Co grozi za zastrzelenie psa?

  • Autor wątku Autor wątku minterm
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Ja nie uwazam, ze jestes winny, na pewno nie w swietle prawa polskiego. Ale jakie ono jest i jakich zbrodniarzy sie pusza wolno to wiadomo nie od dzis ;)
Mnie zszokowalo samo podejscie do sprawy. Niestety potwierdza sie teza, ze "chlop zywemu nie przepusci".
Natomiast co do rasy psa (odp. FreeG) to ja uwazam wrecz odwrotnie. Doswiadczenie pozwala mi zalozyc, ze jak bedzie do mnie podbiegal York to po to, zeby ugryzc, a amstaff po to, zeby sie przywitac.
W kazdym badz razie na pewno nie bede kopac. To nawet w przypadku obrony wlasnej jesli chodzi o uczestnikow ludzkich chyba podejmowany jest watek uzytego narzedzia. Ze jak ktos na mnie ze scyzorykiem, to ja powinnam uzyc noza podobnej wielkosci, a nie meczety (gdzies o tym czytalam ;) )
 
Calamity Jane napisał:
To nawet w przypadku obrony wlasnej jesli chodzi o uczestnikow ludzkich chyba podejmowany jest watek uzytego narzedzia. Ze jak ktos na mnie ze scyzorykiem, to ja powinnam uzyc noza podobnej wielkosci, a nie meczety (gdzies o tym czytalam ;) )

Ale my nie rozmawiamy o ataku człowieka. A skoro chcesz tak bardzo to może wyjaśnisz jak to się ma do psa? Widziałaś psa atakującego maczetą?

Calamity Jane napisał:
Ale jakie ono jest i jakich zbrodniarzy sie pusza wolno to wiadomo nie od dzis ;)

Czyli jednak zbrodniarz.

Calamity Jane napisał:
Mnie zszokowalo samo podejscie do sprawy. Niestety potwierdza sie teza, ze "chlop zywemu nie przepusci".

Normalnie teraz to ja jestem zszokowany. To teraz wzmocnimy sytuację - spaceruję za rękę ze swoim trzyletnim dzieckiem. Obcy pies, sam, w lesie, szykuje się do skoku na moje dziecko. I co, mam czekać i przekonać się czy poliże czy może jednak ugryzie?
 
Ostatnia edycja:
Calamity Jane napisał:
To nawet w przypadku obrony wlasnej jesli chodzi o uczestnikow ludzkich chyba podejmowany jest watek uzytego narzedzia. Ze jak ktos na mnie ze scyzorykiem, to ja powinnam uzyc noza podobnej wielkosci, a nie meczety
Gwoli ścisłości - wiem, że na podstawie wielu doniesień medialnych o niedorzecznych wyrokach w sprawie obrony koniecznej można by było się tego spodziewać, ale nie jest to prawda.

@forg
Obawiam się jedynie, że bazując na przykładach, czy też założeniach skrajnych, chciałbyś dojść do wniosku, jakoby niewiedza, brak umiejętności i doświadczenia, niezdarność w ocenie i reakcji, czy osobiste traumy lub fobie usprawiedliwiały każde działanie. A tak chyba nie jest, prawda?
 
Ostatnia edycja:
Jemu raczej chodziło o to, że przez przypadek się zdarza, że zastrzelą psa. Coś się rusza w trawie to strzelam. Ile razy się zdarza, że człowieka można postrzelić jak wejdzie na teren polowania - dlatego trzeba nosić jasne kamizelki.
 
Freeg gdyby twoi przodkowie myśleli jak ty to byś się nie urodził bo twoi przodkowie zostali by zjedzeni przez "niegroźne" misie/psy/rysie które się chciały tylko z nimi pobawić.

Forga postawa jest jak najbardziej poprawna.
 
Chciałam zauważyć, iż nie mówimy tu o misiach, rysiach, mamutach, wilkach czy tygrysach, a o psach, które zostały udomowione przez tychże przodków jakieś 15 tyś. lat temu i od tego czasu, nieustannie, towarzyszą człowiekowi i jakoś żyjemy. I my, i psy.
Powoływanie się więc na argument, że tylko taka postawa gwarantuje przetrwanie naszego gatunku, w świetle takich niepodważalnych faktów, troszkę się nie broni.
 
Ostatnia edycja:
Dodam że sam w tym lesie spotkałem już wiele psów i nigdy żaden nie śmiał mnie ugryźć. Nie przeszkadzają mi też inni ludzie chodzący z psami bez smyczy. W końcu to jest las a nie rynek w Krakowie.


forg napisał:
Każdy podbiegający do mnie pies (i każde inne zwierzę) jest przeze mnie podejrzewany, że może mnie zaatakować.
forg napisał:
I co, mam czekać i przekonać się czy poliże czy może jednak ugryzie?

Wyjdzie lepiej jak w ogóle na niego uwagi nie zwrócisz.

