Chomik,policja,longpress

  • Autor wątku Autor wątku lola123
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Ale jak IP nie wskazuje na osobę skoro wskazuje, tzn NIE ZAWSZE i z tym się zgodzę. Ale konkretny przykład - masz neostradę, masz IP - wskazuje na osobę ? No wskazuje gdyż dane IP lub i szereg tych IP ISP ma przypisane do danego odbiorcy (usługobiorcy). Jeżeli ktoś ma np neostrade i prokuratura wydobywa jego IP to ile zostanie wskazanych osób ? 5 ? Nie, zawsze jedna.
Czyli w tym wypadku mamy dowód że dany plik był udostępniany z miejsca X. Teraz w myśl art 6 kc osoba ta która znajduje się na umowie z dostawcą internetu musi tak samo udowodnić, że wskazanie to jest błędne - i jak to zrobi ?

Tymczasem tutaj masz to czym jest dla przykładu Hot Spot
Hotspot (WLAN) – Wikipedia, wolna encyklopedia

Natomiast neostrada jako neostrada czy tam inna netia nie stanowi otwartego punktu dostępu, jest przypisana konkretnej osobie.

Dlatego przytoczone orzecznictwo przez PieDanger nie ma tutaj zastosowania gdyż tam jest mowa też o sieci bezprzewodowej i IP zapewne wskazało po prostu na urządzenie które znajdowało się w Urzędzie Gminy a Ty własnie nie potrzebujesz ustalić urządzenia tylko osobę.

W przypadku np neostrady tudzież Neti za danym IP zlokalizujesz umowę z daną osobą którą możesz pociągnąć do odpowiedzialności. Rozumiesz ? :) Czego w przypadku Wi Fi i bezprzewodówek nie ustalisz tylko ustalisz urządzenie. A urządzenia nie pociągniesz do odpowiedzialności no bo jak ?

Tylko jeszcze raz o tym napiszę aby nie było wątpliwości - dotyczy to wyłącznie odpowiedzialności cywilnej a nie karnej.


[FONT=&quot]Nie pisz posta pod postem, przez 20 minut jest dostępna opcja -
edit.gif
[/FONT]
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Zasadniczo tak, ale w tej chwili (i od kilku lat) do podanej przez Ciebie jako przykład Neostrady domyślnie jest właśnie dołączany router WiFi. Inni operatorzy robią podobnie, UPC i Orange nawet używają takich routerów do stworzenia własnej sieci darmowych hotspotów (z tego samego łącza, na "drugim kanale").
A jako ciekawostkę podam, że u mnie z dość wysokiego piętra telefon potrafi złapać zasięg mojej domowej sieci na parkingu przed blokiem, więc pewnie bardzo wiele osób ją "widzi" i potencjalnie może uzyskać dostęp. Jako drugą ciekawostkę - rzeczywiście zdarzyło mi się włamanie do sieci i to zabezpieczonej szyfrowaniem WEP.
Zresztą nawet jeśli łącze jest podpięte kablem na stałe do jednego komputera, to z tego komputera może korzystać w domu kilka osób.

Tak więc oczywiście masz rację w sytuacji, kiedy z danego komputera i łącza korzysta jedna osoba (i nie ma możliwości np włamania do sieci bezprzewodowej), ale wydaje mi się, że jest to dość rzadka sytuacja, skoro wielu operatorów oferuje za darmo routery bezprzewodowe, lub ludzie podłączają własne, żeby np mieć w domu WiFi w telefonie.

