Chodzenie na rekolekcje

  • Autor wątku Autor wątku adasko0
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

adasko0

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2014
Odpowiedzi
12
Witam,
mam następujący problem w swojej szkole, mianowicie nie uczęszczam na religie ale nie ze względu na wiarę lecz na nauczyciela głoszącego nauki sprzeczne z wiarą kościoła. Teraz zbliżają się rekolekcje wielkopostne, a ja jako osoba silnie wierząca chciałbym w nich uczestniczyć, jednakże dyrekcja nie pozwala mi na to ponieważ wychodzi z założenia, że jeżeli nie chodzę na lekcje religii to nie wierzę w Boga, więc każą mi chodzić na jakieś specjalnie zorganizowane zajęcia lub gry terenowe etc. Czy mają prawo zakazać mi z innymi uczniami chodzić na spotkania do kościoła?
Dodam, iż uczył mnie w zeszłym roku ksiądz (w tym roku uczył mnie katecheta, dopóki się nie wypisałem), który także bardzo by chciał abym mu pomagał w te dni ale jemu także dyrekcja nie pozwala mnie wziąć.
Dodam jeszcze, że w takiej samej sytuacji jest około 20 innych osób, które wraz ze mną wypisały się z religii, a też by chciały chodzić na rekolekcje.
 
W praktyce najprościej i najszybciej byłoby, abyście nie przyszli do szkoły i usprawiedliwili sobie nieobecności. Ksiądz Was z kościoła nie wyrzuci.

PS Z ciekawości - cóż to za nauki głosi ten katecheta?
 
Z tym że u nas jest dość napięta sytuacja z liczeniem godzin we frekwencji, a nikt nie chce potem rozmawiać z pedagogiem szkolnym itd.
Nie chcę tutaj się zagłębiać w szczegóły więc może podam taki, który jakoś zapadł mi w pamięci.. Katecheta "nauczał" nas że w Księdze Hioba jest napisane, iż należy bić swoje dzieci, aby były pokorne swoim rodzicom, aby nie przynosiły wstydu rodzinie i nigdy nie odnosiły się do ojca "tato" bo to jest całkowity brak szacunku. Po tym mówił nam na swoim przykładzie że on tak wychowywał swoje dzieci i tak powinno być. Ja teologiem nie jestem ale wydaje mi się, że Pisma Świętego nie czyta się dosłownie, a to bicie np to raczej nie jest przykład chrześcijaństwa. Ksiądz szkolny powiedział nawet, że nigdy w pokoju nauczycielskim nie rozmawia z nim na tematy religijne, bo zawsze następuje spięcie i po prostu koniec wszelkich rozmów.
 
Nikogo nie obchodzi z jakich powodów nie chodzisz na lekcje religii oraz to czy wierzysz czy nie wierzysz. Ważne jest, że nie chodzisz i to jest podstawą dla dyrektora szkoły aby nakazać Tobie uczestniczenie w zajęciach organizowanych przez szkołę w czasie rekolekcji, które dla Cibie są obowiązkowe.. Nikt również nie zakazuje chodzenia na spotkania do kościoła- możesz to robić po zajęciach. Ważne jest dla dyrekcji szkoły to, że nie uczestniczysz w zajęciach religii. Rekolekcje organizowane w czasie zajęć dydaktycznych są adresowane do uczniów, którzy uczęszczają na lekcje religii, pozostali muszą w tym czasie być obecni w szkole.
 
Wiesz co, w takich szczegółowych, proceduralnych sprawach to wątpię, żeby ktoś ci tu odpowiedział. Ja za swoich szkolnych lat też miałem kilka starć z różnymi nauczycielami i dyrektorami i zawsze sam musiałem grzebać w prawie oświatowym. Radzę zadzwonić do kuratorium, jeżeli ci zależy. Powinieneś dostać profesjonalną odpowiedź.

Co masz na myśli mówiąc o "napiętej sytuacji z liczeniem godzin"? Grozi ci nieklasyfikowanie?

PS posty użytkownika rawla radzę traktować z przymrużeniem oka. Pobieżnie je przejrzałem i widzę, że ma on bardzo dużo do powiedzenia, ale bardzo mało (o ile w ogóle) podstaw prawnych na poparcie swoich twierdzeń.
 
