chciałbym opowiedzieć moja historię z wydawnictwem LSW

  • Autor wątku Autor wątku mmisiek007
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mmisiek007

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2010
Odpowiedzi
6
Chciałbym opowiedzieć moja historię która przydarzyła mi się z Wydawnictwem Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza z siedzibą w Warszawie na ulicy Erazma Ciołka 15 /8
Która bezprawnie i wbrew moim protestom wydała moją książę .Jestem autorem debiutantem spróbowałem swoich sił i napisałem książkę .Szukałem wydawnictwa , które pomogłoby mi ją wydać i wypromować. Zaufałem właśnie temu wydawnictwu i zostałem bezlitośnie oszukany .Po podpisaniu kontraktu wpłaciłem zażądaną kwotę 4400 zł potrzebną do realizacji przedsięwzięcia . Po korekcie tekstu sprzeciwiłem się przeciwko wycięciu bardzo ważnych i nieodłącznych elementów książki i kategorycznie nie wyraziłem zgody na wydanie książki . Jednak wbrew wszystkiemu Oni te książkę wydali i widnieje do dziś na ich stronce . Kiedy napisałem meila z prośbą o wyjaśnienia dlaczego tak postąpili do tej pory nie otrzymałem odpowiedzi . Próbowałem jeszcze dzwonić ale kiedy wyjawiłem że chodzi mi o moją książkę i dlaczego została wydana wbrew mojej woli ktoś zwyczajnie odłożył słuchawkę .Przez 2 lata nie odezwali się ani słowem .Cały ten długi okres oczekiwałem w nadziei ,że jednak ktoś się ze mną skontaktuje i spróbuje mi wyjaśnić dlaczego został zmarnowany mój projekt i pogwałcone moje prawa autorskie . Straciłem wszelkie nadzieje .Nie wiem jak tę sprawę rozwiązać do kogo zwrócić się o pomoc . Napisałem po dwóch latach jeszcze jednego meila do redakcji w odpowiedzi otrzymałem , że nikt się moja książką nie interesował była napisana nieporadnie , pozbawiona interpunkcji i nie miała nawet tytułu co tez nie jest zgodne z prawdą . Potem znowu cisza .Jednak przed wpłaceniem moich pieniędzy na konto redakcji zupełnie inaczej spostrzegano moja książkę .Widniejące w kontrakcie zapewnienia również daleko odbiegają od rzeczywistości . Napisane jest tam , że redakcja dołoży starań aby książkę wypromować i będzie mnie informować na bieżąco o losach książki i współpracować ze mną . Jednak żadnej współpracy nie było pomijając już fakt , że książka została wydana wbrew mojej woli i po wydaniu książki zignorowali mnie całkowicie i przestali się odzywać . Wydałem na tę książkę 4400 z własnej kieszeni . Zapewniano mnie na początku , że książka spodobała się redakcji i chcą ją wydać z mojej strony musze tylko wpłacić wcześniej wspomniane pieniądze . Nie wiem do kogo mam się z tym zwrócić jak z tym walczyć .Ci ludzie potraktowali mnie dosłownie jak zwykłego śmiecia bez szacunku . Jaką mam szansę na odzyskanie moich pieniędzy 4400 bo już mojej zranionej psychiki zmarnowanej książki i szansy na pewno nie odzyskam . Pisałem tę książkę przez kilka lat i na koniec spotkałem się z takim potraktowaniem . Sam już nie wiem gdzie z tym iść do sądu wydać kolejne pieniądze i liczyć na sprawiedliwość , czy szukać innych sposobów lub ludzi którzy zrozumieją mój problem i pomogą mi dojść do prawdy . Jeśli ktoś chciałby mi jakoś pomóc lub poradzić co mam zrobić gdzie szukać pomocy to proszę o napisanie na miela mmisiek007@wp.pl
 