W tej sytuacji nie sądzę, żeby odpowiedzialność "z definicji" przenosiła się na właściciela łącza, jeśli udostępnił je w dobrej wierze (albo niechcący hakerowi). No chyba, że to było na zasadzie "masz, podłącz się do sieci i ściągnij przez torrenta jakiś fajny film", bo wtedy faktycznie można mówić o pomocnictwie nakierowanym na popełnienie przestępstwa :-)
 
Nadal nie widzę tego, na jakiej zasadzie miałaby ponosić odpowiedzialność za szkody dokonane za pośrednictwem łącza internetowego osoba będąca abonentem tego łącza. Jeżeli z łącza korzysta na równi kilka osób, to pociąganie do odpowiedzialności jednej z nich tylko dlatego, że na jej nazwisko podpisano umowę na usługę dostępu do internetu przeczyłoby podstawowym zasadom sprawiedliwości. Nie ma w żadnym znanym mi akcie prawnym żadnego przepisu, który pozwalałby na traktowanie abonenta usługi w sposób odmienny niż każdą inną osobę z tej usługi korzystającą. Nie znam też żadnego przepisu, który nakładałby jakiekolwiek obowiązki na abonenta usługi w związku z korzystaniem z niej przez inne osoby (pomijam tutaj kwestie związane z niedozwolonym udostępnianiem usługi osobom trzecim).

Bardziej można by dywagować na temat odpowiedzialności cywilnej na zasadzie ryzyka podmiotu, który oferuje dostęp do internetu za pomocą publicznego hot-spotu. Ale to również, moim zdaniem, byłyby kompletnie "odjechane" dywagacje, bo to tak, jakby próbować pociągać do odpowiedzialności Tepsę za to, że ktoś dokonał np. wyłudzenia przy pomocy publicznego automatu telefonicznego.
 
Ripper - Nie odbierasz przecież nikomu prawa do obrony kto jest na umowie a z jego łącza doszło do danego naruszenia. Wręcz przeciwnie - gdyby było tak jak napisałeś, to w takich okolicznościach odbierałbyś prawo obrony innym internautom przed bezprawnością czyiś działań. Zaraz każdy mógłby Cię okradać, pomawiać, zniesławiać, a nawet i być terrorystą i pozostawać bezkarnym tylko dlatego że dostęp do danego łącza typu np Netia z którego skorzystał mają 3 osoby na dodatek jest to jego rodzina. Widzisz tu sens ? No cholera, toż to raj dla mafiozów :D

Oprócz sztywnych kc, masz jeszcze coś takiego jak chociażby zasady współżycia społecznego, swobodną ocenę dowodów po stronie sądu, kierowanie się logiką procesową oraz zwyczajami panującymi w danym czasie i środowisku - no nie zaprzeczysz temu ?
Masz również coś takiego jak niedbalstwo Niedbalstwo – Wikipedia, wolna encyklopedia
Bardziej szczegółowo zostało to rozwinięte na Ergo Hestia nawet w całkiem fajny sposób ale nie będę wklejał tu linka chyba że jako Mod mi na to oficjalnie pozwolisz.

Trudno mówić o niedbalstwie jeżeli ktoś Ci się włamał przez Wi-Fi, gdyż ma to poniekąd charakter siły wyższej jak Ci się już ktoś włamał. Trudno też mówić o niedbalstwie jeżeli ktoś obcy - życzliwy "dziki lokator" - połączył się z Twoją siecią i np pobierał torrenty, albowiem nie każdy musi być specjalistą od zabezpieczeń i umieć zabezpieczyć Wi-Fi - są to pewne normy zwyczajowe. Ale o niedbalstwie możesz już mówić w sytuacji gdy nie dopilnowałeś domownika przebywającego z Tobą we wspólnym gospodarstwie domowym aby nie wykonywał pewnych rzeczy za pośrednictwem Twojego łącza nie otwartego - skoro już mu go udostępniłeś. A może to tylko taka linia obrony danej rodziny ? Ktoś ściąga film, muzykę a później cała rodzina korzysta i ma za free. Dobra linia obrony ? No rewelacyjna, poszkodowani są a winnych nie ma, po prostu żyć nie umierać. Dlatego napisałem Ci wcześniej że żaden sąd kierując się logiką procesową nie pójdzie na coś takiego.

