Co można zrobić w kwestii ubezpieczenia zdrowotnego?

  • Autor wątku Autor wątku Grunge1221
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
G

Grunge1221

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2019
Odpowiedzi
10
Jestem studentem, mam 21 lat. Mam problem, ponieważ nie mam ubezpieczenia. Matka i ojciec nie są zarejestrowani w urzędzie pracy, ani nie pracują. Ojciec pracuje, ale nieoficjalnie (Nie ma żadnej umowy). Nie mogę iść do lekarza i nie wiem kompletnie co robić, ponieważ nie rzucę uczelni i nie pójdę do pracy. Rodzice powiedzieli że nie mają zamiaru rejestrować się w urzędzie, ani pracować. Ja muszę iść teraz do lekarza, porobić badania, a nie mogłem się zapisać, ponieważ usłyszałem że nie jestem ubezpieczony. Proszę o pomoc. Dodam że studiuje dziennie
 
Dziadkowie mogą Cię zgłosić - jesli mają tytuł do ubezpieczenia zdrowotnego.
A jesli nie mają - to zgłaszasz to na uczelni i wtedy uczelnia ma obowiązek zgłosić.
 
Dziadkowie z jednej strony nie żyją, a z drugiej jest babka, która jest alkoholiczką i nie mam z nią kontaktu. Czy jeśli pojadę na uczelnie jutro I powiem że nie mam ubezpieczenia, to pomimo tego że są wakacje, będę miał to załatwione? Czy będę musiał coś płacić? Proponowali jakieś ubezpieczenie na początku roku, za 30 zł, lecz jednak odmowilem, bo myślałem że chodzi o ubezpieczenia w kwestii wypadku na terenie uczelni. Coś jak było W poprzednich szkołach.
 
Grunge1221 napisał:
Czy jeśli pojadę na uczelnie jutro I powiem że nie mam ubezpieczenia, to pomimo tego że są wakacje, będę miał to załatwione?
Tak powinno być (jeśli uczelnia działa). Mogą żądać udokumentowania (a może tylko oświadczenia?), że nie możesz być zgłoszony przez członka rodziny.
Może na stronie uczelni masz jakieś info na ten temat.

Grunge1221 napisał:
Czy będę musiał coś płacić?
Nie.

Grunge1221 napisał:
Proponowali jakieś ubezpieczenie na początku roku, za 30 zł, lecz jednak odmowilem, bo myślałem że chodzi o ubezpieczenia w kwestii wypadku na terenie uczelni.
Dokładnie - chodziło o ubezpieczenie komercyjne. To nie ma nic wspólnego z tym o co pytasz.
 
Grunge1221 napisał:
est babka, która jest alkoholiczką i nie mam z nią kontaktu. Czy jeśli pojadę na uczelnie jutro I powiem że nie mam ubezpieczenia, to pomimo tego że są wakacje, będę miał to załatwione?
Być może tak i życzę Ci tego. Niestety uczelnie upierają się , że jak nie rodzice to dziadkowie i mają w de że dziadków nie znasz
Jak chesz mieć bezpłatną opiekę zdrowotną, to zapisz się do jakiejs agencji pracy i raz na 30 dni porozkładaj towar, albo zrób inwentaryzację (musi to być umowa zlecenie)
To jest najprostsze
 
izaw8 napisał:
Jak chesz mieć bezpłatną opiekę zdrowotną, to zapisz się do jakiejs agencji pracy i raz na 30 dni porozkładaj towar, albo zrób inwentaryzację (musi to być umowa zlecenie)
To jest najprostsze

Hmmm ciekawa rada.... zlecenie z studentem ozusowane… :what:
 
Można jeszcze wnioskować o objęcie ubezpieczeniem zdrowotnym przez właściwy ośrodek pomocy społecznej (MOPS). Powinno się udać.
 
rekamil97 napisał:

Można. Ale to nic nie da.
Pytający obowiązkowo podlega ubezpieczeniu zdrowotnemu z uwagi na status studenta (i przy założeniu, że nie może być ubezpieczony jako członek rodziny).

art. 66. ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych
1. Obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają:
(…)
20) studenci i doktoranci niepodlegający obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z innego tytułu (…)
(…)
2. Status członka rodziny osoby ubezpieczonej oraz status członka rodziny będącego osobą uprawnioną do świadczeń opieki zdrowotnej na podstawie przepisów o koordynacji zwalnia z obowiązku ubezpieczenia zdrowotnego z tytułów, o których mowa w ust. 1 pkt 17-20, 26-28b, 30 i 33.

rekamil97 napisał:
Powinno się udać.
Nie uda się.
 
Pan_robotnik napisał:
Hmmm ciekawa rada.... zlecenie z studentem ozusowane…
Sama z siebie się śmieję, jak mogłam udzielić takiej "rady"
Cóż, każdy ma prawo do błędu, a każdy czytający chybe bierze poprawkę na to, że odpowiada mu zwykły użytkownik, a nie ekspert
 
izaw8 napisał:
Sama z siebie się śmieję, jak mogłam udzielić takiej "rady"
Cóż, każdy ma prawo do błędu, a każdy czytający chybe bierze poprawkę na to, że odpowiada mu zwykły użytkownik, a nie ekspert

Co racja to racja... bo któż się nie myli...:ok:
 
Powrót
Góra