Częsty remont w bloku

  • Autor wątku Autor wątku hermes81
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
H

hermes81

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2010
Odpowiedzi
2
Mieszkam w bloku wspólnoty i jestem prawnym właścicielem lokalu. Od jakiegoś czasu się remontuję, ze względu na prace i brak czasu remontuje się na tak zwane raty np: kilka dni w tygodniu od 17:30-20:00 oraz w soboty od 10:00-19:00 bo wtedy mam najwięcej czasu.

Niestety mam uciążliwego sąsiada w ciągu dnia każe mi wstrzymywać remont bo on musi odpocząć lub ma jakieś spotkanie rodzinne w domu, ostatnio posunął się nawet do tego, że straszy mnie sprawą w sądzie podstawa prawna według niego to: " upierdliwy sąsiad".

czy jest jakaś podstawa prawna która może mnie ograniczyć w remoncie (godziny pracy, częstość wykonywania remontu) i czy faktycznie sąsiad może mi założyć sprawę sądową?
 
Nie może.

Cisza nocna jest - pewnie 22-6 - i wtedy powinieneś ciszę zachować. W sensownych godzinach - a wskazane przez Ciebie niewątpliwie takie są, z punktu widzenia osoby pracującej - możesz remontować.

Niech wzywa policję - jak zapukają, pokaż zegarek, wskaż na zakres ciszy nocnej i poproś o obciążenie donosiciela kosztami bezzasadnej interwencji.
 
tak, Ty masz wtedy najwięcej czasu, a inni chcieliby odpocząc po pracy - trzeba zrozumieć i drugą stronę, pamiętaj, może w przyszłości będziesz miał małe dziecko i wtedy ktos Ci odpłaci tak samo - na allegro są takie fajne płytki z nagranym hałasem, nie zdziw się, że od 6 rano przy małym dziecku będziesz wtedy słuchał tego, a sąsiad pokaże ci zegarek i powie: od 6 do 22 mogę robić co chcę.
 
Najlepiej by było się dogadać, bo wspólne utrudnianie sobie życia w stosunkach sąsiedzkich do niczego dobrego nie prowadzi. Spróbujcie uzgodnić terminy dogodne dla Was obu, a jeżeli się nie da uniknąć konfliktu, zostanie działanie zgodne z przepisami.

W mojej opinii sąsiad ma prawo wezwać Policję, która może podjąć działania na podstawie art. 51 § 1 KW:
Przepis prawny:
USTAWA z dnia 20 maja 1971 r. - Kodeks wykroczeń

Art. 51. § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Z drugiej strony właściciel ma prawo wykonywać prace związane z użytkowaniem lokalu i musi mieć taką możliwość. Dlatego też przy ewentualnej interwencji Policja powinna ustalić czy innym sąsiadom hałas związany z remontem przeszkadza, czy nie, ponieważ np. rozumieją Pana sytuację.

Pozdrawiam :cool:
 
Ja nie widzę podstaw do ukarania z w/w przepisu.

Właściciel ma prawo prowadzić te prace, spoczynku nocnego w ciszy nocnej nie narusza. Zagłuszaniem spokoju to także nie jest - bo jest to normalne następstwo prac remontowych we własnym lokalu, i na tej zasadzie należałoby karać (z urzędu? :D) wszystkich, którzy cokolwiek gdziekolwiek remontują - no chyba że na własnej działce, na tyle dużej, że sąsiad z działki obok nie słyszy prac remontowych żadnych :)
 
Z tego co wiem nie ma uzasadnienia art. 51 § 1 KW: ponieważ nie jest to zakłócanie porządku publicznego, a remont mieszkania nie jest wykroczeniem, więc chyba kolega się trochę zagalopował z tym paragrafem. A wezwanie policji przez sąsiada obciąży go kosztami bezpodstawnej interwencji
 