I jasne zgodzę się - to nie musi być takie oczywiste jak niektóre aspekty prawne gdzie mamy np 3-4 wyroki SN na jeden i ten sam temat. Zwłaszcza że sądy doskonale wiedzą jak wygląda sytuacja z piractwem sam możesz zobaczyć jak ostro potraktowana została strona pozwana teraz w maju w wyroku SA w Warszawie który przytoczyłem. Pozwany przegrał sprawę tylko dlatego że MÓGŁ ale NIE zabezpieczył swojego profilu hasłem wskutek czego ktoś wkleił mu na profilu link prowadzący do pirackiego utworu. No przecież on nie wkleił go sam to dlaczego ma ponosić odpowiedzialność za kogoś kto mu wkleił ten link, czy to jest sprawiedliwość ? Po prostu mógł podjąć pewne środki ostrożności (zabezpieczyć profil hasłem) ale tego nie zrobił, a sąd uznał jego winę wyłącznie dlatego że ocenił to jako jego zaniedbanie. Idąc przyjętym przez Ciebie tokiem rozumowania to nie było zaniedbanie albowiem skąd on miał wiedzieć o tym że kiedyś ktoś mu tam link wklei do jakiegoś pirackiego utworu. Jednak w ocenie sądu było to zaniedbanie.

PS. żeby nie było - sprzeczać się z Tobą nie zamierzam, traktuję to po prostu jako wymianę opinii w sprawie :)
 
rafalz11 napisał:
Ale o niedbalstwie możesz już mówić w sytuacji gdy nie dopilnowałeś domownika przebywającego z Tobą we wspólnym gospodarstwie domowym aby nie wykonywał pewnych rzeczy za pośrednictwem Twojego łącza nie otwartego - skoro już mu go udostępniłeś.
Aby mówić o niedbalstwie, musi istnieć jakiś obowiązek, który został przez daną osobę zaniedbany, wskutek czego doszło do powstania szkody - na tej podstawie można uznać sprawstwo tej osoby.
W powyżej opisanej w cytacie sytuacji taki obowiązek nie występuje. Żaden przepis prawny ani zasady współżycia społecznego nie nakładają na mnie, jako abonenta łącza czy właściciela komputera obowiązku kontrolowania, co na tym komputerze robi osoba, której użyczyłem go do użytkowania. Owszem, w wielu sytuacjach taka kontrola może wiązać się z naruszeniem prawa.
Wyobraź sobie sytuację, w której naruszenia (np. bezprawnego rozpowszechniania) dokonuje dziecko (do 13 lat). W tej sytuacji poszkodowany mógłby dochodzić roszczeń od opiekuna. Jednak, moim zdaniem, miałoby to niewielką szansę powodzenia, gdyż musiałby on (poszkodowany) dowieść, iż opiekun nie dochował należytego nadzoru nad małoletnim i z tego powodu można mu przypisać sprawstwo szkody. I tutaj dochodzimy do przywoływanego przez Ciebie art. 6 KC.
W przypadku, gdy naruszenia dokonuje osoba dorosła, nie widzę żadnych podstaw do tego, by roszczeń dochodzić od innej osoby.

rafalz11 napisał:
A może to tylko taka linia obrony danej rodziny ? Ktoś ściąga film, muzykę a później cała rodzina korzysta i ma za free. Dobra linia obrony ?
Akurat korzystanie przez rodzinę ze ściągniętych utworów, o ile były to utwory rozpowszechnione, jest całkowicie zgodne z prawem.
Jeżeli zaś chodzi o udostępniania, to naturalnie, jeżeli ktoś ma odpowiadać za bezprawne rozpowszechnienie, należy ustalić kto to zrobił. Jaką proponujesz alternatywę? Odpowiedzialność zbiorowa?
 
rafalz11 napisał:
... Tymczasem orzeczenie na które Ty się powołujesz jest z 13 lutego 2014, tak więc jednak wyrok który przytoczyłem wciąż jest właściwym tokiem rozumowania sądów w PL ...
Należy tutaj zauważyć, że z orzeczenia Trybunału Europejskiego można również wysnuć przesłanie o bezprawności linkowania do treści nielegalnie rozpowszechnionych.
 
