Co robią firmy windykacyjne, że są takie skuteczne?

  • Autor wątku Autor wątku rafmik
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
R

rafmik

Stały bywalec
Dołączył
11.2007
Odpowiedzi
894
Czy ktoś z Was, orientuje się jaka jest ogólnie skuteczność firm windykacyjnych w przypadku ściągania długów nieprzedawnionych od firm?

W firmie w której pracuje nie dawno podpisaliśmy umowę na obsługę zaległych wierzytelności (firma windykacyjna jest dosyć duża, ogólnopolska).

Ogólnie w firmie mamy zasadę, że przez 90 dni od upływu daty płatności na fakturze sami staramy się odzyskać należność. Po tym czasie sprawa idzie na rok do firmy windykacyjnej. Jak ta sobie nie poradzi to sprawa idzie do sądu (jeszcze przed upływem 2 letniego przedawnienia).

Co nas zaskoczyło, to to, że do tej pory firma windykacyjna to było małe, lokalne biuro - skuteczność była słaba. Po zmianie na dużego ogólnopolskiego gracza skuteczność skoczyła do ponad 60%!

Pytanie co te firmy windykacyjne robią, że są skuteczne?
W ramach tych pierwszych 90 dni (gdy sami staramy się ściągnąć płatność) dzwonimy, wysyłamy maila oraz ostatecznie wezwanie do zapłaty.
Po tym 90 dniowym okresie sprawa jest wysyłana do windykacji i nagle cyk - zapłacone.

Co windykacja robi, że firmy płacą praktycznie od razu, mimo, że przez pierwsze 3 miesiące naszych prób w ogolę nie były chętne do zapłaty długów?
 
rafmik napisał:
Pytanie co te firmy windykacyjne robią, że są skuteczne?
Zatrudniają pracowników o sadystycznych skłonnościach i zerowej kulturze osobistej. Przeciętny zjadacz chleba woli zapłacić i mieć ich z głowy niż się z nimi użerać. Czasami żerują na nieznajomości przepisów przez dłużników.
 
Co windykacja robi, że firmy płacą praktycznie od razu, mimo, że przez pierwsze 3 miesiące naszych prób w ogolę nie były chętne do zapłaty długów?
Brak świadomości prawnej i elementarnej wiedzy z tego zakresu. Panuje wyobrażenie, że taka firma stoi ponad prawem, wszystko może (z wywiezieniem do lasu i wyniesieniem wszystkiego z domu włącznie). Oczywiście błędne przekonanie.
 
Colder napisał:
Brak świadomości prawnej i elementarnej wiedzy z tego zakresu. Panuje wyobrażenie, że taka firma stoi ponad prawem, wszystko może (z wywiezieniem do lasu i wyniesieniem wszystkiego z domu włącznie). Oczywiście błędne przekonanie.



Tak, tyle że w tym przypadku długo nie są przedawnione (mają najwyżej kilka miesięcy, bo staramy się tym na bieżąco zajmować). A dłużnikiem ZAWSZE jest firma - więc jakieś pojęcie o prawie zwykle jest.

Do tego to nie raz wygląda tak, że my 3 miesiące walczymy z takim dłużnikiem, wysyłamy sprawę do windykacji i po 3-4 dniach faktura jest zapłacona!
Dodam, że nie są to duże kwoty, zwykle do 500 zł.
 
Widocznie firmy mają nadzieję, że nie będziecie mieli czasu na użeranie się z nimi i odpuścicie. Co innego, jeśli sprawą zajmuje się firma windykacyjna, która siedzi w tym od rana do wieczora i z tego się utrzymuje.
 
Ciekawe jaki % im odpalacie za odzyskany dług ale to pewnie tajemnica. Na sporej części dłużników wrażenie robią koszty tej całej procedury sądowej i egzekucyjnej, bo z małego długu robi się znacznie większy, np. pisemka [...]. Fakt wpisania do rejestrów Biura Informacji Gospodarczej też daje do myślenia. Jeśli się trafi na takiego dłużnika co wszystko ma w 4 literach i jest obeznany z tą całą procedurą, to żadna FW nie jest w stanie odzyskać należności, a czasami nawet komornik.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
askirkov napisał:
Widocznie firmy mają nadzieję, że nie będziecie mieli czasu na użeranie się z nimi i odpuścicie. Co innego, jeśli sprawą zajmuje się firma windykacyjna, która siedzi w tym od rana do wieczora i z tego się utrzymuje.



Też prawda, tylko co oni mówią w trakcie tej rozmowy telefonicznej, że nagle ktoś płaci?

I to musi być jakaś normalna rozmowa, bo część firm po windykacji nadal u nas kupuje, i nie było żadnych "reklamacji".
 
vacero napisał:
Ciekawe jaki % im odpalacie za odzyskany dług ale to pewnie tajemnica. Na sporej części dłużników wrażenie robią koszty tej całej procedury sądowej i egzekucyjnej, bo z małego długu robi się znacznie większy, np. pisemka [...]. Fakt wpisania do rejestrów Biura Informacji Gospodarczej też daje do myślenia. Jeśli się trafi na takiego dłużnika co wszystko ma w 4 literach i jest obeznany z tą całą procedurą, to żadna FW nie jest w stanie odzyskać należności, a czasami nawet komornik.