Nie chodzęna religię ale jeżeli nie mam prawa wyboru czy chcę spędzać ten czas w Kościele czy "świecko" to chyba jest to jakaś po części dyskryminacja lub zakaz wyrażania uczuć religijnych.
 
M a x napisał:
PS posty użytkownika rawla radzę traktować z przymrużeniem oka. Pobieżnie je przejrzałem i widzę, że ma on bardzo dużo do powiedzenia, ale bardzo mało (o ile w ogóle) podstaw prawnych na poparcie swoich twierdzeń.

Proszę o konkrety na podstawie, których tak twierdzisz.
 
Chodzi mi o to, że jeżeli ktoś ma 30 godzin nieobecnych w ciągu miesiąca (nie ważne czy choroba i czy usprawiedliwione czy nie) to jest wzywany do pedagoga, jeżeli sytuacja się powtórzy to dyrekcja i już nie jest wesoło.
 
adasko0 napisał:
Chodzi mi o to, że jeżeli ktoś ma 30 godzin nieobecnych w ciągu miesiąca (nie ważne czy choroba i czy usprawiedliwione czy nie) to jest wzywany do pedagoga, jeżeli sytuacja się powtórzy to dyrekcja i już nie jest wesoło.

30 godzin na jakich zajęciach?
 
No właśnie ogólnie. I tak i nie. otóż:§ 17. 1. Uczeń może nie być klasyfikowany z jednego, kilku albo wszystkich zaj ́ç edukacyjnych, jeżeli brak jest podstaw do ustalenia śródrocznej lub rocznej (semestralnej) oceny klasyfikacyjnej z powodu nieobecności ucznia na zajęciach edukacyjnych przekraczajàcej połowę czasu przeznaczonego na te zajęcia w szkolnym planie nauczania. (rozporządzenie men w sprawie warunków oceniania (...))
Oznacza to, że każde zajęcia są liczone oddzielnie.


Ps Max wciąż czekam na przykłady mojej niekompetencji.
 
Ostatnia edycja:
Ale tu nie chodzi o klasyfikacje tylko o ogólne podejście dos szkoły.

Rawla a jak odniesiesz się do tego co napisałem o dyskryminacji itd?
 
adasko0 napisał:
Chodzi mi o to, że jeżeli ktoś ma 30 godzin nieobecnych w ciągu miesiąca (nie ważne czy choroba i czy usprawiedliwione czy nie) to jest wzywany do pedagoga, jeżeli sytuacja się powtórzy to dyrekcja i już nie jest wesoło.

Spokojnie, ile wy macie lat? Jeżeli są to godziny usprawiedliwione, to dyrektor czy pedagog nie jest w stanie nic zrobić. Takie "spotkania" szkoła organizować w celach prewencyjnych, jednak nie może stosować żadnych represji za usprawiedliwioną absencję na zajęciach.
 
adasko0 napisał:
Ale tu nie chodzi o klasyfikacje tylko o ogólne podejście dos szkoły.

Rawla a jak odniesiesz się do tego co napisałem o dyskryminacji itd?

Nie będę się odnosił, bo minie tam nie było. Jeżeli jest jak mówisz, już dawno powinieneś powiadomić o tym dyrektora szkoły. Jeżeli ten lekceważy Twoją skargę, pozostaje Tobie skarga do Kuratora Oświaty na ... dyrektora szkoły, że ten lekceważy Twoja skargę.
 
Ale nie nie chodzi mi o takie sprawy jeżeli zakazują mi chodzić
 
M a x napisał:
Spokojnie, ile wy macie lat? Jeżeli są to godziny usprawiedliwione, to dyrektor czy pedagog nie jest w stanie nic zrobić. Takie "spotkania" szkoła organizować w celach prewencyjnych, jednak nie może stosować żadnych represji za usprawiedliwioną absencję na zajęciach.[/QUOTE

Przeczytaj par. 17.1 ROZPORZÑDZENIE MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ
z dnia 30 kwietnia 2007 r.w sprawie warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy oraz przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów w szkołach publicznych.
następnie pomyśl - to nie boli, a na końcu pisz.
 
O to czy jeżeli zakazują mi chodzić na rekolekcje to to nie jest ograniczanie wolności religijnej, albo jakaś dyskryminacja lub coś?
 
Powrót
Góra