Ripper - niekoniecznie, albowiem po co w takim razie chociażby Art. 472. kc ?
Zatem wskaż mi teraz przepis szczególny który w takim przypadku wyłączy zastosowanie art 472 kc.

Kolejna kwestia - ktoś chyba pisał że IP nie jest daną osobową. Jak nie jest daną osobową skoro jest (no ale myślę, że orzecznictwa sądu nie muszę tutaj przytaczać bo to jest oczywiste - jeżeli mam to zrobić nie ma sprawy przytoczę, nawiasem mówiąc bazuje ono na Dyrektywie 94/46/WE).

Masz również coś takiego jak instytucję Domniemania winy, natomiast samo podejście sądów i przepisów związanych z rodziną tudzież z osobami spokrewnionymi można zauważyć chociażby po skardze pauliańskiej gdzie czynność prawna z osobą spokrewnioną powoduje domniemanie winy, iż do czynności prawnej doszło z myślą o pokrzywdzeniu wierzyciela.

UWAGA - nie, nie chcę aż w tak dalece idące dywagacje się zapędzać bo skarga pauliańska a problematyka którą poruszamy to 2 różne rzeczy ale wskazuję na pewne przepisy które mogą w omawianej problematyce kształtować również pogląd sądu.

Tak masz racje, przechowywanie plików jest legalne za wyjątkiem sytuacji gdzie mówimy o oprogramowaniu komputerowym wymagającym łamania zabezpieczeń. Ale już nielegalne jest gdy powiedzmy rodzina ma sobie konto na Chomiku na które ładuje pliki po to by móc ściągać inne pliki za darmo od innych użytkowników - albowiem siłą rzeczy konto prowadzą po to by pliki udostępniać na dodatek celem odniesienia pewnej korzyści.

LeszekS - no tak, ale zatem dochodzimy do tego samego wniosku - że linkując również możemy ponieść odpowiedzialność cywilną :) Co akurat uważam że jest bez sensu gdyż często można to zrobić zupełnie nieświadomie i z tym się akurat zgodzę.
 
rafalz11 napisał:
Ripper - niekoniecznie, albowiem po co w takim razie chociażby Art. 472. kc ?
Zatem wskaż mi teraz przepis szczególny który w takim przypadku wyłączy zastosowanie art 472 kc.
Rozbijamy się cały czas o to samo: obowiązek.
Przepis, który przytaczasz znajduje się w dziale KC, który zwie się SKUTKI NIEWYKONANIA ZOBOWIĄZAŃ.
Jeżeli zapytałbyś mnie, z jakiego przepisu wynika obowiązek sprawowania nadzoru na małoletnim i naprawienia szkody przezeń uczynionej. Odpowiedziałbym: Art. 427. KC.
Dlatego pytam: z jakiego przepisu wynika obowiązek sprawowania nadzoru przez abonenta usługi dostępu do Internetu nad osobą, której on z tego dostępu pozwolił korzystać.

rafalz11 napisał:
Ale już nielegalne jest gdy powiedzmy rodzina ma sobie konto na Chomiku na które ładuje pliki po to by móc ściągać inne pliki za darmo od innych użytkowników - albowiem siłą rzeczy konto prowadzą po to by pliki udostępniać na dodatek celem odniesienia pewnej korzyści.
I wszystkich ich można za to wsadzić. Tylko wcześniej trzeba im winę udowodnić.
 
rafalz11 napisał:
... Jak nie jest daną osobową skoro jest (no ale myślę, że orzecznictwa sądu nie muszę tutaj przytaczać ...
Myślę, że powinieneś je dokładnie przeczytać.
 