Ostatnio w lesie spotkałem 2 owczarki niemieckie długowłose. Szedłem w ich kierunku a one uciekały. Większość psów i tak cię nie zaatakuje.
 
przypominam że zabronione jest puszczanie psów luzem w lesie - i są ku temu liczne ważne powody. Owszem są ludzie którym nie przeszkadza śmiecenie (puki nie dotyczy jego podwórka), kupy psie w miejscu publicznym (puki nie dotyczy jego wycieraczki) ... a co dopiero tam zwierzęta łowne ich młode czy zwierzęta chronione - psy się z nimi "pobawią" ... w końcu to las :x
 
Są zabronione owszem ale to głupota. Mój jak i wiele psów nic złego nie robią więc nie widzę powodu by im tego zabraniać.
 
minterm napisał:
Są zabronione owszem ale to głupota. Mój jak i wiele psów nic złego nie robią więc nie widzę powodu by im tego zabraniać.


Głupotą jest takie rozumowanie. Wytłumacz to naturalnym mieszkańcom lasu, dzikim zwierzętom. Poza tym nie dbasz o swojego psa, bo narażasz go na kontakt z ludźmi, którzy nie podzielają Twojego poglądu. Obyś nie musiał wynosić poszkodowanego swojego pupila.

p.s
W moim MPK, zdarza się,że biegają zdziczałe bezpańskie psy. Twój pies nie miał by szans, gdyby chciały się z nim "pobawić"
 
Ostatnia edycja:
Kolego, głupotą to jest więzienie psów przy budzie. Dzięki za troskę chodź nie potrzebnie, pies siedzi w domu dopóki myśliwi się nie wyniosą.
 
to nie jest głupota to jedyne rozsądne podejście to tematu. Może o tym nie wiesz ale
Las jest siedliskiem zwierząt - puszczanie psa luzem zagraża bezpośrednio tym zwierzętom, w jeszcze większym stopniu młodym (spłoszona matka może nie wrócić do swoich młodych, przesiąknięty cudzym zapachem młody może zostać odrzucono przez matkę itp, itd).
 
Gdyby było to tak poważne zagrożenie jak piszesz to w lesie nie byłoby żadnych siedlisk zwierząt. W każdym roku spotykam ok. 10 bezpańskich psów i jeszcze więcej psów z właścicielami. Jakoś sarny, bażanty, lisy, króliki i inne zwierzęta się stamtąd nie wyniosły. Psy też od wczoraj nie żyją.
 
może wynieś się nie wyniosły (tak z ciekawości do niby dokąd by miały ? czy w PL są obszary leśne bez ludzi bez wyobraźni i elementarnej wiedzy z zakresu biologii), ale populacje najbardziej zagrożonych (przez psy) zwierząt (np zajęcy których młode nie schowane nawet w norach tylko w kotlinkach a więc pies ma wolny dostęp do "zabawy" z młodym zającem) stale się kurczy w niektórych lasach trzeba wręcz wypuszczać hodowane wcześniej zwierzęta aby przywrócić populację tych zwierząt.

http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48...k_na_lekarstwo__Wypuszcza_50_zwierzat_od.html

Dlatego przeczytaj może parę raportów (które winą za ten stan m. i. psy) lub choćby parę artykułów zanim napiszesz bzdury o tym że zwierzęta się nie wyniosły (podczas gdy w rzeczywistości w niektórych rejonach populacja zajęcy wynosi 0)

Tu proszę przeczytaj:

http://pieswlesie.blogspot.com/?zx=a60b254c944358fc

może choć choć trochę pobudzi to funkcje "wyobraźni" w co niektórych głowach oraz uświadomi jak psy "bawią się" ze zwierzętami w lesie ...
 
Ostatnia edycja:
Nikt tu nie mówi o psach bawiących się królikami też tego bym nie chciał.


Edit. A bez wyobraźni to jest myśliwy strzelający do krzaków bo coś się w nich rusza.
 
Ostatnia edycja:
Nie chcesz aby pies "bawił się" z królikami - nie puszczaj go luzem - bo jeśli pies złapie trop albo nagle zachowa się inaczej niż zwykle (odezwie się w nim instynkt) i zacznie gonić to Ty z kolei go nie dogonisz i nie powstrzymasz zanim nie dogoni celu (chyba że jesteś supermenem albo masz odrzutowe wrotki).

Tak zgodzę się z tobą że myśliwy strzelający do nieidentyfikowanego celu jest tak samo pozbawioną wyobraźni osobą (zarówno ten myśliwy jak i osoba puszczająca luzem psy w lesie - zlewa prawo oraz stanowi zagrożenie dla zwierząt i ludzi).

Więc jeszcze raz przestrzegajmy prawa (zarówno łowieckiego jak i leśnego), miejmy otwartą wyobraźnię i myślmy choć jeden krok do przodu... co by było gdyby w krzakach był grzybiarz ? co by było gdyby 400 m daje przechodziła się matka z 3 dzieci a pies nagle dostał "małpiego rozumu"? Wyobraźnia i szacunek dla prawa i innych osób tego sobie i Tobie życzę
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra