Co po wymeldowaniu lokatora?

  • Autor wątku Autor wątku imiu
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
imiu

imiu

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2009
Odpowiedzi
7
Mój brat po 20 latach wrócił z USA. Przez ten czas nie łożył na remonty i naprawy w domu. W momencie jego przyjazdu do Polski dom należał w 1/2 do naszej mamy, w 1/4 do brata i w 1/4 do mnie. Mama notarialnie przepisała na mnie swoją część. W odrębnej umowie notarialnej ustaliłem z bratem, że spłacę jego część, co uczyniłem. W jednym z punktów tej umowy brat zobowiązał się wymeldować z domu do 31. stycznia 2009. Wymeldował się w terminie, jednak nadal mieszka w domu i w najbliższym czasie nie zamierza się wyprowadzić.
Jakie mam możliwości prawne zmuszenia go do wyprowadzki?
 
możesz wezwać Policję nie wiem jaki to artykuł ale "narusza mir domowy". Tylko że z bratem to trzeba inaczej, raczej (rymem powiedziałem jak Czesio).a poza tym przeszakadza Ci to?
 
>możesz wezwać Policję nie wiem jaki to artykuł ale "narusza mir domowy".

Bzdury. Jakim sposobem osoba zamieszkała w danym miejscu może naruszać mir domowy?

>Jakie mam możliwości prawne zmuszenia go do wyprowadzki?

Pozew do sądu o eksmisje.
 
Tak, przeszkadza. Własnie dlatego w umowie notarialnej umieściłem punkt o wymeldowaniu się, żeby brata niejako zmusić do wyprowadzki. Nie chcę się tu wdawać w szczegóły i przyczyny, w każdym razie zależy mi na tym, żeby się wyprowadził. Nie ma już prawa własności części domu i nie jest zameldowany.

Czy pozew do sądu o eksmisję to jedyna możliwość? Jeśli tak, to jak długo może potrwać cała sprawa?
 
nie wiem co to za ekspert,bo pisze"Bzdury. Jakim sposobem osoba zamieszkała w danym miejscu może naruszać mir domowy?" No właśnie nie jest tam zameldowana i nie przebywa (nie mówiąc o zamieszkaniu) tam legalnie więc narusza mir domowy.Dla mnie w odróżnieniu od MMPM ekspert to bardzo jasne...więc w imieniu własnym i IMIU proszę o wyjaśnienie...
 
Według komentarza Filara pojęcia domu, mieszkania i lokalu interpretować należy zgodnie z ich rozumieniem w myśl prawa lokalowego (art. 2 ust. 2, 4 ustawy o własności lokali z dnia 24 czerwca 1994 r.) oraz art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o dodatkach mieszkaniowych (Dz.U. Nr 71, poz. 734). Ze względu na funkcję zamieszkiwania, mieszkaniem będzie także np. szałas pasterski, wóz trupy cyrkowej, przedział w wagonie mieszkalnym a także pokój gościa hotelowego. Znaczenie ma więc tu funkcja zamieszkiwania. Co może rodzić faktyczne watpliwości w tym przypadku. I myśle, że o to chodzi MMPM.

Poza tym postępowanie będzie umorzone i wskazana zostanie możliwość dochodzenia roszczeń w drodze postępowania eksmisyjnego.
 
Czyli wszystko sprowadza się do eksmisji. Czy takie postepowanie długo potrwa?
 
Samo postępowanie sądowe o eksmisję nie trwa (Z ZASADY) zbyt długo, o ile pozew jest prawidłowo złożony i opłacony (ok. pół roku wraz postępowaniem odwoławczym, o ile pozwany niezbyt mocno i skutecznie się broni). Problemem może być przeprowadzenie eksmisji w drodze postępowania egzekucyjnego (przez komornika). Pozwanemu może bowiem przysługiwać prawo do lokalu socjalnego (to osobna kwestia), co wstrzymuje wykonanie eksmisji do czasu aż Gmina wystosuje uprawnionemu do lokalu ofertę najmu lokalu socjalnego. Nadto eksmisji obecnie się nie przeprowadza z uwagi na okres ochronny (1 listopada - 31 marca). Lokalu socjalnego z pewnością nie będzie miała osoba, która ma własne lokum bądx na tyle majetna by lokum mieć.
 
