A
andyandy
Użytkownik
- Dołączył
- 04.2010
- Odpowiedzi
- 35
Z Longpress jest tak:
Pan Zbigniew k. W swoich zeznaniach twierdzi że pobrał plik w celu jego zweryfikowania.
Dokłada do tego wydrukowany printscren pliku na koncie a obok printscren z giełdy papierów wartościowych.
Twierdzi dalej w swoich zeznaniach jak z telenoweli że plik był pobierany tysiące razy i naraziło go to na tak wielkie straty że musiał zamknąć szkołę.
Dołączony jest też wydruk pierwsze strony tego podręcznika.
Dodam od siebie że umowa na opracowanie podręczników była jako materiał dydaktyczny dla szkoły językowej a nie do handlu w sieci.
Oczywiście w jednym z którychś z kolei zeznań Pan Zbigniew K. twierdzi że nie sprzedawał nigdy tych podręczników w sieci.
Wystarczy wejść na stronę wydawnictwa i kłamstwo samo wychodzi.
Jest tam wiele takich dziwnych historii. Wystarczy wziąć odpis i czytać, czytać i jeszcze raz czytać.
Pan Zbigniew k. W swoich zeznaniach twierdzi że pobrał plik w celu jego zweryfikowania.
Dokłada do tego wydrukowany printscren pliku na koncie a obok printscren z giełdy papierów wartościowych.
Twierdzi dalej w swoich zeznaniach jak z telenoweli że plik był pobierany tysiące razy i naraziło go to na tak wielkie straty że musiał zamknąć szkołę.
Dołączony jest też wydruk pierwsze strony tego podręcznika.
Dodam od siebie że umowa na opracowanie podręczników była jako materiał dydaktyczny dla szkoły językowej a nie do handlu w sieci.
Oczywiście w jednym z którychś z kolei zeznań Pan Zbigniew K. twierdzi że nie sprzedawał nigdy tych podręczników w sieci.
Wystarczy wejść na stronę wydawnictwa i kłamstwo samo wychodzi.
Jest tam wiele takich dziwnych historii. Wystarczy wziąć odpis i czytać, czytać i jeszcze raz czytać.