Powiedzieć nie mogę, ale nie ma żadnego abonamentu, opłat stałych - mają płacone tylko za skuteczność - prowizja.
Najbardziej boli, że prowizję liczą od kwoty brutto, a nie netto ;(

Z doświadczenia wiem, że [...] ma niską skuteczność, więcej strachu robiło (czas przeszły bo się prawo zmieniło) informacja, że wyśle się wniosek do US o korektę podatku VAT o nie zapłaconą fakturę (co zwykle oznaczało kontrolę u dłużnika).

Co do kosztów to niestety ale niektórzy są dziwni - jest sobie firma (os. fizyczna) która normalnie działa (nie jakiś bankrut) i ma u nas nie zapłaconą fvat na nie całe 100 zł netto.
Nasze działania - zero efektów, działania FW - zero efektów.
Poszło do EPU, ze 100 zł zrobiło się ponad 200 zł (30 zł pozew, 60 zł zastępstwo, + odsetki) - delikwent nadal nie płaci, mimo że osobiście odebrał nakaz (skan zwrotki w systemie EPU). Poszło do komornika - 1 tydzień i cała kasa ściągnięta dłużnikowi z konta - łącznie chyba sporo ponad 500 zł.
Można było zapłacić 100, zapłaciło się 500. Po prostu takiego podejścia ludzi nie rozumiem.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Sporo dłużników nie odbiera poczty w nadziei, że sprawa jakoś przycichnie.
 
askirkov napisał:
Zatrudniają pracowników o sadystycznych skłonnościach i zerowej kulturze osobistej. Przeciętny zjadacz chleba woli zapłacić i mieć ich z głowy niż się z nimi użerać. Czasami żerują na nieznajomości przepisów przez dłużników.

To przeważnie nie są "przecietni zjadacze chleba", tylko zwykli oszuści. Oficjalnie nic nie mają, ale jeżdżą porządnymi samochodami, mają mieszkania, dzieci chodzą do szkoły.
Wszystko mamusi, tatusia, siostry, itp. Założyć obrożę elektroniczną i zagonić do pracy.
Będzie z czego ściagać. Owszem są wyjątki, że coś złego dłużnikowi się przytrafi, jakaś choroba, czy utrata pracy, ale idzie się wtedy do wierzyciela i stara się zawrzeć jakąś ugodę. Tak robi uczciwy człowiek, ale 90% to oszuści . Oni prawo znają lepiej niż
wierzyciel, bo u nas prawo chroni oszustów.
 
taaa, wysyłać dzieci dłużników do szkoły- faktycznie oburzające, niech lepiej grzebią w śmietnikach szukając puszek czy innego złomu, byle móc zapłaci tobie odsetki karne.
Jeśli uważasz że dłużnik to oszust to możesz zawsze zgłosić do prokuratury przestępstwo z art. 286 KK.
Co do firm windykacyjnych, jeśli dłużnik jedynie się ociąga z płatnością, to postraszenie w sposób trochę bardziej profesjonalny przeważnie działa, w końcu pracownicy tych firm są szkoleni jak najlepiej podejść dłużników.
Firmy te często stosują niekonwencjonalne metody aby złamać dłużnika, np wstyd przed ujawnieniem długu.
Znajomy opowiadał mi kiedyś jak robił remont dużego domu dla współwłaściciela znanej kancelarii prawnej, na robotę podpisano umowę, roboty ruszyły, płatności szły. Ale jak to bywa z remontami zabytkowych domów, zakres robót rozszerzał się wraz z postępem prac, na prace dodatkowe wysyłano oferty, które inwestor akceptował głównie ustnie. Czym bliżej końca robót, tym płatności coraz wolniej spływały. Na sam koniec okazało się że właściciel nie zapłaci za roboty dodatkowe bo nie..
Całości kasy nie dostała żadna z ekip które tam pracowały. Sytuacja patowa, prawnik do którego się udali, rozłożył ręce, umowa była mocno jednostronna, większość ustaleń ustnych, brak protokołów odbiorów itp wejście na ścieżkę sądową przypominało kopanie się z koniem.
Syn mojego kolegi wpadł na pomysł aby stworzyć na zagranicznej platformie bloga i opisać sytuację, oczywiście blog został wypozycjonowany tak aby w wyszukiwarce pojawiać się po wpisaniu imienia i nazwiska prawnika, oraz nazwy kancelarii. Efekt był natychmiastowy, najpierw telefon z żądaniem zdjęcia bloga i straszenie konsekwencjami, po paru godzinach zmiana tonu, inwestor przepraszał za opóźnienia w płatnościach, po prostu przeinwestował, ale oczywiście za wszystko zapłaci tylko za 1-2 miesiące. I tak się też stało.
 