mmisiek007 napisał:
Chciałbym opowiedzieć moja historię która przydarzyła mi się z Wydawnictwem Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza z siedzibą w Warszawie na ulicy Erazma Ciołka 15 /8
Która bezprawnie i wbrew moim protestom wydała moją książę .Jestem autorem debiutantem spróbowałem swoich sił i napisałem książkę .Szukałem wydawnictwa , które pomogłoby mi ją wydać i wypromować. Zaufałem właśnie temu wydawnictwu i zostałem bezlitośnie oszukany .Po podpisaniu kontraktu wpłaciłem zażądaną kwotę 4400 zł potrzebną do realizacji przedsięwzięcia . Po korekcie tekstu sprzeciwiłem się przeciwko wycięciu bardzo ważnych i nieodłącznych elementów książki i kategorycznie nie wyraziłem zgody na wydanie książki . Jednak wbrew wszystkiemu Oni te książkę wydali i widnieje do dziś na ich stronce . Kiedy napisałem meila z prośbą o wyjaśnienia dlaczego tak postąpili do tej pory nie otrzymałem odpowiedzi . Próbowałem jeszcze dzwonić ale kiedy wyjawiłem że chodzi mi o moją książkę i dlaczego została wydana wbrew mojej woli ktoś zwyczajnie odłożył słuchawkę .Przez 2 lata nie odezwali się ani słowem .Cały ten długi okres oczekiwałem w nadziei ,że jednak ktoś się ze mną skontaktuje i spróbuje mi wyjaśnić dlaczego został zmarnowany mój projekt i pogwałcone moje prawa autorskie . Straciłem wszelkie nadzieje .Nie wiem jak tę sprawę rozwiązać do kogo zwrócić się o pomoc . Napisałem po dwóch latach jeszcze jednego meila do redakcji w odpowiedzi otrzymałem , że nikt się moja książką nie interesował była napisana nieporadnie , pozbawiona interpunkcji i nie miała nawet tytułu co tez nie jest zgodne z prawdą . Potem znowu cisza .Jednak przed wpłaceniem moich pieniędzy na konto redakcji zupełnie inaczej spostrzegano moja książkę .Widniejące w kontrakcie zapewnienia również daleko odbiegają od rzeczywistości . Napisane jest tam , że redakcja dołoży starań aby książkę wypromować i będzie mnie informować na bieżąco o losach książki i współpracować ze mną . Jednak żadnej współpracy nie było pomijając już fakt , że książka została wydana wbrew mojej woli i po wydaniu książki zignorowali mnie całkowicie i przestali się odzywać . Wydałem na tę książkę 4400 z własnej kieszeni . Zapewniano mnie na początku , że książka spodobała się redakcji i chcą ją wydać z mojej strony musze tylko wpłacić wcześniej wspomniane pieniądze . Nie wiem do kogo mam się z tym zwrócić jak z tym walczyć .Ci ludzie potraktowali mnie dosłownie jak zwykłego śmiecia bez szacunku . Jaką mam szansę na odzyskanie moich pieniędzy 4400 bo już mojej zranionej psychiki zmarnowanej książki i szansy na pewno nie odzyskam . Pisałem tę książkę przez kilka lat i na koniec spotkałem się z takim potraktowaniem . Sam już nie wiem gdzie z tym iść do sądu wydać kolejne pieniądze i liczyć na sprawiedliwość , czy szukać innych sposobów lub ludzi którzy zrozumieją mój problem i pomogą mi dojść do prawdy . Jeśli ktoś chciałby mi jakoś pomóc lub poradzić co mam zrobić gdzie szukać pomocy to proszę o napisanie na miela mmisiek007@wp.pl

Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz kodeks cywilny się kłania. Nie znam treści kontraktu, ale cały czas dysponujesz prawami osobistymi. Jak możesz podeślij mi wiadomość na PW o szczegółach kontraktu. Postaram się pomóc.
 