Polecam:
Paweł i Gaweł

Autor: Fredro
Paweł i Gaweł w jednym stali domu,
Paweł na górze, a Gaweł na dole;
Paweł, spokojny, nie wadził nikomu,
Gaweł najdziksze wymyślał swawole.
Ciągle polował po swoim pokoju:
To pies, to zając — między stoły, stołki
Gonił, uciekał, wywracał koziołki,
Strzelał i trąbił, i krzyczał do znoju.
Znosił to Paweł, nareszcie nie może;
Schodzi do Gawła i prosi w pokorze:
— Zmiłuj się waćpan, poluj ciszej nieco,
Bo mi na górze szyby z okien lecą. —
A na to Gaweł: — Wolnoć, Tomku,
W swoim domku. —
Cóż byłe mówić? Paweł ani pisnął,
Wrócił do siebie i czapkę nacisnął.
Nazajutrz Gaweł jeszcze smacznie chrapie,
A tu z powały coś mu na nos kapie.
Zerwał się z łóżka i pędzi na górę.
Sztuk! puk — Zamknięto. Spogląda przez dziurę
I widzi… Cóż tam? cały pokój w wodzie,
A Paweł z wędką siedzi na komodzie.
— Co waćpan robisz? — Ryby sobie łowię.
— Ależ, mospanie, mnie kapie po głowie!
A Paweł na to: — Wolnoć, Tomku,
W swoim domku. —
Z tej to powiastki morał w tym sposobie:
Jak ty komu, tak on tobie.

........................................

Natomiast remont mieszkania nie jest zakłócaniem spokoju i porządku publicznego :)


 
http://www.smlw.opole.pl/pdf/porzadekdomowy2009ostat.pdf - proszę zwrócić uwagę na paragraf 12, to nie jest tak, że można do 22 robic co tylko się chce - czy to spółdzielnia czy wspólnota powinien obowiązywać regulamin porządku domowego. Nie wyobrażam sobie, aby codziennie od 16 i w soboty i niedziele sąsiad robil remont
Regulamin który tu zamieściłam pokazuje, że już od 19 obowiązuje cisza powiedzmy przednocna, sama nie raz używałam wiertarki w soboty i niedziele, ale były to prace krótkotrwałe, które trwały maksimum pół godziny, sama drobne remonty wykonuję od 16 ale nigdy po 19, a uporczywe zakłocanie spokoju między 19 a 22 zgłaszałam w spółdzielni, i o dziwo spółdzielnia poradziła sobie z nimi. Jeśli sąsiad przyjdzie i powie że wyjątkowo musi popracować dłużej bo jest ekipa, też nie mam pretensji, ale remont kilkumiesięczny nie wchodzi w grę
 
Ostatnia edycja:
A sobota i niedziela to inne dni niż pozostałe???
 
W większości przypadków to dni wolne od pracy :)

Pozdrawiam :cool:
 
Na szczescie sa prawnicy ktorzy maja inne zdanie niz Ty,tomu. Krotkie poszukiwania w necie i okazuje sie,ze sa sady ktore karza grzywna za przedluzajace sie remonty - z art. 51 kw np. Ciekawy temat, czlowiek, ktory remontuje "od jakiegos czasu" bo nie ma czasu, nazywa sasiada, ktoremu zakloca spokoj "upierdliwym", a prawnik, tegoz samego, "donosicielem". Mysle,ze gdyby ow "donosiciel" poswiecil troche czasu i pieniedzy, to zmusilby pana,ktory ma hobby nazywajace sie remont, do tzw. "zageszczenia ruchow".
Najzdrowszy denacie: policja nic nie musi mierzyc miernikiem, policja przyjedzie,stwierdzi zaklocenie spokoju, i wystawi mandat. Nie przyjmiesz mandatu - to przyjmiesz zaproszenie do sadu. Nie otworzysz drzwi policji wezwanej np do zaklocenia spokoju, do czego oczywiscie masz prawo - to przyjmiesz zaproszenie do sadu. I w sadzie powiesz na swoja obrone, ze "wolnoc Tomku.." :D Zaklocenie spokoju jest scigane na wniosek tego, kogo spokoj jest zaklocany. Jednemu spokoj zakloca glosna muzyka,innemu pozbawiony empatii,remontujacy mieszkanie sasiad, a jeszcze innemu biegajace dzieci. Co prawda, Polska to ciagle w wielu tematach republika bananowa lub jak kto woli dziki kraj, ale jesli chodzi o wolnoc tomku w swoim domku, to mieszkajac w bloku co najwyzej "cichacza" we wlasne pory mozesz bezkarnie puscic...nawet mokrego,a co..
 