Masz rację, dzieci oszusta nie mogą chodzić po śmietnikach, ale emerytka
może nie brać leków ratujących życie, bo uwierzyła córce znajomej i użyczyła jej mieszkanie. Potem wejść do domu nie mogła bo jej nie wpuszczali, siłą byłoby to naruszenie miru domowego. pism nie odbierali, za nic nie płacili, aż uzbierało się ok. 6 tys.zł. Dobrze,że się sami wyprowadzili. Okazało się, że już nie jedną osobę oszukała i to nie tylko na wynajmie mieszkania. Nawet opisali ją w internecie i co? Wszystkich olewa, ma alimenty na dzieci, nic jej nie mogą zabrać. Prokurator powiedział, że to sprawa cywilna. Co mnie obchodzą jej dzieci. Ona oszukiwała ludzi z chęci zysku i to czasami jej się udawało złapać frajerów na duże pieniądze. Takich dłużników jest większość. To nie są babcie, które jakaś oszukańcza firma za 10 zł zabrała na wycieczkę do Lichenia, a po drodze wcisnęła im "cudowny materac" za 5 tys.zł. na kredyt. Dlatego podtrzymuję swoje zdanie, że prawo powinno być zmienione tak, żeby można było dług ściągnąć od oszusta, zmusić go do pracy. Wtedy pozostali dłużnicy to byliby ludzie, którym faktycznie coś się w życiu nagle pokręciło, ale wszelkimi sposobami starają się ten dług spłacać.
 
To chyba jest kwestia psychologiczna. Po pierwsze jak wierzyciel odda swoje długi w ręce firmy windykacyjnej i dłużnik się o tym dowie, to wtedy wie, że nie ma żartów. Po drugie oprócz znajomości prawa windykatorzy powinni mieć umiejętności wywierania wpływu na drugiego człowieka. Dzięki takim zdolnościom klient może liczyć na Często dłużnicy mają z czego zapłacić zaległości, ale świadomie nie chcą tego robić. Prawdopodobnie w Twoim przypadku wystarczył jeden telefon i dłużnik się wystraszył. Czasem albo są tak uparci albo naprawdę nie mają z czego oddać, że mimo starań windykatorów sprawia trafia ostatecznie do sądu.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
100problemów napisał:
Jeśli uważasz że dłużnik to oszust to możesz zawsze zgłosić do prokuratury przestępstwo z art. 286 KK.

Była. Prokurator z uśmiechem na ustach powiedział, że to sprawa cywilna
mardukitsme napisał:
Czasem albo są tak uparci albo naprawdę nie mają z czego oddać, że mimo starań windykatorów sprawia trafia ostatecznie do sądu.

W sądzie też była. Ma nawet klauzulę wykonalności. Komornik wziął 300 zł i po paru miesiącach odpowiedział, że długu nie da się ściągnąć. Firmy windykacyjne o długu poniżej 10 tys.zł nawet nie chcą rozmawiać.
 
To pozostaje co jakiś zarzucać sieci by się nie przedawniło i cierpliwie czekaĆ jak na rybach. Nawet i kilka, kilkanaście lat...
 
marian.pazdzioch napisał:
To pozostaje co jakiś zarzucać sieci by się nie przedawniło i cierpliwie czekaĆ jak na rybach. Nawet i kilka, kilkanaście lat...

No tak. Szczególnie jak się ma ok. 76 lat.
 
marian.pazdzioch napisał:
Prawa przechodzą na spadkobierców, nic nie ginie

Długi też. Ta pani musiała ratować sie kredytem, aby zlikwidować zadłużenie.
Kto jej zwróci odsetki i prowizje od kredytu? Lepiej chyba robią ci, co" biorą sprawy w swoje ręce". Spadkobiercy to samo odbiorą, co i ona, czyli zero! Wole jednak pozostać przy swojej opcji, czyli takim prawie, któy nie chroni oszustów tylko oszukanych.
 
Aha!, a gdzie takie prawo??, bo chętnie tam się udam. Sama jestem i dłużnikiem i wierzycielem, dług spłacam, i jeszcze mi to zajmie chwilę, jeśli nic się nie zmieni, a nie zmieni się, bo w sprawie "mojej" wierzytelności za wszystko muszę płacić (z czego?) i wszyscy mają w poważaniu, Sąd wypuścił skazanego przedterminowo, za dobre sprawowanie, kurator to fikcja, komornik nawet nie potrafi wysłać zajęcia na prawidłowy adres, a wyłudzacz się śmieje i baluje za granicą (tak sądzę). Na koniec wyjaśniam, że dług był pośrednio efektem wyłudzenia i choroby, a później śmierci spadkodawcy. Chętnie oddałabym i jedno i drugie, ale musiałabym zamieszkać z dzieckiem pod mostem, bo w skład spadku wchodziło też mieszkanie, w którym mieszkam nieprzerwanie od dzieciństwa.
Jeszcze jakieś super pomysły???
 
Bala napisał:
Aha!, a gdzie takie prawo??,

U nas go nie znajdziesz. W naszym kraju najlepiej mają oszuści i złodzieje. Często mam wrażenie, że prawo robi się "pod nich", aby czasami im się krzywda nie stała.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra