Chcę zwrócić darowiznę, prośba o poradę.

  • Autor wątku Autor wątku chemik80146
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

chemik80146

Użytkownik
Dołączył
07.2022
Odpowiedzi
37
Dzień dobry,

Bardzo proszę o poradę w kwestiach FORMALNYCH zwrotu darowizny. Tło sprawy jest następujące:

Swego czasu poznałem panią, która deklarowała wspólne życie. Pani była mężatką w trakcie, jak twierdziła, rozwodu. Wspólne życie zaczęliśmy prowadzić w moim domu rodzinnym po zadeklarowanym przez panią sfinalizowanym rozwodzie. Pani posiadała i posiada własny dom, żyła w tym domu ze swoim dzieckiem i tak naprawdę nie wiadomo z kim. Żyła na dwa domy, czasowo jak deklarowała – u siebie i u mnie w weekendy. Wspólne życie takie naprawdę mieliśmy prowadzić kiedyś tam – najpierw miała być przeprowadzka do mnie z dzieckiem, potem przeprowadzka miała być, jak dziecko się usamodzielni, potem znowu jakieś inne przeszkody i tak dalej.

W tym celu, za wiarygodną namową pani i moją nieprzymuszoną wolą, kupiłem mieszkanie, które miało być naszym gniazdem. To mieszkanie zostało kupione na kredyt, pani do tego dołożyła szacunkowo jedną czwartą wartości w formie darowizny – przelew na konto. Notarialnie mieszkanie jest na mnie.

Po tej operacji pani zaczęła robić szusy – już nie pojawiała się tak często, potem stawiała warunki co mogę robić a co nie, bo inaczej mam oddać pieniądze, co było, w mojej ocenie, wykorzystywaniem mojej słabej sytuacji finansowej. Ostatecznie pani zniknęła z mojego życia bez przysłowiowego do widzenia.

Po czterech latach pani odezwała się znowu z zamiarem odnowienia kontaktu. Nie skorzystałem, więc sprawa zeszła na zwrot finansów. Jako że sytuacja moja polepszyła się nieco, zadeklarowałem, że pieniądze oddam, chociaż prawdopodobnie nie muszę, bo to była darowizna. W związku z tym poprosiłem o wystawienie podstawy do zapłaty – dlaczego chce zwrot, ile i numer konta. Na piśmie. Wtedy pani znowu zamilkła.

Nie skończyło się jednak na tym, bo co kilka miesięcy pani upomina się o pieniądze, a kiedy ja chcę konkretów co do formy zwrotu, to pani kręci – a to nie pamięta numeru swojego konta, a to musi się jeszcze zastanowić nad czymś, a to coś tam. Potem znowu milknie. I tak w kółko.

Proszę nie oceniać mojej głupoty i naiwności, bo każdy jest inny i każdy ma inaczej – jeden jest zakochany, inny zdesperowany, inny głupi a inny jeszcze inaczej ma. Proszę też nie oceniać moralnie tej pani – ta pani miała bezstresowe i barwne życie (znam ją od dwunastego roku życia) i tak jej zostało. Ma dar przekonywania lub silnie rozwinięte zdolności manipulacji – jak kto woli to określić. Moja rola według niej, kiedy mnie w końcu olśniło, to bezpieczna przystań na złe czasy. Ta rola mnie nie interesuje.

Bardzo proszę o poradę, jak od strony formalnej zwrócić jej pieniądze? Mam dobrą wolę, od niczego się nie migam, nikogo nie wykorzystałem, ba!, uważam że sam zostałem wpuszczony w maliny. Działania tej pani uważam za nękanie, stalking, czy jak to się tam nowocześnie określa.

Dla formalności dodam, że sprawa zaczęła się (darowizna) w 2016r., kredyt mieszkania został spłacony przeze mnie przed terminem (2022r.), czyli hipoteka już nie istnieje.

Pytanie moje brzmi nie czy muszę zapłacić, tylko jak to zrobić? Nie oczekuję porady, jak się wymigać z płatności, tylko jak sprawę rozwiązać uczciwie, honorowo, a przede wszystkim skutecznie prawnie.

Będę wdzięczny za sugestie.
 
chemik80146 napisał:
ani do tego dołożyła szacunkowo jedną czwartą wartości w formie darowizny – przelew na konto
Podatek od darowizny opłacony?
chemik80146 napisał:
jak sprawę rozwiązać uczciwie
Zwyczajnie, poprosić o numer konta do przelewu bez stawiania żadnych dodatkowych warunków w stylu:
W związku z tym poprosiłem o wystawienie podstawy do zapłaty – dlaczego chce zwrot, ile i numer konta. Na piśmie.
 
