Chęć spłaty, ale brak danych o wierzycielach

  • Autor wątku Autor wątku adamos96
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

adamos96

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2017
Odpowiedzi
20
Witam serdecznie.

Mam pewien problem odnośnie spłaty długów. Może nie jest to typowy problem, bo chęć jest, środki się znajdą, ale chodzi o co innego.
Z racji tego, że planuję otwarcie działalności gospodarczej, chcę koniecznie pozbyć się długów. Problem jest jednak taki, że z racji młodego wieku i luźnego podejścia do tematu, pisma odbierane na poczcie lekką ręką wyrzucałem i szczerze mówiąc nie wiem kto prowadzi te sprawy i komu trzeba zapłacić. Interesuje mnie w jaki sposób mogę najprościej dowiedzieć się o tym, jaki sąd/komornik prowadzi sprawę, a co za tym idzie gdzie się udać lub zadzwonić, aby poznać kwoty, które są do spłacenia, tak aby mieć czyste konto.

Sprawy jakie wiem, że na mnie ciążą:

1. Niewywiązanie się z umowy w 2013 roku z pewną siecią siłowni (karnet na 12 miesięcy, 2 ostatnich miesięcy nie opłaciłem). Ten dług przejęła firma Intrum, która raz na jakiś czas wyśle maila z prośbą o pilny kontakt lub przysyłała list zwykły (który oczywiście leciał do kosza). Jakieś 2 miesiące temu otrzymałem od nich list zatytułowany ,,POZEW''. To pismo akurat zachowałem. Jak jutro będę miał dostęp do tego pisma, to zrobię jego zdjęcie.

2. Nieopłacone czesne za przerwane studia na pierwszym roku 2013/2014. Przez ten dług zostało mi zablokowane konto bankowe, którego nie używam. Pamiętam, że otrzymałem jakieś pismo z jednego z warszawskich Sądów (od około 2 lat cisza w temacie), oprócz tego o zajęciu konta. Być może wizyta w tej szkole by coś pomogła?

3. Mandat z Kolei Mazowieckich, przez który od około 2013 roku widnieję w KRD (jestem w trakcie rejestracji konta na stronie KRD, muszę tylko dosłać skan dowodu osobistego, mam nadzieję, że to dobry trop)

No i jeszcze kilka mandatów drogowych oraz dwa ZTM, ale te są co rok pobierane ze zwrotu podatku. Miałem również wezwanie na jakieś 250 zł ze szkoły językowej, ale nie były na pewno sądowe, od 4 lat jest cisza, więc chyba nie skierowali sprawy do Sądu.

W ERiF jestem czysty, bo już sprawdziłem.

Jeśli ktoś był w podobnej sytuacji, lub wie co robić, to proszę o radę.
Pozdrawiam
 
Nadal podchodzisz bardzo lekceważąc sprawy.

1. Niewywiązanie się z umowy w 2013 roku z pewną siecią siłowni (karnet na 12 miesięcy, 2 ostatnich miesięcy nie opłaciłem). Ten dług przejęła firma Intrum, która raz na jakiś czas wyśle maila z prośbą o pilny kontakt lub przysyłała list zwykły (który oczywiście leciał do kosza). Jakieś 2 miesiące temu otrzymałem od nich list zatytułowany ,,POZEW''. To pismo akurat zachowałem. Jak jutro będę miał dostęp do tego pisma, to zrobię jego zdjęcie.
No widzisz, a to przedawnione, jakbyś nie olał i nie odczekiwał "jakichś 2 miesięcy", tylko w terminie wniósł sprzeciw, to byś tego w ogóle nie zapłacił. Pokaż to pismo, ale zamaż wszelkie dane osobowe i dane firmy też.
2. Nieopłacone czesne za przerwane studia na pierwszym roku 2013/2014. Przez ten dług zostało mi zablokowane konto bankowe, którego nie używam. Pamiętam, że otrzymałem jakieś pismo z jednego z warszawskich Sądów (od około 2 lat cisza w temacie), oprócz tego o zajęciu konta. Być może wizyta w tej szkole by coś pomogła?
Tutaj akurat przedawnione raczej nie jest, bo "jakieś pismo z jednego z warszawskich sądów" raczej było pozwem, względnie nakazem zapłaty. Ale wiesz komu masz zapłacić, nie wiesz tylko ile. To do tego "jednego z sądów" możesz się zwrócić o dostęp do akt, a jak nie wiesz, który to sąd, to skontaktuj się ze szkołą.

3. Mandat z Kolei Mazowieckich, przez który od około 2013 roku widnieję w KRD (jestem w trakcie rejestracji konta na stronie KRD, muszę tylko dosłać skan dowodu osobistego, mam nadzieję, że to dobry trop)
Jak nic nie robili od 2013 roku poza wpisaniem do KRD, to przedawnione, nie płacić i czekać na pozew, jak robili, to trzeba zapłacić - wystarczy pogadać z nimi.

No i jeszcze kilka mandatów drogowych oraz dwa ZTM, ale te są co rok pobierane ze zwrotu podatku. Miałem również wezwanie na jakieś 250 zł ze szkoły językowej, ale nie były na pewno sądowe, od 4 lat jest cisza, więc chyba nie skierowali sprawy do Sądu.
Mandaty drogowe i te dwa z ZTM jeśli są egzekwowane, to po prostu możesz dowiedzieć się w urzędzie skarbowym ile jeszcze ma im przekazać i samodzielnie im wpłacić.
 
Dziękuję za odpowiedź.

Nie podchodzę w tym momencie lekceważąco, jakiś tydzień temu podjąłem decyzję o ogarnięciu tych spraw i od tego czasu wszelkie pisma będę przechowywał. Niestety jeszcze 2 miesiące temu pismo olałem.

Co do szkoły, niestety właśnie nie pamiętam który to sąd, dlatego napisałem ,,jakiś'', więc zwrócę się zgodnie z poradą do szkoły.

To samo zrobię z tymi Kolejami. Ale tutaj pytanie co do KRD. W jaki sposób on przeszkadza w założeniu/prowadzeniu działalności? Prawdopodobnie sklep branżowy.

Jutro wstawię pismo dotyczące nr 1.
 
Ostatnia edycja:
Syphar napisał:
Mandaty drogowe i te dwa z ZTM jeśli są egzekwowane, to po prostu możesz dowiedzieć się w urzędzie skarbowym ile jeszcze ma im przekazać i samodzielnie im wpłacić.
Mandaty drogowe przedawniają się z mocy prawa po 3 latach. Przede wszystkim jednak co ma wspólnego urząd skarbowy do należności dla ZTM?
 
Praktykę. ZTM-y zawsze egzekwują przez zwrot nadpłaty z US. Tak, wiem, teoretycznie mają prawo egzekwować sobie inaczej, ale praktykę myślę, że znamy.
 
Tu nie chodzi o sposób egzekucji, tylko o źródło informacji. Równie dobrze możesz go skierować do pracodawcy, jeśli byłoby zajęcie wynagrodzenia...
Chyba uważasz, że pytać należy w organie egzekucyjnym, prawda? :)
 
Panowie, a może jakiś komentarz do wstawionych wczoraj zdjęć uda się uzyskać, bo być może Wam umknęło ;) Pozdrawiam
 
Tego nie ma co komentować, bo jeśli rzeczywiście chcesz to spłacić, to w pozwie masz numer konta powoda i tamże wpłacasz zasądzoną kwotę, w nakazie zapłaty też jest oznaczenie powoda, jeśli jest inny - to wiesz z kim się kontaktować w sprawie podania numeru rachunku, ew. znajduje się on w nakazie.
 
Dziękuję za odpowiedź, tak zrobię.

