R
rafalski89
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2014
- Odpowiedzi
- 3
Sprawa ciągnie się już dość długo. Dokładnie od maja 2013. Momentami zapominam o tej sprawie, złość przechodzi ale mam już trochę dosyć. Postanowiłem ostatnio, że zrobię z tym tyle ile mogę. Nie chodzi tylko o pieniądze ale też o jakieś podstawowe zasady. Czasu i cierpliwości mam sporo więc jeżeli jest możliwość to powalczę o tą sprawę.
Dokładniej, o co chodzi. W połowie maja 2013 dostałem od dobrej koleżanki (jak się potem okazało nie takiej dobrej) sms. Napisała mi że jest w trudnej sytuacji ona i jej rodzina. Groziło im wyrzucenie na bruk, bo nie mieli kwoty 1700 zł na czynsz. Wypłata w miejscu pracy jej ojca i brata przesunęła się. Termin spłaty był wyznaczony na dzień następny. Zaoferowałem jej gotówkę. Nie miałem żadnych podejrzeń gdyż znaliśmy się już kilka lat i mieliśmy dobry kontakt. Już wcześniej jej pożyczałem pieniądze rzędu 300-400 zł które oddawała w wyznaczonym terminie. Zawsze dziękowała i przepraszała, ja nigdy nie miałem z tym problemu bo zawsze pomagałem ludziom jak im nie szło.
Ta dziewczyna przyjechała do mnie i w samochodzie przekazałem jej owe 1700 zł, po czym odwiozłem do domu. Pieniądze miały być zwrócone po miesiącu. Niestety, nie stało się tak. Wielokrotnie po upływie terminu pisałem lub dzwoniłem do tej dziewczyny, kontaktowałem się też z jej mamą której zostały przekazane te pieniądze. Jej mama zawsze miła, przepraszała i wyznaczała kolejny termin. Część z tych rozmów miałem zapisane w smsach. Jak się później dowiedziałem, oni często pożyczali pieniądze od ludzi i mieli problem ze spłata, widząc po nich wydawali i lokowali pieniądze w zbędnych pasywach. Głowa rodziny jak i jej brat miał problem z alkoholem. Pod koniec wakacji wyjechali nad morze, zamieszkali tam i ślad po nich zaginął.
Na szczęście wiem (facebook) że wrócili do Warszawy. Wiem, że ona tu pracuje i jest nawet podejrzenie gdzie.
Pytanie zasadnicze. Czy jest szansa na odzyskanie tych pieniędzy? Niestety ma mało dowodów, a raczej ich brak. Nie mam umowy, telefon na którym były zapisane smsy niestety umarł (został zamoczony w górach), jestem zablokowany przez tą osobę na facebooku i nie mogę jej wysyłać wiadomości. Nie mam też historii naszych rozmów. Wiem tylko że facebook przechowuje takie rozmowy. Mam tylko zapisane rozmowy z jej siostrą, która sama odcięła się od tej rodziny i sama ma ich dość.
Czy facebook to jakaś podstawa do dochodzenia swoich praw?
Czy jest szansa na odzyskanie pieniędzy?
Co polecacie zrobić?
Proszę o pomoc, 1700 to dla mnie spora kwota pieniędzy. To praktycznie miesiąc pracy dla mnie i 3-4 miesiące oszczędzania, nie mogę tego tak zostawić. Proszę o pomoc
PS. z góry przepraszam jeśli napisałem w złym miejscu
Kamil
Dokładniej, o co chodzi. W połowie maja 2013 dostałem od dobrej koleżanki (jak się potem okazało nie takiej dobrej) sms. Napisała mi że jest w trudnej sytuacji ona i jej rodzina. Groziło im wyrzucenie na bruk, bo nie mieli kwoty 1700 zł na czynsz. Wypłata w miejscu pracy jej ojca i brata przesunęła się. Termin spłaty był wyznaczony na dzień następny. Zaoferowałem jej gotówkę. Nie miałem żadnych podejrzeń gdyż znaliśmy się już kilka lat i mieliśmy dobry kontakt. Już wcześniej jej pożyczałem pieniądze rzędu 300-400 zł które oddawała w wyznaczonym terminie. Zawsze dziękowała i przepraszała, ja nigdy nie miałem z tym problemu bo zawsze pomagałem ludziom jak im nie szło.
Ta dziewczyna przyjechała do mnie i w samochodzie przekazałem jej owe 1700 zł, po czym odwiozłem do domu. Pieniądze miały być zwrócone po miesiącu. Niestety, nie stało się tak. Wielokrotnie po upływie terminu pisałem lub dzwoniłem do tej dziewczyny, kontaktowałem się też z jej mamą której zostały przekazane te pieniądze. Jej mama zawsze miła, przepraszała i wyznaczała kolejny termin. Część z tych rozmów miałem zapisane w smsach. Jak się później dowiedziałem, oni często pożyczali pieniądze od ludzi i mieli problem ze spłata, widząc po nich wydawali i lokowali pieniądze w zbędnych pasywach. Głowa rodziny jak i jej brat miał problem z alkoholem. Pod koniec wakacji wyjechali nad morze, zamieszkali tam i ślad po nich zaginął.
Na szczęście wiem (facebook) że wrócili do Warszawy. Wiem, że ona tu pracuje i jest nawet podejrzenie gdzie.
Pytanie zasadnicze. Czy jest szansa na odzyskanie tych pieniędzy? Niestety ma mało dowodów, a raczej ich brak. Nie mam umowy, telefon na którym były zapisane smsy niestety umarł (został zamoczony w górach), jestem zablokowany przez tą osobę na facebooku i nie mogę jej wysyłać wiadomości. Nie mam też historii naszych rozmów. Wiem tylko że facebook przechowuje takie rozmowy. Mam tylko zapisane rozmowy z jej siostrą, która sama odcięła się od tej rodziny i sama ma ich dość.
Czy facebook to jakaś podstawa do dochodzenia swoich praw?
Czy jest szansa na odzyskanie pieniędzy?
Co polecacie zrobić?
Proszę o pomoc, 1700 to dla mnie spora kwota pieniędzy. To praktycznie miesiąc pracy dla mnie i 3-4 miesiące oszczędzania, nie mogę tego tak zostawić. Proszę o pomoc
PS. z góry przepraszam jeśli napisałem w złym miejscu
Kamil