Witam dzięki za pomoc byłbym wdzięczny za pomoc , Chętnie podeślę warunki kontraktu na adres meil proszę podać co do praw autorskich to redakcja w ogóle nie uszanowała mojego zdania i potem jak wcześniej napisałem wydali książkę mimo moich zastrzeżeń i protestów . Kiedy wysłali mi książkę po korekcie napisałem redakcji meila że katogorycznie nie zgadzam się na wydanie książki i napisałem jeśli nie zaakceptują tekstu orginalnego to ja się wycofuję z przedsięwzięcia i pokrywam koszty z dotychczasowych poniesionych wydatków mam te wszystkie meile zapisane w folderze na moje poczcie . Sama książka jest o dość specyficznej tematyce ma charakter biograficzny i terapeutyczny na początku zależało mi na anonimowości więc sam pan rozumie . Bardzo byłbym wdzięczny za pomoc sprawy zaszły już tak daleko że redakcja się w ogóle mną nie przejmuje ja sam nie mam wpływu na swoją książkę oni dosłownie sobie nic nie robią z moich meili i próśb . Zaproponowałem i nawet jakiś czas temu że chciałbym się z nimi jakoś dogadać że nawet kiedy pogwałcili moje prawa autorskie to może istnieje jakieś wyjście bez ciągania się po sądach A redakcja napisała tylko że moja książka była do niczego i przestali się odzywać . Przed wydaniem wysłałem tekst do kilku osób i poprosiłem o ocenę i otrzymałem meile z potwierdzeniem że moja książka podobała się wielu osobom . Dlatego przykro mi z tego powodu że moja książka skończyła w ten sposób . Proszę o podanie meila to prześlę panu dokumenty , pozdrawiam
 
Rzeczywiście, dziwnie to trochę wygląda. Ale, jak napisał Dombel wszystko zależy od zapisów w kontrakcie. Szkoda, że tak długo czekałeś, teraz trzeba działać jak najszybciej, aby nie wejść w przedawnienia.

I pamiętaj, teraz i na przyszłość, że w takich sytuacjach najważniejsze jest, aby maksymalnie dużo działo się na papierze - listami poleconymi, najlepiej za potwierdzeniem odbioru. Rozmowy telefoniczne są w zasadzie na nic, a z mailami to różnie bywa... Czasami, już sam list załatwia sprawę...
 
Dzięki chris tak wiem troche zawaliłem sprawę sam kontrakt dla mnie jest niezrozumiały napisany tak że niektóre punkty są zawiłe a z drugiej strony dające mozliwośc naginania namoja niekorzyść . Dzięki za obydwie podpowiedzi dają mi do myślenia .. W chwili kiedy Redakcja przysłała mi korektę przebywałem w pracy w innym kraju i miałem z nimi kontakt tylko meilowy po przeczytaniu tekstu już po korekcie sprzeciwiłem się kategorycznie wydaniu książki bez akceptacji orginalnego tekstu , znaczy pewne poprawki zaakceptowałem ale nie mogłem zaakceptować czegoś co nie jest na temat . Po tym meilu otrzymałem zapewnienia również meilowe , że poprawki zostaną naniesione . Kiedy przeczytałem książkę już po wydaniu niestety poprawki nie zostały naniesione i od tego zaczęły się problemy . wysłałem im kolejnego meila z zapytaniem dlaczego tak się stało pomimo wcześniejszych zapewnień że poprawki zostaną naniesione przestali się odzywać . kontrakt jest też napisany jakoś dziwnie gdzie ja już w ogóle nic nie kumam jest taki punkt
..Redakcja zastrzega sobie prawo do wprowadzenia zamian , w tym skrótów w złożonym przez autora tekście dzieła "
Myślę , że ten punkt daje im prawo do takiego zachowania się ale z drugiej strony ze strony etycznej czy daje im prawo do oszustwa i traktowania człowieka jak podmiotu . Nie odzywania się przez 2 lata ze strony prawnej być może podpisałem z niewiedzy kontrakt dzięki któremu redakcja może naginać sprawy na swoja korzyść . A ja jako człowiek , moje wydane pieniądze , moje wysiłki .
znaczy to że ja napisałem książkę na którą nie mam wpływu . Mało tego najbardziej boli mnie fakt . że oni nic sobie z tego nie robią sprzedają sobie moja książkę jak gdyby nigdy nic m Moja książkę mój pomysł , i wydana za moje pieniądze które mogłem przeznaczyć na remont mieszkania na przykład . Myślę że każdy człowiek czułby się strasznie . Iść do sądu walczyć z nimi wydać kolejne pieniądze . Czy mam szansę walki z ludźmi którzy maja o wiele większe możliwości finansowe .
Zaznaczę też że książka jest napisana w tematyce o której redakcja prosiła mnie o wyjaśnienia temat i środowisko o którym była ta książka był im zupełnie nieznany i osoba która przeprowadziła korektę użyła pewnego sformułowania które się w głowie nie mieści dla osoby która wie o co chodzi w danym środowisku . Szukam ludzi którzy pomogli by mi tak bez interesownie bo przecież takie porady prawne słono kosztują . Chodzi o przybliżona opinię co z tym zrobić . Jeśli ktoś chciałby mi pomóc i jest w temacie mógłbym podesłać na meila skan kontraktu . Dziękuję za wszystkie wpisy ze strony internautów . Każdy wątek może wnieść moje nowe spojrzenie na tę sprawę
 
Ostatnia edycja:
Mój mail poszedł prywatną wiadomością. Podeślij warunki kontraktu to przeanalizuje co można zrobić.
 
No cóż, historia forum pokazuje, że nie jesteś pierwszą osobą, która podpisała umowę bez pełnego zrozumienia jej zapisów. Ale bez przeczytania kontraktu nie można powiedzieć, czy w ogóle możesz w chwili obecnej (czyli po wydaniu książki) o cokolwiek występować...
mmisiek007 napisał:
"Redakcja zastrzega sobie prawo do wprowadzenia zamian, w tym skrótów w złożonym przez autora tekście dzieła"
A co do zamieszczonego akapitu, poniżej masz cytat z USTAWY z dnia 4 lutego 1994 r. "o prawie autorskim i prawach pokrewnych" określający przysługujące autorowi dzieła (czyli również i książki) osobiste prawa autorskie :
Przepis prawny:
Art. 16.
Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do:
1) autorstwa utworu;
2) oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo;
3) nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania;
4) decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności;
5) nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.
A więc podpisując ten kontrakt w zasadzie pozbawiłeś się egzekwowania przynajmniej części praw wynikających z p.3.
 
hm, tak na szybko, to nie wygląda ten kontrakt najciekawiej. Ale muszę mieć chwilę spokoju, żeby się temu lepiej przyjrzeć.
 
Byłbym wdzięczny jak byś na spokojnie się przyjrzał . i tak dziekuję nawet jak sprawa nie wygląda najlepiej to podpisałem ten kontrakt z niewiedzy . Dzięki za poświęcenie mi czasu i pozdrawiam
 
A oto i moje przemyślenia w temacie.

Podpisując umowę udzieliłeś rzeczywiście wydawnictwu prawa do dokonywania szerokiego zakresu modyfikacji swojego utworu - vide § 4 - przy czym z całości treści tego punktu można by wnosić, że wydawnictwo mogłoby to robić również bez konieczności pozyskiwania Twojej zgody. Jednakże, z uwagi na to, że posiadasz korespondencję, w której sprzeciwiasz się wyraźnie wybranym zmianom, zaś wydawnictwo zobowiązuje się do ich cofnięcia - to sprawa wydaje się być jednak korzystna dla Ciebie. Oznaczałoby to, że wydawnictwo starało się, przynajmniej w pierwszym etapie współpracy, respektować Twoje osobiste prawa autorskie. Co się stało, że następnie odstąpiono od takiego działania - pozostaje zagadką.

Biorąc więc pod uwagę powyższe dywagacje oraz przedstawiony przez Ciebie przebieg całej sytuacji, wyglądałoby, że jednakże naruszono Twoje osobiste prawa autorskie w zakresie nienaruszalności treści i formy utworu, a także nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.

Wszelkie tłumaczenia wydawcy, że książka nie stanowiła de facto pełnowartościowego materiału wydawniczego w momencie zawierania umowy nie mają moim zdaniem tu żadnego zastosowania, albowiem w takim przypadku wydawnictwo nie powinno w ogóle podejmować współpracy lub też książka powinna być najpierw doprowadzona do postaci finalnej, a następnie dopiero winna być podpisana umowa wydawnicza.

Zaistniała sytuacja rodzi też dodatkowo inne, moim zdaniem bardzo zasadne pytanie: czy wydana książka jest w ogóle Twoim dziełem, czy też jest to opracowanie Twojej książki dokonane przez wydawnictwo, a następnie wydane bez Twojego pozwolenia. No, oczywiście nie sposób tego ocenić na odległość nie znając obu utworów, ale z Twojego opisu wynikałoby, że jest to dość prawdopodobne.