Natomiast dzisiaj otrzymałem list od Komornika Sądowego, który wzywa pracodawcę do przesyłania mu mojego wynagrodzenia. Chodzi o sprawę nr 2 - szkoła. Nie mogłem się do nich dodzwonić, więc odezwał się Sąd.

W pewnej firmie pracowałem od 22 marca, a w poniedziałek podpisałem wypowiedzenie. Typowa poczekalnia. Właśnie od nich mają pobrać wynagrodzenie. Szczerze mówiąc trochę się zdziwiłem, że tak szybko do tego dotarli, bo pracowałem w paru miejscach na umowie (krótko, bo krótko, przeważnie pracowałem od czasu tych długów na czarno) i nie było problemów.

Jakie kroki najlepiej podjąć? Czy jest szansa otrzymać chociaż jakiś procent tych pieniędzy? Jako konto bankowe w umowie, ktorą podpisywałem z tą firmą podałem numer konta bankowego znajomej osoby. Oczywiście w planach tak jak mówiłem mam spłacenie tego długu (myślę, że to kwestia miesiąca-dwóch jak zdobedę pieniądze), ale w tym momencie potrzebowałbym jeszcze chociaż jakiś procent tych pieniędzy na życie.
 
W wypadku zajęcia wynagrodzenia za pracę, i tak nie zostanie ono zajęte w pełnej wysokości, tylko 50%, ale jeśli miałbyś otrzymać mniej niż minimalną, to otrzymasz minimalną. Więc na życie to Ty masz.

Natomiast jak to załatwić najtaniej? Spłać bezpośrednio szkole, której zalegasz - zapłacisz 5%, zamiast 15%.
 
Tak dla ścisłości to była to umowa zlecenie. A z tego co czytam, to z takiej umowy może pobrać całe wynagrodzenie, chyba że się mu prześle pismo, że to jedyne źródło dochodu (a tak rzeczywiście jest).

Czyli podejmować jakieś kroki, czy jeśli za marzec przypada mi wynagrodzenie 600 zł, to po prostu otrzymam 300 zł?

A mógłbyś rozwinąć o co chodzi z tym 5% a 15%? Bo ogólnie w liście od Komornika jest wykazanych sporo dodatkowych opłat Sądowych, które mogę tu wypisać jeśli to coś pomoże i chętnie bym się dowiedział, których można uniknąć.

Dziękuję za zainteresowanie sprawą.
 
Czyli podejmować jakieś kroki, czy jeśli za marzec przypada mi wynagrodzenie 600 zł, to po prostu otrzymam 300 zł?
Tak, o ile napiszesz do komornika wniosek o ograniczenie zajęcia, gdyż jest to Twoje jedyne źródło utrzymania.

A mógłbyś rozwinąć o co chodzi z tym 5% a 15%? Bo ogólnie w liście od Komornika jest wykazanych sporo dodatkowych opłat Sądowych, które mogę tu wypisać jeśli to coś pomoże i chętnie bym się dowiedział, których można uniknąć.
Żadnych, to wszystko zapłacisz i tak. Po prostu komornik od wyegzekwowanych przez siebie pieniędzy pobiera 15% własnej prowizji (czyli wpłacasz 100 zł, a na spłatę idzie 85), natomiast jeśli wpłacisz dobrowolnie wierzycielowi, to pobierze od wartości tej wpłaty 5%.
 
Właśnie przygotowuję pismo do komornika o ograniczenie zajęcia. Czy warto również przygotować pismo o rozłożenie zadłużenia na raty i do kogo je kierować? Czy prosto do wierzyciela czy do jego pełnomocnika (w tym wypadku Sąd, w innym wypadku np. firmy typu Intrum)?

Oczywiście chciałbym zrobić tak, aby płacić 5%, a nie 15%, więc rozumiem, że można skontaktować się z powodem i na jego konto wpłacać pieniądze (oczywiście zachowując dowody wpłat).
 