Proponuję zamieszkać w bloku, w którym wszystkie mieszkania sa nowe i nadają się do wykończenia. Tam, przez kilka miesięcy a nawet lat trwa permanentny remont. Ma to ten plus, że nikomu to zbytnio nie przeszkadza, gdyz wszyscy równo "hałasują" i przez to są bardziej wyrozumiali dla pozostałych. Natomiast osoby, które dawno już wyremontowały swoje mieszkania często zapominają jak niegdyś same były źródłem hałasu. Wydaje mi się, że kupując mieszkanie w bloku należy liczyć się z koniecznością znoszenia pewnych uciążliwości dochodzących z sąsiednich mieszkań. Cóż, jeżeli nie stać mnie na dom pod lasem i święty spokój to niestety ale z pewnymi niedogodnościami muszę się liczyć. Zdaję sobie sprawę, że hałas związany z wszelkiego rodzaju remontami jest niezwykle uciążliwy jednak dajmy ludziom prawo do urządzenia swojego mieszkania.
Fakt, że sobota i niedziela są w większości dniami wolnymi od pracy wprost przekłada się na to, że w większości remontujący też mają wówczas wolne i czas na to, żeby hałasować. Pomijam fakt, że te dni nie dla wszystkich są dniami wolnymi.
Oczywiście najlepiej jest żyć w zgodzie ze wszystkimi i nie czynić sobie wzajemnych złośliwości, jednak żyją niestety wśród nas ludzie, którym nawet cytowany wyżej cichacz przeszkadza nie mówiąc już o czymś więcej.
 
Przecież tu nie chodzi o to żeby art. 51 KW blokował możliwość wykonania remontu czy swobodnego korzystania z lokalu, chodzi raczej o możliwość zapanowania nad osobami i zachowaniami takimi jak np. TO (źródło: youtube.pl - "Nic śmiesznego" reż.: Marek Koterski) ;)

Pozdrawiam :cool:
 
Tak, tak, film świetny jak zresztą większość Koterskiego. Oczywiście, że zastosowanie sankcji zawartych w tym przepisie nie może być skierowane przeciwko osobom, które we własnym mieszkaniu przeprowadzają remont. Długość jego trwania zależy od wielu czynników: zasobności portfela, czasu, umiejętności itp. Nie widzę zatem możliwości, aby odpowiedzialność na podstawie tego przepisu różnicować w zależności od czasu trwania remontu. W nawiązaniu do tematu polecam inny film Kotersiego pt. "Dzień Świra":

YouTube - Dzien Swira - Trawa

I inne sceny z tego filmu
 
Moim zdaniem prawo powinno być zmienione tak, żeby interesy ludzi ceniących spokój chroniło BARDZIEJ niż tych, co chcą robić remont.
Jakieś 2 tygodnie w roku na remonty dla całego bloku, wcześniej oznajmione tak by każdy wiedział, mógł się wynieść na te 2 tygodnie.
Mi osobiście hałasy przeszkadzają gdyż pracuję w domu.
 
Kupujesz mieszkanie i czekasz cały rok aż nadejdą długo oczekiwane całe 2 tygodnie, w ciągu których możesz przeprowadzić remont. Świetny pomysł.
Też mieszkam w bloku i wiele rzeczy mi przeszkadza. Z jednej strony mam ruchliwą ulicę, z drugiej plac zabaw i hałasujące dzieciaki. Żądam aby wyłączono ulicę z ruchu a dzieciom zakazano się bawić.
 
I niech sąsiadom nie będzie wolno rozmawiać na balkonie
 
Natomiast ja dla tego tematu proponuję Hyde park :).
 
barno napisał:
Kupujesz mieszkanie i ...
Właśnie. Zadłużasz się, wprowadzasz się w ciemno a potem okazuje się, że:
- wokół remonty
- sąsiad jest idiotą i ciągle puszcza głośno muzykę
- inny urządza awantury
- szczeka pies
- śmierdzi bo inny pali na balkonie
itd itp. Co za beznadziejne życie. Ja w to nie wchodzę, ale kupię dom.
Wiesz, to że ktoś uciuła 9.000 na remont a w tym momencie przeszkadza mi w zrobieniu projektu wartego więcej, to jest chore.

barno napisał:
YarMobile proponuję domek w głuszy.
A żebyś wiedział, że tak!

barno napisał:
I niech sąsiadom nie będzie wolno rozmawiać na balkonie
Dokładnie.

Janusz napisał:
Natomiast ja dla tego tematu proponuję Hyde park
Już uciekam. Chciałem przetestować mój pomysł. Ale widzę po raz kolejny, że większość ludzi (w tym Wy, szanowni forumowicze) wiele nie oczekuje od życia.
 
Powrót
Góra