> i nie przebywa (nie mówiąc o zamieszkaniu) tam legalnie

"jednak nadal mieszka w domu i w najbliższym czasie nie zamierza się wyprowadzić" To znaczy, że mieszka tam i przebywa, i to jak najbardziej legalnie, zgodnie z przepisami tytułu IV księgi drugiej Kodeksu cywilnego. Jesli zagłębisz się w te przepisy, to dowiesz się, że samodzielnie nie mozna praktycznie nikogo usunąć z miejsca jego zamieszkania bez zgody tej osoby. Jeśli Imiu chciałby usunąć sam brata z mieszkania - ten zgodnie z art. 343 kc móglby wezwać Policję, wyważyć drzwi, etc. Nie mówiąc już o tym, że mógłby sobie zamieszkać w hotelu i pozwać Imiu o zwrot kosztów. ;)
A meldunek od dawna nie ma już nic wspólnego z prawem do lokalu, i zapisy w umowie, że ktoś ma się wymeldować w danym terminie, nie niosą dokładnie żadnej korzysci. Meldunek to dziś wyłacznie poświadczenie, że dana osoba zamieszkuje w tym miejscu. Powiedziałbym nawet, że obecnie brat Imiu popełnia wykroczenie z art. 147 par. 1 kw, a sam Imiu - z art. 147 par. 2 kw.

Niestety, z przykroscią zauważam, ze u naszym kraju wiedza na temat posiadania nieruchomości, najmu lokali, itp., stoi na wyjatkowo niskim poziomie. Chyba w żadnej innej dziedzinie nie spotyka się tylu błednych przekonań i sądow co do obowiązujących przepisów, jak w tej w sumie jednej z podstawowych dziedzin zycia. Nie mówiąc już o tym nieszczęsnym meldunku...

>Czy pozew do sądu o eksmisję to jedyna możliwość?

Oczywiście, że nie. Możecie sprawę załatwić polubownie...

Proponuję przenieść wątek na prawo cywilne, bo nie ma nic wspólnego z prawem karnym.
 
MMPM napisał:
Proponuję przenieść wątek na prawo cywilne, bo nie ma nic wspólnego z prawem karnym.


Nie bardzo wiedziałem, gdzie pytać, dlatego znalazł się tu...

Bardzo dziękuję za odpowiedzi. Mam nadzieję, że brat jednak się wyprowadzi i w ogóle nie dojdzie do jakiegokolwiek postępowania sądowego.
 
Może spróbuj napisać zawezwanie do próby ugodowej do śdu rejonowego waszego miesjdca zamieszkania. Opłata 40 zł, a zawezwanie można pisać o każde roszczenie cywilnoprawne. Wtedy poznasz co ma do powiedzenia brat, może akurat się zreflejtuje i zauważy, że zaczynasz mysleć o postępowaniu sądowym
 
Lex'ior napisał:
może akurat się zreflejtuje i zauważy, że zaczynasz mysleć o postępowaniu sądowym

On już o tym wie, ale po prostu nie spieszy się z decyzją kupna mieszkania i przeprowadzki.
 
Eeeeeeeeee dawaj sprawę do sądu. Pozew o eksmisję i już. Z tego co piszesz stać go na kupno mieszkania, zatem uprawnienia do lokalu socjalnego nie zyska. Kwestia czasu aż go eksmitujesz. Działaj bo sprawa jest na Twoją korzyść perspektywiczna
 
No to chyba mam jasność. Trochę mnie przerażają te miesiące, jakie mogą minąć, zanim zakonczy się postępowanie sądowe i nastąpi eksmisja, ale to chyba faktycznie jedyne wyjście. Na mieszkanie go stać, to tylko kwestia decyzji, z którą nosi się już zdecydowanie za długo.
Dzięki za pomoc. :)
 
imiu napisał:
Mój brat po 20 latach wrócił z USA. Przez ten czas nie łożył na remonty i naprawy w domu. W momencie jego przyjazdu do Polski dom należał w 1/2 do naszej mamy, w 1/4 do brata i w 1/4 do mnie. Mama notarialnie przepisała na mnie swoją część. W odrębnej umowie notarialnej ustaliłem z bratem, że spłacę jego część, co uczyniłem. W jednym z punktów tej umowy brat zobowiązał się wymeldować z domu do 31. stycznia 2009. Wymeldował się w terminie, jednak nadal mieszka w domu i w najbliższym czasie nie zamierza się wyprowadzić.
Jakie mam możliwości prawne zmuszenia go do wyprowadzki?


Prawo, prawem a braterska miłość niech nam żyje!
Z góry przepraszam za powyższą dygresję, nie mogłem się powstrzymać.
 
