Cud zmartwychstania ?

  • Autor wątku Autor wątku lowcaabsurdu
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

lowcaabsurdu

Stały bywalec
Dołączył
08.2014
Odpowiedzi
651
Witam

Mam kolejną ciekawą historię do opowiedzenia.
Mój ojciec występował w zeszłym i w tym roku jako uczestnik postępowania sądowego. Tyle że niedawno dostaliśmy powiadomienie że sąd posiada wiedzę, który USC wydał jego akt zgonu. Wystąpiliśmy o odpis i tu się okazało że musiałby zmartwychwstać żeby brać udział we wspomnianych posiedzeniach sądu. Czy taki cud można zgłosić oficjalnie do diecezji ? :))
 
lowcaabsurdu napisał:
żeby brać udział we wspomnianych posiedzeniach sądu.
Nic nie napisałeś o tym, że brał udział w jakiś posiedzeniach. Zapewne po prostu nie masz pojęcia co znaczy "uczestnik postępowania" i z jakiś powodów kojarzysz to z obecnością w budynku sądu. W ten sposób cały dowcip z cudem, diabli wzięli.
 
Pewnie chodzi o postępowanie spadkowe? Żaden cud, normalna procedura (w tym przypadku podobna i w Polsce, i chyba w każdym innym kraju).
 
Nie, nie chodzi o postępowanie spadkowe tylko że na jego wniosek miało nastąpić częściowe ubezwłasnowolnienie mojej mamy, a on był kilkukrotnie wpisany jako uczestnik, np. 2 zamkniętych posiedzeń sądu, które były jakieś pół roku po jego śmierci. Czyli nieboszczyk był stroną w sprawie. Z tego co czytam w internecie w posiedzeniu niejawnym mog brać udział tylko osoby wezwane
 
Ostatnia edycja:
lowcaabsurdu napisał:
Nie, nie chodzi o postępowanie spadkowe tylko że na jego wniosek miało nastąpić częściowe ubezwłasnowolnienie mojej mamy, a on był kilkukrotnie wpisany jako uczestnik, np. 2 zamkniętych posiedzeń sądu, które były jakieś pół roku po jego śmierci.
Chyba dalej nie rozumiesz "uczestnik postępowania" to nie jest kategoria fizyczna (nie ma nic wspólnego z braniem osobistego udziału w posiedzeniach sądu).
 
to proszę wytłumacz różnicę między uczestnikiem postępowania a uczestnikiem posiedzenia niejawnego
oraz czy nieboszczyk może złożyć wniosek ?

na "chłopski rozum" osoba wezwana, która się na takie posiedzenie niejawne stawiła powinna żyć
 
Ostatnia edycja:
lowcaabsurdu napisał:
to proszę wytłumacz różnicę między uczestnikiem postępowania a uczestnikiem posiedzenia niejawnego
Uczestnik postępowania, to osoba która bierze udział w postępowaniu. W postępowaniu procesowym, takie osoby to strony: powód i pozwany. W postępowaniu nieprocesowym nie ma stron, więc każda osoba biorąca w nim udział (nie fizycznie), to właśnie uczestnik. Posiedzenie niejawne nie polega na tym, że jest jakieś tajemnicze, tylko odbywa się bez obecności uczestników postępowania. Jest sam skład sędziowski i rozstrzyga (lub nie rozstrzyga) na podstawie dokumentów. Prawdziwym cudem byłoby więc, gdyby jakiś uczestnik był fizycznie na posiedzeniu niejawnym.
 
ale i tak nie ma odpowiedzi czy powodem może być nieboszczyk
 
lowcaabsurdu napisał:
ale i tak nie ma odpowiedzi czy powodem może być nieboszczyk
Powodem na pewno nie. Ty nie pisałeś, że był powodem, tylko uczestnikiem. Jeśli ktoś go wskazał jako uczestnika postępowania (lub np. uczestnictwo wynikało z dokumentów), albo postępowanie rozpoczęło się za jego życia, to oczywiście tak. Do chwili, gdy sąd się dowie, że zszedł. Wtedy, np. w jego miejsce wejdą spadkobiercy. Jednak w aktach, nasz nieboszczyk, wciąż będzie figurował z przydomkiem "uczestnik".
 
tylko że spadkobiercą jest pozwana
 
OK, jestem po pracy więc jeszcze raz opiszę całą sytuację od początku i chronologicznie.
Zaczęła się na początku marca 2013 i ciągnie się do dziś. Na ostatniej rozprawie sędzinie wypsnęło się że mamy mąż nie żyje. Wystąpiliśmy o informację kiedy w takim razie zmarł oraz dlaczego mamy nie poinformowano oficjalnie o jego śmierci. Odpisano jedynie który USC wydał akt zgonu. Wystąpiliśmy o odpis i z niego wynika że mamy mąż zmarł we styczniu 2013, czyli nie żył już w momencie rozpoczęcia postępowania, które ma sygnaturę ***/13 . W trakcie trwania postępowania pojawiło się kilka osobnych ciekawych wątków, które po poinformowaniu prokuratury przekształciły się lub maja przekształcić w sprawę karną. A które może kiedyś opiszę. Gdyby była oficjalnie poinformowana o śmierci męża już dawno mogłaby wystąpić chociażby o rentę rodzinną po nim.
 
muszę np. w końcu spróbować rozprawić się z opinią biegłego, który stwierdził że 70-letnia piesza "wtargnęła" pod tyle koła pojazdu na ulicy jednokierunkowej, szczególnie gdy pojazd stał po przeciwnej stronie ulicy w momencie gdy weszła na jezdnię
 
Ostatnia edycja:
Czyli w tej sprawie nie ma nic niezwykłego ? Doczytałem się też że adres ostatniego miejsca zamieszkania z aktu zgonu różni się też od adresu w aktach sprawy a wnioskodawca powinien chyba podać swój aktualny adres.
 
OK, rozumiem, osoba zmarła w styczniu może być uczestnikiem postępowania które rozpoczęło się w marcu.
 
lowcaabsurdu napisał:
OK, rozumiem, osoba zmarła w styczniu może być uczestnikiem postępowania które rozpoczęło się w marcu.
Zakładając, że pod pojęciem "rozpoczęło się" rozumiesz np. pierwszy termin w sądzie, to tak, osoba zmarła może być uczestnikiem, jeśli przed śmiercią zdążyła złożyć w sądzie wniosek.

Innymi słowy - osoba w styczniu składa w sądzie wniosek - krótko po tym fakcie umiera - sąd nic o tej śmierci nie wie więc - wyznacza termin posiedzenia na marzec - korespondencja do wnioskodawcy ma skutek doręczenia, tj. jest np. prawidłowo awizowana lub ktoś ją odbiera - sąd dalej prowadzi postępowanie, aż do momentu, kiedy dowiaduje się, że wnioskodawca nie żyje.
 
Tyle że mimo że wiedzą że wnioskodawca nie żyje dalej ją prowadzą a adres z aktu zgonu jest inny niż w aktach. Sędzi prowadzącej się wymsknęło że wiedzą o jego śmierci. A żona powinna być chyba oficjalnie poinformowana o śmierci męża. Przez 1.5 roku nic się nie zmieniło. Zgodnie z KPC wnioskodawca musi podawać aktualny adres więc dlaczego się różnią? Wygląda jakby adres wzięto z aktu ślubu sprzed ponad 40 lat i pewien fakt to uprawdopodabnia
 
osoba która ma ponad 80 lat raczej się nie przeprowadza z dnia na dzień żeby nie zdążyć powiadomić sądu i to zimą na dodatek
 
Powrót
Góra