S
slonecznik
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2008
- Odpowiedzi
- 4
Witam! Mam nadzieję, że dobrze trafiłam.
Mam bardzo poważny problem. Mieszkam w wielorodzinnym domu ( 5 mieszkań, wszystkie oprócz jednego, wykupionego, podlegają ADM-owi), jedno z mieszkań zamieszkuje chory umysłowo mężczyzna (ponad 30 lat, kilka razy przebywał w szpitalu psychiatrycznym) wraz z ojcem, który od lat nie rusza się z łóżka. Prawna opiekunka tego mężczyzny mieszka kilka kilometrów od niego i w ogóle nie przejmuje się tym co on robi. On nie bierze leków, przez co jest nadpobudliwy, niszczy wszystko wokoło domu (wyrywa trawę, łamie drzewa, rozkopuje ziemię- trudno to sobie wyobrazić, jednak widok jest okropny... Wszystko to wygląda jak pobojowisko). Nie pomagają skargi do opieki społecznej, ADM-u, kiedyś była wzywana policja (która przyjechała po ponad godzinie od wezwania, spisała go i pojechała). Osobiście, boję się tego człowieka, kilkakrotnie groził mi, że mnie zabije, podnosił na mnie rękę; jest strasznie wulgarny, wyzywa wszystkich... Czy naprawdę nie da się z tym nic zrobić?? Czy takiemu człowiekowi wolno wszystko, czy dopiero musi on komuś zrobić krzywdę, żeby zainterweniowano?
Proszę o sugestie, porady... Naprawdę nie wiem, co mam z tym zrobić, a tak nie może być...
Mam bardzo poważny problem. Mieszkam w wielorodzinnym domu ( 5 mieszkań, wszystkie oprócz jednego, wykupionego, podlegają ADM-owi), jedno z mieszkań zamieszkuje chory umysłowo mężczyzna (ponad 30 lat, kilka razy przebywał w szpitalu psychiatrycznym) wraz z ojcem, który od lat nie rusza się z łóżka. Prawna opiekunka tego mężczyzny mieszka kilka kilometrów od niego i w ogóle nie przejmuje się tym co on robi. On nie bierze leków, przez co jest nadpobudliwy, niszczy wszystko wokoło domu (wyrywa trawę, łamie drzewa, rozkopuje ziemię- trudno to sobie wyobrazić, jednak widok jest okropny... Wszystko to wygląda jak pobojowisko). Nie pomagają skargi do opieki społecznej, ADM-u, kiedyś była wzywana policja (która przyjechała po ponad godzinie od wezwania, spisała go i pojechała). Osobiście, boję się tego człowieka, kilkakrotnie groził mi, że mnie zabije, podnosił na mnie rękę; jest strasznie wulgarny, wyzywa wszystkich... Czy naprawdę nie da się z tym nic zrobić?? Czy takiemu człowiekowi wolno wszystko, czy dopiero musi on komuś zrobić krzywdę, żeby zainterweniowano?
Proszę o sugestie, porady... Naprawdę nie wiem, co mam z tym zrobić, a tak nie może być...