Cyfrowy znak wodny

  • Autor wątku Autor wątku agay
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

agay

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2018
Odpowiedzi
8
Wyszukiwarka forumowa nic nie znalazła więc zakładam nowy temat.

Od jakiegoś czasu sklepy internetowe zaprzestały używania DRM w książkach na rzec cyfrowych znaków wodnych. Uważam to za zmianę w dobrym kierunku, klient nareszcie nie jest trakowany jak potencjalny złodziej i może swobodnie używać utworu który legalnie nabył. Jednakże martwi mnie pewna rzecz - często wykonuje kopie zapasowe w tym do chmur typu dropbox czy google drive. Co się stanie, jeśli ktoś mi się włamie na konto i opubliczni moje leganie zakupione utwory przykładowo na torrentach? Bo o ile wiem cyfrowy znak wodny służy identyfikacji która kopia została udostępniona. Kto zostanie wtedy pociągnięty do odpowiedzialności? Klient który sam mógł zostać oszukany choćby na drodze phisingu? Wydaje mi się że byłoby to wysoce niesprawiedliwe, nie każdy kupujący będzie przecież specem od bezpieczeństwa komputerowego by móc tego uniknąć.
 
Skoro będziesz wstanie udowodnić, że rozpowszechnienie kopii zapasowej nastąpiło w wyniku niedozwolonych działań osób trzecich będziesz miał co najmmiej prawo do regresu.
 
udowodnienie wyddaje mi się że byłoby banalnie proste w przypadku chmury google, gdzieś w opcjach jest możliwość pokazania IP których używał sprawca, sam google czasami się pyta w mejlu "czy to ty się ostatnio logowałeś" - natomiast jeśli im się nie uda go odnaleźć to czy z bezsilności nie będą chcieli ze mnie zrobić kozła ofiarnego i mi przywalić kary? Naczytałem się o tych copyrightowych trollach i strach robić kopie... nie po to płacę by potem utracić dostęp do plików w wyniku zepsucia się nośnika, ostatecznie sobie drukuje ebooki dla pewności.
 
Powrót
Góra