honefoss napisał:
Podatek od darowizny opłacony?
Podatek od darowizny opłaciłem w 2016r., czyli w roku powstania zobowiązania podatkowego Czy, pomimo upłynięcia terminu ustawowego pięciu lat, z Urzędu Skarbowego mógłbym wyciągnąć te dokumenty w celach dowodowych? Wydadzą mi je i w ogóle mają je? Czy kopia mojego zeznania z tego czasu może mieć znaczenie dowodowe?

honefoss napisał:
Zwyczajnie, poprosić o numer konta do przelewu bez stawiania żadnych dodatkowych warunków w stylu:

Nie jest tak prosto, jak Pan pisze i usiłuję to wytłumaczyć i uzupełniam jednocześnie jaki jest stopień komplikacji:

1. Pani na przelewie środków napisała tytuł przelewu: przelew. Bez wyraźnego sprecyzowania, co to jest. Ustnie zadeklarowała, że to jest darowizna: dołożę pieniądze, kup mieszkanie.

2. Kiedy sprawa była na etapie notariusza, proponowałem pani przystąpienie do współwłasności w mieszkaniu. Odmówiła. Nie wiedziałem dlaczego, skoro już było po przyznaniu kredytu na mnie więc niczym nie ryzykowała. Dziś wiem w czym prawdopodobnie leżało sedno. Otóż według mojej wiedzy współwłaściciele za współwłasność odpowiadają solidarnie, więc w przypadku mojego potknięcia finansowego w płynności ona również mogłaby mieć problem. Ja miałem dobrą wolę, a ona była sprytniejsza, ale wtedy nikt tego nie rozpatrywał w tej kategorii. Dziś jestem zadowolony z takiego obrotu sprawy, bo problemy mogłyby być większe. Ówcześnie wykazałem jednak dobrą wolę, niestety jedynie ustnie, więc dokumentów na to nie ma. Pani natomiast pewnie jest roczarowana po czasie, bo kredyt miał być płacony przez 25 lat a tu nieoczekiwanie okazało się, że został spłacony w 6 lat. Oczywiście kredyt to nie wszystkie zobowiązania wobec współwłasności mieszkania, ale zgodzimy się chyba, że o największym cieżarze.

3. Pani kręciła i kręci. Chronologicznie: masz/możesz robić to, albo oddaj pieniądze; nie musisz oddawać pieniędzy; oddaj pieniądze; nie pamiętam, czy numer mojego konta jest aktualny; muszę się jeszcze zastanowić. Ostateczna wersja jest taka, że pani stwierdziła, że te pieniądze były….. pożyczką! I to wymuszoną przeze mnie! A numer konta podała mi w formie mmsa z fotokopią potwierdzenia przyjęcia przelewu na moje konto z 2016r., którą to fotokopię wysłałem jej kilka miesięcy temu z prośbą o potwierdzenie, czy to konto jest aktualne. Bez żadnego komentarza.

4. Żądanie wystawienia wezwania do zapłaty nie jest żadnym dodatkowym warunkiem, to po prostu zdrowy rozsądek i nie mam zamiaru niczego nikomu płacić bez wyraźnej podstawy. Równie dobrze byle kto mógłby mi powiedzieć: słuchaj, jesteś mi winny ??,??PLN, masz tu numer konta i zapłać. Zapłaciłby Pan?

5. Pani boi się jak ognia wystawienia wezwania do zapłaty ze względów wizerunkowych. Tak życie się dziwnie ułożyło, że utrzymuje ona sporadyczne kontakty z częścią moich znajomych i z częścią rodziny. Takie wezwanie do zapłaty byłoby dla niej, jakby to nazwać…...

6. Sprawą ogromnie ważną według mnie jest to, co mam napisać w tytule przelewu ewentualnego zwrotu pieniędzy? Zwrot darowizny – proste niby, ale kto mi odda zobowiązanie podatkowe? Zwrot pożyczki – mogą się pojawić konsekwencje inne – słowo klucz (domniemane) odsetki? Przelew środków – nic to nie mówi.

7. Sprawą jeszcze ciekawszą jest fakt, że pani nigdy nie skalała się pracą zarobkową. Przez 25 lat utrzymywali ją rodzice, przez kolejne 10 lat rodzice i mąż, przez następne ponad 10 lat żyła jedynie rzekomo z alimentów i 500+. Oficjalnie. Mając na utrzymaniu własny dom:) Jak na jej koncie pojawi się z mojego konta sporna kwota i ktoś się tym zainteresuje, to kto będzie się tłumaczył w US?

Podsumowując i kończąc ten przydługi wywód:

Ja chciałbym prosić o podanie takiej podstawy prawnej, według której ja proszę roszczeniową panią o skuteczne i udokumentowane wskazanie podstaw zapłaty oraz formy i sposobu uregulowania jej przeze mnie zgodnie z moją dobra wolą, a jeżeli to nie nastąpi, to nic jej nie dam na tak zwaną gębę i będę w porządku. Są takie podstawy?

I dla porządku: kwota roszczenia wynosi 20 000PLN.

Będę wdzięczny za pomoc.
 
Powrót
Góra