czy bank miał prawo?

  • Autor wątku Autor wątku Jakub T*
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

Jakub T*

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2012
Odpowiedzi
3
witam
od roku spłacałem debet w banku na podstawie ugody; były to niewysokie sumy (jestem bezrobotny, w fatalnej sytuacji finansowej) przelewane na konto co miesiąc zgodnie z umową ugody, co miało trwać ok 4 lat. Raz (przez nieporozumienie -korzystałem z uprzejmości znajomych w przelewaniu kasy via internet, bo tak jest najtaniej, i raz się nie dogadaliśmy) spóźniłem się z przelewem ok 20 dni. Oczywiście zaraz to wyrównałem. To było w sierpniu. W listopadzie dostałem pismo że bank zrywa umowę ugody, bez podania przyczyn, bez dodatkowych informacji, i mam spłacić całą sumę BEZ UWZGLĘDNIENIA DOTYCHCZASOWYCH WPŁAT (praktycznie w tej samej wysokości co rok wcześniej). Telefonicznie dowiedziałem się tylko że "naruszyłem postanowienia umowy i wypadłem z systemu" i mam złożyć pismo wyjaśniające. Złożyłem. Dzisiaj dostałem zawiadomienie z firmy trzeciej, że bank sprzedał jej moją wierzytelność (oczywiście w pełnej wysokości) i mam ustalić sposób spłaty. Czyli moje roczne wysiłki żeby być jako-tako w porządku wobec banku poszły się kochać :-(
Najzabawniejsze, że gdyby doszło do egzekucji komorniczej, nikt by nic z tego nie miał -nie mam (serio, bez oszustw i ukrywania) praktycznie żadnego majątku, mam nikłe i nieregularne dochody, głównie w szarej strefie. Może powinienem poczekać aż sąd orzecze niewypłacalność, albo coś w tym rodzaju?
Ale główne moje pytanie, to czy postępowanie banku (głownie zawłaszczenie moich ciężko wypracowanych rat) i brak jakiejkolwiek informacji o możliwości, a choćby przyczynach, zerwania ugody jest zgodne z prawem? A jeśli nie, co mogę z tym zrobić?
 
nie mogą nie uwzględnić dokonanych wpłat i jeśli sprzedali zadłużenie to na pewno w rzeczywistej formie. Jeżeli firma windyk. pójdzie do sadu należy przedłożyć ugodę i potwierdzenia dokonania wpłat - powództwo wtedy zostanie ograniczone.
 
dzięki za odpowiedź

Dokopałem się do rozliczenia -sprawa jest jeszcze śmieszniejsza niż sądziłem. Bank odliczył moje wpłaty od podstawowego zadłużenia, ale jednocześnie doliczył karne odsetki (21%) od całej sumy -od początku obowiązywania ugody. Być może miał prawo tak zrobić, ale punkt umowy pod który można podciągnąć takie działanie, jest tak niejasno sformułowany, że bez prawnika (na którego mnie nie stać) się chyba nie obejdzie -a i to nie jestem pewien czy jakakolwiek interpretacja może być jednoznaczna i wiążąca. Po mojemu to i tak zostałem oszukany, ale nie wiem czy mam jakiekolwiek szanse na uzasadnienie tego np. przed sądem. Żeby było jasne -uznaję swój dług, mam zamiar go spłacić nawet kosztem ogromnego wysiłku, ale wydaje mi się dość obrzydliwe zarabianie w ten sposób na moich problemach życiowych; jak się domyślam, bank (wyciągając ode mnie roczne spłaty a następnie sprzedając wierzytelność) zyskał na moim zadłużeniu już całkiem przyzwoity procent. Pewnie nic się z tym nie da zrobić -ale może ktoś ma jakiś pomysł?
 
proszę jeszcze napisać o jakim pkt umowy Pan mówi dotyczącym rzekomych odsetek karnych.
 
przeczytałem jeszcze raz umowę i już całkiem zgłupiałem. Na priv. wysyłam tekst odp. punktów umowy, które moim zdaniem są wzajemnie sprzeczne. Nie przeczytałem umowy dokładnie przed podpisaniem (atmosfera działu windykacji banku jakoś temu nie sprzyjała) ale nawet jakbym przeczytał, i tak by mi z tego niewiele przyszło...
 
Powrót
Góra