Czy warto również przygotować pismo o rozłożenie zadłużenia na raty i do kogo je kierować? Czy prosto do wierzyciela czy do jego pełnomocnika (w tym wypadku Sąd, w innym wypadku np. firmy typu Intrum)?
Do wierzyciela. Może, ale nie musi się zgodzić. Jego dobra wola. Sąd często się zgadza, Intrum to Ci powiem z doświadczenia, że nie.

Oczywiście chciałbym zrobić tak, aby płacić 5%, a nie 15%, więc rozumiem, że można skontaktować się z powodem i na jego konto wpłacać pieniądze (oczywiście zachowując dowody wpłat).
Nawet kontaktować się nie musisz, jeśli znasz numer rachunku bankowego. Wpłacać i tyle.
 
OK, czyli z Sądem spróbuję, a co do Intrum to dziś robiąc porządki znalazłem ich pismo ze stycznia (czyli miesiąc po otrzymaniu nakazu w postępowaniu upominawczym, na który niestety nie wiedziałem, że należy złożyć sprzeciw - no ale to już ustaliliśmy) wysłane listem zwykłym zatytułowane ,,informacja o uzyskaniu nakazu zapłaty'', dodatkowo należność powiększona o jakieś 300 zł w porównaniu do nakazu upominawczego.

I teraz ostatnie pytanie - w nakazie upominawczym widniała kwota do uregulowania przykładowo 600 zł. Teraz w piśmie od Intrum widnieje kwota 900 zł. Więc mam wpłacić bezpośrednio do powoda 600 zł a do Intrum 300 zł, czy 900 zł do powoda, a Intrum już się odczepi?

Termin wpłaty był do końca stycznia pod rygorem skierowania sprawy do Komornika Sądowego bezzwłocznie po uzyskaniu klauzuli wykonalności. Natomiast pisma na temat wystawienia takiej klauzuli na pewno jeszcze nie otrzymałem.
 
Ostatnia edycja:
OK, czyli z Sądem spróbuję, a co do Intrum to dziś robiąc porządki znalazłem ich pismo ze stycznia (czyli miesiąc po otrzymaniu nakazu w postępowaniu upominawczym, na który niestety nie wiedziałem, że należy złożyć sprzeciw - no ale to już ustaliliśmy) otrzymałem od nich pismo (listem zwykłym) zatytułowany ,,informacja o uzyskaniu nakazu zapłaty'' dodatkowo należność powiększona o jakieś 300 zł w porównaniu do nakazu upominawczego.

I teraz ostatnie pytanie - w nakazie upominawczym widniała kwota do uregulowania przykładowo 600 zł. Teraz w piśmie od Intrum widnieje kwota 900 zł. Więc mam wpłacić bezpośrednio do powoda 600 zł a do Intrum 300 zł, czy 900 zł do powoda, a Intrum już się odczepi?

Termin wpłaty był do końca stycznia pod rygorem skierowania sprawy do Komornika Sądowego bezzwłocznie po uzyskaniu klauzuli wykonalności. Natomiast pisma na temat wystawienia takiej klauzuli na pewno jeszcze nie otrzymałem.


Co do poprzedniej wiadomości to miałem na myśli to, czy kierować prośbę do szkoły/siłowni, czy do Sądu/Intrum, które prowadzą te sprawy.
 
Żeby nie zakładać nowego tematu to zapytam tutaj.

Chcąc wpłacić do Intrum należność, mam pytanie w jaki sposób mogę to załatwić tak, żeby np. nie odezwali się za dwa lata, że nic nie wpłacono. Wiadomo, że to cwaniaki. Bo smsy ponaglające z kwotą i numerem konta z jakiegoś tam numeru telefonu zawsze mogą obalić, że nie wysyłali. Wnioskować o jakiś dokument listem poleconym przed wpłatą?
 
Powrót
Góra