Dziękuję w imieniu własnym (bo IMIU już nie wchodzi w grę) za przeczytanie i interpretacje mojej wypowiedzi.Pytanie kieruję do eksperta ponieważ piszesz""jednak nadal mieszka w domu i w najbliższym czasie nie zamierza się wyprowadzić" To znaczy, że mieszka tam i przebywa, i to jak najbardziej legalnie, zgodnie z przepisami tytułu IV księgi drugiej Kodeksu cywilnego. Jesli zagłębisz się w te przepisy, to dowiesz się, że samodzielnie nie mozna praktycznie nikogo usunąć z miejsca jego zamieszkania bez zgody tej osoby."
W związku z tym, bo mieszkam w miejscowości podmiejskiej,gdybym wiedział że mój sąsiad nie zamyka drzwi idąc w "pole" (żeby nie można było mówić o włamaniu) to gdybym ja w ciągu pół dnia przeniósł sobie trochę rzeczy do niego i powiedział, po jego przyjściu że tam mieszkam to bez mojej zgody on mnie nie może usunąć...
Ekspercie piszesz również
"A meldunek od dawna nie ma już nic wspólnego z prawem do lokalu, i zapisy w umowie, że ktoś ma się wymeldować w danym terminie, nie niosą dokładnie żadnej korzysci.
Czyli gdybym ja kupił od jakiejś rodziny mieszkanie i gdyby oni nie wyprowadzili się w terminie z góry wcześniej ustalonym to nikt im nie może nic zrobić... przecież to paraliż kompletny.
A to już moja luźna uwaga otóż prawo o meldunkach i dowody osobiste (niegdyś jeszcze papierkowe) to naleciałości z PRL.Niestety jeden z forumowiczów napisał że Policja mu powiedziała że prawo do lokalu jest święte i może robić sobie prawie wszystko co chce u siebie, byle nie na ulicy.wiec ciemnogród to nie tylko u szarego obywatela występuje.
trzecia sprawa,myślę najciekawsza to moja autopsja.Nie jestem zameldowany w lokalu w którym przebywam.Była awantura (nie było rannych, alkoholu itp.) ale została wezwana Policja.Po przyjeździe jak zobaczyli co się dzieje (albo co się nie dzieje) ostrzegli mnie że jeśli nie jestem tu zameldowany a domownicy (w sensie zameldowani) poproszą ich o usunięcie mnie to Policja tak zrobi.Niestety to ma się nijak do tego co piszesz...
Z góry dziękuję za odpwiedź
 
> W związku z tym, bo mieszkam w miejscowości podmiejskiej,gdybym wiedział że mój sąsiad nie zamyka drzwi idąc w "pole" (żeby nie można było mówić o włamaniu) to gdybym ja w ciągu pół dnia przeniósł sobie trochę rzeczy do niego i powiedział, po jego przyjściu że tam mieszkam to bez mojej zgody on mnie nie może usunąć...

Art. 343 par. 1 kc.

>Czyli gdybym ja kupił od jakiejś rodziny mieszkanie i gdyby oni nie wyprowadzili się w terminie z góry wcześniej ustalonym to nikt im nie może nic zrobić... przecież to paraliż kompletny.

Nic zrobić w sensie wyrzucenia na własną rękę - dokładnie tak. Tylko ile osób zna te przepisy? ;)
Za to mógłbyś żądać od nich zapłaty za bezumowne korzystanie z lokalu oraz pokrycia kosztów wynajęcia inego lokalu na czas ich bezumownego zamieszkiwania.

>Po przyjeździe jak zobaczyli co się dzieje (albo co się nie dzieje) ostrzegli mnie że jeśli nie jestem tu zameldowany a domownicy (w sensie zameldowani) poproszą ich o usunięcie mnie to Policja tak zrobi.Niestety to ma się nijak do tego co piszesz...

Jak z tego wynika, nie wszyscy policjanci znaja obowiązujące przepisy...
 
Istnieją trzy sposoby ochrony posiadania:
a) obrona konieczna,
b) dozwolona samopomoc,
c) ochrona sądowa .

Ad. a)
osobę dokonującą naruszen
Według art. 343 § 1 k.c. posiadacz może zastosować obronę konieczną, żeby odeprzeć samowolne naruszenie posiadania. Oznacza to, iż posiadacz może w razie potrzeby "zaatakować" ia i zastosować względem niej...
no tak tylko w opisywanym przeze mnie hipotetycznym przypadku właściciel zastał stan faktyczny czyli np. leżącego mnie w pokoju i mieszkającego tam. nie ma tu mowy że właściciel stoi w drzwiach a ja na jego oczach naruszam jego posiadłość... co do reszty dziękuję za odpwiedź
 
Powrót
Góra