami przyjecia/zwolnienia.
Z tego ostatniego wszyscy po prostu zrezygnowali bez zadnych rozporzadzeń, zaś danych z tych pierwszych rozdziałów nieraz brakuje.
W praktyce należy identyfikowac tak osobę, jak i dokumenty, którymi ona sie posługuje.
 
Hmm. Ale to zależy też od tego jakich informacji chcą przy braniu kredytu. Jeśli wszystkie dane które biorą do udzielenia kredytu pokrywają sie z prawdziwymi to przy weryfikacji czy to było oszustwo czy nie może posłużyć chyba jedynie kamera... bo zdjęcia biorącego dowód raczej nie biorą.
 
Powrót
Góra