Chęć spłaty długu mamy, a następnie wykupu mieszkania

  • Autor wątku Autor wątku aga.magda
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

aga.magda

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2015
Odpowiedzi
10
Dzień dobry,

Sytuacja wygląda tak. Gdy byłam jeszcze dzieckiem moja mama wpadła w pętlę zadłużenia. Raz wzięła większą pożyczkę, potem straciła pracę i już dalej się to potoczyło, jak się potoczyło. Brała pożyczki w parabankach, aby coś tam spłacić lub gdy brakowało jej pieniędzy i zapętliła się. Ostatecznie przestała spłacać cokolwiek, bo stwierdziła, że ewentualne zajęcia z wynagrodzenia itp. są niższe niż to co by miała płacić normalnie. Tak więc komorników przybywało, a długi rosły. Ogólnie mało rozsądne działanie i im starsza byłam, tym więcej o tym rozmawiałam, ale kończyło się na kłótni i tyle miałam do powiedzenia.

Teraz jestem już dorosła. Wyprowadziłam się i nie mieszkam już z mamą. Niemniej jednak mama mieszka w mieszkaniu komunalnym, którego nieco szkoda stracić. Zależy mi na jego wykupie. Poza tym wiem, że kiedyś długi mamy mogą mnie dogonić na zasadzie takiej, że ona będzie po prostu potrzebowała pomocy, a przecież nie pozwolę jej głodować.

Zapewniła sobie taką przyszłość, że po zmarłym mężu będzie w przyszłości otrzymywała jakieś 1400 zł renty miesięcznie. Do tego dochodzi komornik, który będzie jej coś z tego zabierał + opłaty za czynsz (który mimo wszystko nie jest niski) + opłaty za media, wodę , prąd, gaz + oczywiście opłaty ogólnie na życie. Tak więc widać już, że średnio to wygląda.

Mój plan jest taki, aby spłacić wszystkie długi mamy, a następnie wykupić mieszkanie komunalne. Po pierwsze aby moja mama miała łatwiej i przy okazji żeby się to za mną tak mega nie ciągnęło, a po drugie aby otrzymać to mieszkanie na własność (w sensie aby zostało na mnie przepisane po wykupie). Oczywiście moja mama mieszkałaby tam, ale znając jej skłonność do zaciągania długów i złego gospodarowania pieniędzmi wolałabym mimo wszystko go kiedyś nie stracić. Różnie to bywa.

Zaczęłam przeglądać korespondencje mamy od komorników/wierzycieli i ciężko jest się w tym połapać, który dług jest czyj itp.? Wiem, że długi są czasami sprzedawane i ciężko mi jest obliczyć, ile tego tak naprawdę jest? Także nie wiem, czy czegoś nie liczę 2 razy lub czy czegoś nie pomijam.
1. Czy jest jakaś instytucja, która przechowuje WSZYSTKIE dane o długach? Czy jestem w stanie gdzieś sprawdzić, ile tak naprawdę moja mama ma sumarycznie do zapłacenia lub zobaczyć jakie długi i gdzie zostały sprzedane?

Chciałabym też próbować negocjować warunki spłaty z wierzycielami lub umorzenie części długu, bo chciałabym generalnie spłacić wszystko na raz. Myślę, że to byłaby fair umowa z mojej strony wobec wierzycieli. W końcu odzyskali by te pieniądze.
2. Czy warto robić to na własną rękę, czy zatrudnić jakiegoś prawnika? Może ktoś poleca kancelarię/specjalistę, który zajmuje się pomocą z wychodzenia z długów i negocjacji długu z wierzycielami?
 
1. Nie.
2. Oczywiście możesz zlecić komuś sprawę, ale ten ktoś i tak nie będzie w stanie odgadnąć kto może być wierzycielem matki. Myślę, że wskazywanie konkretnych kancelarii nie jest zgodne z regulaminem forum:?:
 
1. Ok, jasne wolałam zapytać, bo nie jestem ekspertem i może ktoś coś wie, co by mi to ułatwiło, ale skoro nie to trudno. Czytałam coś o BIK, KRD, ERIF itp. i myślałam, że może tam jestem w stanie uzyskać cokolwiek, ale z tego co zrozumiałam dowiem się tylko, czy dana osoba jest na danej liście dłużników i nic więcej. Ale może się mylę?