O tym, że tak się stało, świadczyć może adnotacja o prawach autorskich (Copyright) zamieszczona na wydaniu książki. Otóż, moim zdaniem właścicielem majątkowych praw autorskich do pierwotnej wersji książki byłeś, oraz jesteś, cały ten czas Ty. § 5 mówi co prawda o wniesieniu praw autorskich (co samo w sobie jest niejednoznaczne, bo nie określa jakich - majątkowych, do realizacji praw zależnych, ani na jakich polach eksploatacji, etc.) jako wkładu do przedsięwzięcia wspólnego, ale z uwagi, że przedsięwzięcie to nie było formalizowane w postaci osobnej działalności (vide § 16.), to można to traktować w tym przypadku jedynie jako odniesienie do wartości udziałów w partycypacji wpływów z wydania książki, nie zaś jakiekolwiek przeniesienia praw autorskich na wydawnictwo.

Podpisana umowa, moim zdaniem, nie upoważniałaby wydawnictwa do wydania opracowania książki bez zgody autora, tym bardziej biorąc pod uwagę przyjęty w korespondencji sprzeciw przeciwko zmianom.

A teraz słucham komentarza... ;)
 
Ostatnia edycja:
Dzięki za poświęcony mi czas i wyczerpującą odpowiedz . NO to rzeczywiście podpisałem kontrakt trochę zawiły . Ale z tego co wnioskuję to przecież cały czas mam wpływ na moją książkę tylko redakcja cały czas zachowuje się nie fer i nagina sprawę . Jeśli chodzi o całą jej treść to napisałem wszystko sam i redakcja wprowadziła tylko kilka powiedzmy dodatków do mojego orginalnego tekstu ale są to błachostki na które wyraziłem zgodę od razu natomiast wycieli tekst który kategorycznie miał się pojawić w książce . i tak jak wcześniej napisałem miałem z redakcja kontakt meilowy i sprzeciwiłem się wydaniu książki jeśli te poprawki nie zostaną naniesione mam te meile zapisane na poczcie więc jak coś mogę ci je podesłać . Redakcja oczywiście przed wydaniem książki napisała mi meila i zapewnili mnie że wszystkie poprawki zgodnie z moim życzeniem naniosą i po tym jak przysłali mi 100 egz autorskich po przeczytaniu książki stwierdziłem że zostałem oszukany i poprawki nie zostały naniesione po tym wysłałem meila do redakcji z zapytaniem dlaczego tak się stało pewien pan redaktor napisał że przekaże sprawę redaktorowi naczelnemu i od tamtej pory przestali się odzywać . Sam już nie wiedziałem jak z tym postępować tym bardziej że w owym czasie przebywałem jeszcze poza granicą kraju zadzwoniłem tylko znowu po tym jak się nie odzywali meilowo do redakcji i przedstawiłem się i że chodzi mi o książkę ktoś odłożył słuchawkę po tym trochę zaniechałem sprawę , gdyż miałem jeszcze sporo innych problemów z remontami domu i innymi sprawami . No bo właśnie przez ten cały czas wierzyłem w uczciwość i że kogoś z redakcji wreszcie ruszy sumienie i jakoś będą chcieli tę sprawę wyjaśnić i na koniec strasznie się zawiodłem przez tą znieczulicę ludzką i że ktoś tak po prostu może postąpić z moją książką i się w ogole nie odzywać i czerpać zyski ze sprzedawania mojej książki wydanej za moje pieniądze . W głowie nie chciało mi się to mieścić a jednak okazuje się że w naszym państwie to jest jednak możliwe . Dlatego staram się za wszelką cenę dojść do prawdy i zawalczyć o moja książkę . Każdy chyba na moim miejscu czułby się podobnie . Dlatego bardzo dziękuje wszystkim ludziom za rady i wpisy
 
na zakończenie powiedziałbym tylko, że rozumiem rozgoryczenie, natomiast biorąc pod uwagę Twoje niedoświadczenie w tych sprawach, a być może również w przypadku negocjacji niezbędnych przy próbie polubownego rozwiązania tej sprawy, ja pomyślałbym o wspomożeniu się prawnikiem.
 
w każdym bąć razie dzięki . jakoś tam postaram się poradzić . pozdrawaim
 
Powrót
Góra