ciekawa historia z prowidentem co dalej?

  • Autor wątku Autor wątku differend
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
differend

differend

Stały bywalec
Dołączył
02.2010
Odpowiedzi
2 068
historia mojej koleżanki jest bardzo ciekawa, jednak nie wiemy co dalej zrobić.
w latach 2001-2002 brała pożyczki w prowidencie. wzięła jedną spłacała ją, pod koniec wzięłą drugą, z której pokryto poprzednią do końca. po spłaceniu kilku rat kobieta która przyjmowała pożyczki przestała przychodzić. koleżanka kontaktowała się z biurem, kierownik powiedział, że tą panią napadnięto i zrezygnowała z pracy, podał jej dane innej osoby do spłacania pożyczki. koleżanka spłaciła, cisza. ostatnio dostała zwykły list, w którym prowident żąda zwrotu kwoty pożyczki o dziwo tej pierwszej....
koleżanka nie odpisała nic, postanowiła sie przejść do tej kobiety, której spłacała. okazało sie, że ta pani naciągnęła wiele osób podpisując im w książeczkach zwroty pożyczek, a fizycznie brała pieniądze do kieszeni.
co z tym fantem zrobić?
koleżanka nie ma już tych książeczek i dokumentów wyrzuciła przy przeprowadzce.... ja byłam świadkiem tego, że brała drugą pożyczkę i od sumy odciągnęla kobieta kwotę koło 200 złotych jako spłate do końca pierwszej pożyczki.

odpisać do prowidenta? zostawić?
 
Okres przedawnienia w przypadku firmy Provident wynosi 3 lata. To po pierwsze. Po drugie - każda kolejna pożyczka, czy to refinansowanie, czy też nie, uwarunkowana jest od dobrej historii wypłacalności, zatem niewykonalnym jest osoba, która zastąpiła "napadniętą Panią Anię", nie posiadała wysokości salda, jakie pozostało do spłaty, jak i również kwoty zaległości.
 
Ostatnia edycja:
pożyczki udzielała jeszcze ta osoba, która została napadnięta (rzekomo). czyli możną wnioskować, że skoro dostała drugą, z pierwszą było ok? ale skoro okres przedawnienia wynosi 3 lata, to po wszystkim, bo druga pożyczka została spłacona w 2003 roku na początku. pani która potem przyjmowała spłaty saldo brała z książeczki, a sprawa z pisma dotyczy tej pierwszej, udzielonej i spłaconej prze tą "napadniętą" pracowniczkę.
ale dzięki za podpowiedź, wychodzi z tego, że na razie nic nie robić.
 
Dokładnie chodzi o to, że każda kolejna pożyczka tzw. refinansowana, czyli pozostała pewna część do spłaty i klient sobie "dobiera" pieniądze, polega na tym, iż z kwoty, którą klient pożycza spłacana jest pożyczka poprzednia, różnica zostaje wypłacona klientowi, zmianie ulega saldo i zapewne wysokość cotygodniowej wpłaty.
 
Powrót
Góra