Ripper - ale ja się z Tobą zgadzam tylko Ty źle do tematu podchodzisz. Nie musisz udowadniać tego że ktoś nie dopilnował członka rodziny Ty jedynie wskazujesz że dana osoba jest winna którą ustalili technicy z policji. Przenosisz na tą osobę obowiązek wynikający z art 6 kc teraz to ona musi udowodnić że to nie ona dopuściła się naruszenia. Więc pytam się - jak to niby dowodni skoro rzekomych winnych nie ma ?
Brak legitymacji biernej też trzeba udowodnić, samo stwierdzenie (nawet i pod przysięgą) na sali sądowej - "To nie byłem ja" - nie wystarczy, potrzebujesz dowodów że to nie Ty skoro technicy z policji ustalili że to właśnie byłeś Ty.

Ponadto również odsyłam Cię do poniższego wyroku.

LeszekS - skup się :)
Tak, czytałem te orzecznictwa. Wklejam link do tego co na ten temat mówi GIODO GIODO Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych - Czy adres IP komputera należy do danych osobowych?

A tu wspomniany wyrok którego sprawa dotyczy NSA - I OSK 1079/10 - Wyrok NSA z 2011-05-19

Jedna z tez wyroku:

"Internet często pozornie, a czasami faktycznie zapewnia anonimowość jego użytkownikom. Stanowi medialne forum, na którym prezentowane są treści naruszające ludzką godność, cześć i dobre imię. Dlatego też wszędzie tam gdzie numer IP pozwala pośrednio na identyfikację konkretnej osoby fizycznej powinien on być uznany za dane osobowe w rozumieniu art. 6 ust. 1 i 2 ustawy o ochronie danych osobowych. (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 ze zm.). Odmienna interpretacja byłaby sprzeczna z normami konstytucyjnymi zawartymi w art. 30 i 47 Konstytucji RP."


I istotny fragment "[...]Organ za bezzasadny uznał argument spółki, iż numeru IP nie można uznać za informację o osobie, a jedynie za "informację o numerze interfejsu lub sieci, przy wykorzystaniu którego lub której miała miejsce komunikacja polegająca na dokonaniu (...) kwestionowanych wpisów (...). Dalej organ wyjaśnił, że ustawa definiuje dane osobowe jako informacje dotyczące osoby zidentyfikowanej bądź możliwej do zidentyfikowania, a zatem informacje, które wiążą się z określoną osobą – choćby pośrednio – niosą pewien komunikat o niej. W tym sensie informacją dotyczącą osoby jest zarówno informacja odnosząca się do niej wprost, jak i taka, która bezpośrednio odnosi się np. do przedmiotów, urządzeń, ich funkcjonowania itp., jednak z uwagi na możliwość ich powiązania z określoną osobą – pośrednio stanowi informację także o niej samej, tożsamości, cech lub zachowania danej osoby lub też informacje te determinują lub też wpływają na sposób traktowania lub ocenę danej osoby. [...]"
 
rafalz11 napisał:
... Wklejam link do tego co na ten temat mówi GIODO ...
Czytaj ze zrozumieniem :!:
... Niemniej adres IP będzie uznawany za dane osobowe jedynie wówczas, gdy podmiot przetwarzający adres IP ma jednocześnie dostęp do danych łączących adres IP z innymi danymi identyfikującymi osobę. ...
GIODO Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych - Czy adres IP komputera należy do danych osobowych?

IP może być daną osobowa. Tutaj precyzja wypowiedzi jest wskazana.

PS.
Powiązanie IP z nickiem też jeszcze nie musi identyfikować osoby.
 
Ostatnia edycja:
Taaaadaaaaam :D

No własnie i o to mi chodziło ! Jupikajej no normalnie !

Dlatego adres IP wskazujący na Wi-fi nie koniecznie będzie oznaczać daną osobową ale już IP wskazujące na netie, neostrade jako połączenie zamknięte (wyłączając te sytuacje o których pisał np PreDanger) będzie oznaczało daną osobową.