Gdyby to były moje długi to ogarniałabym co i jak. A tak to raz moja mama odbierała korespondencję, a raz nie i nie wiem, czy to już wszystko, czy coś jeszcze tam jest. A jak już część korespondencji mam to jest to nieco chaotyczne żeby się w tym połapać, bo czegoś brakuje.

Na razie po prostu z korespondencji znalazłam 6-ciu wierzycieli, z czego jednego długu i wierzyciela moja mama totalnie nie kojarzy.

Coś tam już mi się udało ustalić, ale ciężko za kogoś ogarniać jego długi, jak ktoś miał to gdzieś i średnio się tym interesował. Przepraszam, jestem już trochę tym sfrustrowana, bo temat długów i konsekwencje z tym związane ciągną się za mną od młodych lat i chcę już to po prostu zakończyć. Myślałam, że coś jest mi w stanie to ułatwić.

2. Tak, rzeczywiście. Przepraszam rozpędziłam się w pisaniu podpunktu nr 2. Tak, prawnik będzie wiedział co i jak. W końcu uda mi się wszystkiego pewnie dowiedzieć. Pytałam się dlatego, czy jest coś co mi to ułatwi w podpunkcie 1. Bardziej mi chodziło, czy prawnik/kancelaria ma jakąś lepszą siłę przebicia jeśli chodzi o negocjację warunków ugód? Czy warto po prostu kogoś zatrudniać, bo może wystarczy jednak samemu toczyć rozmowy z wierzycielami?
 
Sytuacja może być taka- spłacisz długi, wykupisz w imieniu mamy mieszkanie, mama ci je daruje, a za chwilę zjawią się kolejni komornicy, którzy zaskarżą darowiznę (komornicy, o których nie wiedziałaś), nie wiem, czy warto się w to bawić....
 
OK, a jeżeli Ci komornicy przyjdą i ja zaproponuje im spłatę tych należności to co rzucą się na mieszkanie od razu?
 
Generalnie podejrzewam (nie jestem 100% pewna), że w sumie długi wynoszą 50.000 zł (już razem z odsetkami). Z tego co rozmawiałam z mamą jej największa pożyczka była na 10.000 zł. Mimo, że nie ogarnia części długów to ten fakt akurat zna. Mogłoby się tak zdarzyć, że coś potem przeoczę, stąd myślałam że jestem w stanie się tego jakoś dowiedzieć. A nawet jeśli nie to to co przeoczę jestem w stanie spłacić.

Z drugiej strony powiedzmy, że:
1. zrobiłam wszystko żeby te wszystkie długi spłacić (pytałam po wierzycielach, których mama miała i wszystkich komornikach, czy nie było zbiegów egzekucji i pytałam czy coś tam jest jeszcze do zapłacenia itp.) i spłacę te wszystkie długi;
2. będę przekonana, że mama rzeczywiście już nie ma żadnych długów, bo powiedzmy wszystko spłaciłam i przy okazji pytałam, czy to już rzeczywiście wszystko
3. powiedzmy, że rzeczywiście po kilku latach ktoś się odzywa, a ja już mam przepisane mieszkanie

Z tego co wiem w skardze pauliańskiej w momencie, kiedy ja rzeczywiście nie wiem o jakichś długach, a mimo wszystko moja mama by się zbyła majątku to czy skarga pauliańska nie ma zastosowania? W takim scenariuszu moim zdaniem rzeczywiście nie miałabym już praktycznie szans się nic dowiedzieć. Powiedzmy, że wszędzie zadzwoniłam, byłam i pytałam....a tu nagle po iluś latach ktoś się odzywa. Różnie to bywa, a nie ukrywajmy że czasami firmy też mają za przeproszeniem burdel i np. ja pytałam, a ktoś mi błędnie odpowiedział.

Jeżeli o czymś rzeczywiście nie wiedziałam to dlaczego miałaby tu mieć zastosowanie skarga pauliańska jeżeli należycie starałam się dowiedzieć o wszystkich zobowiązaniach mamy?
 
Powrót
Góra