LeszsekS napisał:
nie doszło do skutecznego przeniesienia praw autorskich majątkowych
Co to oznacza i jakie ma to odniesienie w takim przypadku do Pana Zbysia ?
Kolejne pytanie.
Co jeżeli w tej umowie nie ma nawet jednej wzmianki o polach eksploatacji ?
Zanim doszło do podpisania pod koniec 2013 roku aneksu do umowy, podręczniki wisiały już na stronie Longpress za 3500 zł i z opisu Pana Zbysia wynika że miały wielką popularność i były często kupowane.
Czy Pan Zbysio nie popełniał w tym czasie przestępstwa o rozpowszechnianiu utworów nie posiadając do nich praw autorskich majątkowych ?
Sprzedaż tych podręczników z tamtego okresu jak i ugody są udokumentowane.
Mała poprawka do ostatniej linijki mojej poprzedniej wypowiedzi.
Sprzedaż podręczników jest udokumentowana tylko wypowiedzią Pana Zbysia.
A ugody są na 100% udokumentowane bo kopię jednej z nich mam .
Czy jedynym polem eksploatacji utworu może być czerpanie zysków z nielegalnego rozpowszechniania tego utworu ?
Czy zawarcie ugody i wpłata zadość uczynienia za nielegalne rozpowszechnianie utworu może być zaksięgowana jako sprzedany utwór ?
To takie tylko moje dziwne pytania choć może nie są tak dziwne i może nawet na miejscu i może odpowiedzi pomogą w przyszłości.
Nie znalazłem na nie nigdzie odpowiedzi ale znalazłem że:
Brak w umowie precyzyjnych postanowień w kwestii praw autorskich powoduje, że zlecający, mimo że zapłacił twórcy, formalnie nie nabywa prawa do swobodnego wykorzystania utworu w sposób nienaruszający tych praw.
Co za tym idzie Pan Zbysio w latach 2005-2013 nie miał żadnych praw do tych utworów a rozpowszechniając je i czerpiąc z nich zyski popełniał przestępstwo.
Nie miał do nich prawa i nie miał prawa żądać od kogokolwiek jakichkolwiek rekompensat za poniesione straty.
Jeżeli mówię źle to proszę mi to wytłumaczyć bo teraz to wygląda tak jak by złodziej podał do sądu kogoś o to, że podkrada mu towar który on kradnie i albo płaci mu ugodę w wysokości kradzionego towaru albo sąd przyznaje mu odszkodowanie w jego dziesięciokrotności.
W tym wszystkim sąd nawet nie wie i nie interesuje się tym że złodziej chce zadośćuczynienie za to co kradł i że nie należało to do niego.