Ponadto niezależnie od sytuacji z którą mamy do czynienia i tak to zawsze ta druga strona (pozwana) na podstawie 6 kc będzie musiała wykazać że nie jest stroną w sprawie a stwierdzenie "Ale to nie ja" nie podparte żadnymi dowodami nic nie zmienia w sprawie i spowoduje jej przegraną po stronie pozwanego.

Cały czas chodziło mi o to, o nic innego.
 
rafalz11 napisał:
Ponadto niezależnie od sytuacji z którą mamy do czynienia i tak to zawsze ta druga strona (pozwana) na podstawie 6 kc będzie musiała wykazać że nie jest stroną w sprawie a stwierdzenie "Ale to nie ja" nie podparte żadnymi dowodami nic nie zmienia w sprawie i spowoduje jej przegraną po stronie pozwanego.
Możesz mi wyjaśnić dlaczego strona pozwana ma być zobowiązana do czegokolwiek przez art. 6. KC?
Art. 6. KC dotyczy strony pozywającej. To strona pozywająca chce wywieść skutki prawne z faktu iż ktoś naruszył jej prawa. To na stronie pozwanej wg art. 6. KC spoczywa ciężar udowodnienia, że jej prawa zostały naruszone, po czym udowodnienia, że naruszenia dokonał Iksiński.
 
Ripper - odpowiedź jest bardzo prosta, zostaje to udowodnione na etapie chociażby postępowania karnego. W innym przypadku nie mógłbyś nigdy nic nikomu udowodnić. Biegli z policji ustalają dane na podstawie logów i IP które wskazują jednoznacznie abonamenta. jest to dowód ? Ano jest to dowód którego nie można złamać byle wypowiedzią że nie ma się legitymacji biernej.

***mod***
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
rafalz11 napisał:
Biegli z policji ustalają dane na podstawie logów i IP które wskazują jednoznacznie abonamenta. jest to dowód ? Ano jest to dowód...
Ano jest to dowód, ale na co? Jedynie na to, że dany adres IP był przez ISP przypisany do danego abonenta. Od tego, do udowodnienia odpowiedzialności za czyn zabroniony lub deliktowej droga może być jeszcze bardzo daleka.
 
No może ale nie musi. Więc i o to chodziło i do tego zmierzałem. W takim przypadku wiele zależy od strony drugiej która musi udowodnić brak legitymacji biernej jeżeli taką linię obrony przyjmie A jeżeli osoba ta jest sprawcą to jeszcze pamiętać że za składanie fałszywych zeznań grozi do 3 lat pozbawienia wolności.

A przy wszystkich procedurach sądowych przeciętny kowalski wręcz pewne że się pogubi i wpakuje się w taką sytuację z której nie będzie już innego wyjścia jak egzekucja komornicza w tym często trwająca kilka lat bo szczerze wątpię że ktoś od tak będzie w stanie zapłacić 15-25 tysięcy złotych skoro płacze że nie ma jak zapłacić kilkuset złotych. Dlatego w mojej ocenie każdy przed wdaniem w spór sądowy powinien się dobrze zastanowić nad tym czy sobie poradzi (gdzie z zadawanych pytań tych osób wynika w 100% że sobie nie poradzą bo nawet pojęcia nie mają w jakiej sytuacji się znaleźli, mylą odpowiedzialność karną z cywilną itp) przynajmniej poradzić się za te 150-200 PLN prawnika który jeszcze najlepiej aby mu taką poradę dał na piśmie i podpisał biorąc za nią 100% odpowiedzialności ;) Jednak wtedy wątpliwe że jakikolwiek prawnik mając na uwadze możliwość przegranej na 25 tys. doradzi aby nie płacić ugody która wynosi ile ? 600, 700, 800 PLN ? Przynajmniej tego typu kwoty podawane są w artykułach w których opisuje się przypadki osób otrzymujących tego typu wezwania.
 
