J
Ja Malinowski
Stały bywalec
- Dołączył
- 11.2017
- Odpowiedzi
- 1 175
Rozumiem, że to Ci się nie podoba?Świerzynka napisał:równość stron i kontradyktoryjność procesu.
Podążaj za instrukcjami wyświetlonymi na poniższym wideo, aby zainstalować aplikację internetową na Twoim urządzeniu.
Uwaga: Ta opcja może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach internetowych.
Rozumiem, że to Ci się nie podoba?Świerzynka napisał:równość stron i kontradyktoryjność procesu.
Ja Malinowski napisał:Rozumiem, że to Ci się nie podoba?
I dlatego, że świat bywa niesprawiedliwy, chciałabyś sądy pozbawić ich najważniejszej, pożądanej cechy - obiektywizmu?Świerzynka napisał:Nie podoba mi sie to,że FW wykorzystują swoją siłę ( prawnicy) przeciwko nie znającym prawa osobom i korzystają z tego że mając do tego prawo wykupują za grosze przedawnione długi i stosują swoisty terror. A domniemany dłużnik musi wykazać że nie jest wielbłądem.
Póki co, z lepszym lub gorszym skutkiem, to oni muszą wykazać, że tym wielbłądem jest. Jak robią to w taki jak wymieniony w wątku sposóbA domniemany dłużnik musi wykazać że nie jest wielbłądem.
to nigdy w życiu im się to nie uda. A jak robią to poprawnie i dług rzeczywiście istnieje, to należy go po prostu spłacić.Mi się bardzo podoba bełkot i wywody w kwestii "mocy dowodowej" wyciągu z ksiąg rachunkowych funduszu
W skrócie:
- że jest to szczególny dokument prywatny
- że nie ma innego logicznego uzasadnienia zaksięgowanie długu w księgach jak tylko fakt że fundusz skutecznie nabył dług
- a skoro zaksięgował to znaczy że skutecznie nabył, a to oznacza że dług istnieje co do kwoty jak i zasady, co potwierdza niniejszy wyciąg
Autorzy: Best i getBack. Słowem: wyciąg z ksiąg jako "szczególny" dokument prywatny wciąż ma moc dokumentu urzędowego
A jak jeszcze dochodzi przedawnienie, dłużnik staje się bogiem procesu.Syphar napisał:Długu wyssanego z palca nie są w stanie udowodnić.
Aby tak było dłużnik musi wiedzieć (znać swoje prawa) że istnieje coś takiego jak przedawnienie .Ja Malinowski napisał:A jak jeszcze dochodzi przedawnienie, dłużnik staje się bogiem procesu.
damian xxx napisał:Kilka m-cy temu był program o FW i o prawach dłużników ,przeprowadzona sonda wykazała że ok 20-30% pytanych zna lub słyszała o przedawnieniu długu.
Dlatego FW żerują na niewiedzy obywateli.
Nie musi tego wiedzieć. Wystarczy podnieść ten zarzut. Za podniesienie zarzutu, który okaże się nieprawdziwy nie grozi żadna kara.Przede wszystkim to że ktoś słyszał o przedawnieniu i wie że może w taki sposób się bronic nie oznacza że wie jak obliczyć czy nastąpiło przedawnienie czy nie.
Syphar napisał:Za podniesienie zarzutu, który okaże się nieprawdziwy nie grozi żadna kara.
robinson21 napisał:zawsze w swoich pismach (czy to sprzeciw czy odpowiedź na pozew) piszę więcej zarzutów dla bezpieczeństwa, a po za tym zarzut przedawnienia zostawiam na później,
Sąd Apelacyjny miał na uwadze w pierwszej kolejności poglądy judykatury, wskazujące, iż zarzut przedawnienia jest zarzutem natury prawnej, przynależnej do sfery prawa materialnego. Zarzut przedawnienia jest zarzutem prawa materialnego, a skorzystanie z tego materialnoprawnego uprawnienia pozostawione jest do swobodnego uznania uprawnionego. Gdy zarzut przedawnienia opiera się na materiale dowodowym zebranym z zachowaniem reguł prekluzji przewidzianych w art. 495 § 3 k.p.c. może być podniesiony w każdym czasie, także w toku postępowania apelacyjnego (zob. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 17 czerwca 2005 r., III CZP 26/05, OSNC 2006, nr 4, poz. 63 oraz wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 5 lipca 2000 r., I CKN 290/00, nie publ., z dnia 10 września 2004 r., I PK 592/03, OSNP 2005, nr 14, poz. 202, z dnia 12 maja 2005 r., V CK 556/04, OSP 2007, nr 2, poz. 15, z dnia 26 stycznia 2006 r., II CK 374/05, Biul. SN 2006, nr 5, poz. 12, z dnia 11 stycznia 2008 r., V CSK 283/06, nie publ. i z dnia 12 grudnia 2008 r., II CNP 82/08, nie publ.).
Tak. Nie wykazano roszczenia. Przy takich dowodach nie ma sensu podnosić przedawnienia - żaden zarzut poczyniony do dowodów, które pojawią się później, z definicji nie będzie spóźniony, a jeśli nie pojawią się - to nie wykazano roszczenia.Czyli w sprzeciwie mam podnosić zarzut, że roszczenie powoda nie zostało udowodnione ?
Nie ma. Miałby, gdybyś spłacił do rąk pierwotnego wierzyciela - to wtedy mógłbyś się tym faktem skutecznie bronić (spłaciłeś pierwotnemu, bo nie masz informacji, że komuś sprzedał).Czyli dla sprawy nie ma znaczenia fakt nie powiadomienia (lub też, nawet nie wykonania próby zawiadomienia) dłużnika o cesji wierzytelności pomiędzy pierwotnym wierzycielem , a nabywcą (i powodem) ?
Punktując, że wyciąg jest tylko dokumentem prywatnym i jako taki stanowi jedynie dowód na to, że go sporządzono, a cesja nie dowodzi istnienia wierzytelności. Skoro bowiem wierzyciel pierwotny musiałby ją udowodnić żądając zaspokojenia przed sądem, to nielogiczne byłoby zwalniać z tego obowiązku nabywcę.No to w swoim sprzeciwie na razie zarzucę niezgodność powództwa ze stanem faktycznym i ogólnie zaprzeczę istnieniu takowej wierzytelności.