Ugoda z Longpress to 3500 zł
Gdyby ktoś był zainteresowany to jest prawomocny wyrok w sprawie Longpress który może pomóc.
Człowiek który zachomikował, pobrał na swój komputer a potem udostępnił w innym folderze co rzecz jasna jest już postępowaniem celowym. Zamiast 35 000 jak chciała firma Longpress zostało mu zasądzone 400 zł + koszta sądowe. Longpress się odwołał ale sąd wyższej instancji podtrzymał wyrok.
Mam nadzieję, że ten wyrok jest dobrym precedensem w całym temacie i komuś się przyda.
Kolejna rzecz. W odwołaniu właściciel firmy longpress zeznaje że te podręczniki są jego jedynym źródłem utrzymania. Jest to zeznanie nieprawdy gdzyź jest współwłaścicielem w kilku innych firmach. świadczą o tym wpisy do ewidencji gospodarczej które są dostępne w internecie.
Poświadczenie nieprawdy jest prawdopodobnie również w aneksie do umowy z autorami podręczników gdyż w nich pisze, że szkołą nie posiadała żadnej osobowości prawnej. Nie wiem czy to ma znaczenie ale we wpisach do ewidencji działalności gospodarczej istnieje wpis że szkoła istniała i była zarejestrowana wiec chyba miała jakąś osobowość ale jeżeli się mylę i nie miała to dalej będę upierał się przy swoim że żaden aneks do umowy nie może działać wstecz i wszystko co wydarzyło się do czasu jego podpisania powinno być podważone i cofnięte bo Longpress ani jego właściciel nie miał do tych podręczników żadnych praw.
Nazwa "Wydawnictwo Longpress" też jest jakaś dziwna bo zarejestrowana jest we wpisie do działalności jakoś dziwnie. Może się znowu nie znam i LeszsekS mnie zaraz zjedzie ale skoro wydawnictwo i tak jak sie przez to może wydawać drukują książki, coś wydają to powinien być do tego jakieś nr PKD który powinien mieć na początku nr. 58 niestety tego nie ma.
 
Ostatnia edycja:
AndrzejWojcik
Kolego ja jestem zainteresowany tym wyrokiem. Też mam się zgłosić na policje w celu przesłuchania podobno jakiegoś udostępnienia pliku języka włoskiego, to podejrzewam iż właśnie o to wydawnictwo (szczerze nie mam pojęcia kiedy miałem to zrobić ale koncie chomika też chyba miałem folder 51 000 plików, bo konto już usunąłem) chodzi bo w sieci jest masa artykułów na ten temat. I to właśnie dzięki Tobie świat się o tym dowiedział. Więc jeśli możesz to proszę Cię o pomoc.
 
Standardowo folder ten sam :)
Ripper dobrze mówi o adresie ip po którym do ciebie trafili.
Ripper napisał:
Ano jest to dowód, ale na co? Jedynie na to, że dany adres IP był przez ISP przypisany do danego abonenta. Od tego, do udowodnienia odpowiedzialności za czyn zabroniony lub deliktowej droga może być jeszcze bardzo daleka.
Z tego co pamiętam z korespondencji to w tamtym czasie w domu miałeś niezabezpieczoną sieć wifi i tak jak mówiłeś każdy mógł się do niej podpiąć.
Pisałeś mi też, że nie masz pojęcia kto to jest użytkownik o nicku XXXX o który cie pytano tak samo jak nie wiesz czyj jest adres @.
Jeżeli to samo co mi powiesz na przesłuchaniu to nie powinni ci nic zarzucić.
Takie to uroki mieć niezabezpieczone wifi. Nigdy nie wiadomo kto się może podpiąć do twojej sieci.
 
A może posiadasz jakieś szczegóły odnośnie tego wyroku? Dla mnie kwota nawet 3500 zł jest ogromna. Ja nawet nie miałem pojęcia szczerze powiedziawszy że ktoś tam może coś pobierać z mojego konta. Ja żadnych korzyści majątkowych z tego tytułu nie miałem.
 
Powrót
Góra