czy dług przedawniony ?

  • Autor wątku Autor wątku mirektyzo
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Ja Malinowski napisał:
Rozumiem, że to Ci się nie podoba?

Nie podoba mi sie to,że FW wykorzystują swoją siłę ( prawnicy) przeciwko nie znającym prawa osobom i korzystają z tego że mając do tego prawo wykupują za grosze przedawnione długi i stosują swoisty terror. A domniemany dłużnik musi wykazać że nie jest wielbłądem.
 
Świerzynka napisał:
Nie podoba mi sie to,że FW wykorzystują swoją siłę ( prawnicy) przeciwko nie znającym prawa osobom i korzystają z tego że mając do tego prawo wykupują za grosze przedawnione długi i stosują swoisty terror. A domniemany dłużnik musi wykazać że nie jest wielbłądem.
I dlatego, że świat bywa niesprawiedliwy, chciałabyś sądy pozbawić ich najważniejszej, pożądanej cechy - obiektywizmu?
 
A domniemany dłużnik musi wykazać że nie jest wielbłądem.
Póki co, z lepszym lub gorszym skutkiem, to oni muszą wykazać, że tym wielbłądem jest. Jak robią to w taki jak wymieniony w wątku sposób
Mi się bardzo podoba bełkot i wywody w kwestii "mocy dowodowej" wyciągu z ksiąg rachunkowych funduszu
W skrócie:
- że jest to szczególny dokument prywatny
- że nie ma innego logicznego uzasadnienia zaksięgowanie długu w księgach jak tylko fakt że fundusz skutecznie nabył dług
- a skoro zaksięgował to znaczy że skutecznie nabył, a to oznacza że dług istnieje co do kwoty jak i zasady, co potwierdza niniejszy wyciąg

Autorzy: Best i getBack. Słowem: wyciąg z ksiąg jako "szczególny" dokument prywatny wciąż ma moc dokumentu urzędowego
to nigdy w życiu im się to nie uda. A jak robią to poprawnie i dług rzeczywiście istnieje, to należy go po prostu spłacić.

Długu wyssanego z palca nie są w stanie udowodnić. Właśnie dlatego, że proces... jest kontradyktoryjny.

Co do pozycji dłużnika - on wystarczy, że się sprzeciwi. Do tego wiedza potrzebna nie jest. Ani prawnicy tak naprawdę, do samego złożenia sprzeciwu. A wtedy oni muszą wyłożyć wszystkie karty na stół. Nie wiem kto tu jest w trudniejszej pozycji.
 
Ja Malinowski napisał:
A jak jeszcze dochodzi przedawnienie, dłużnik staje się bogiem procesu.
Aby tak było dłużnik musi wiedzieć (znać swoje prawa) że istnieje coś takiego jak przedawnienie .
Kilka m-cy temu był program o FW i o prawach dłużników ,przeprowadzona sonda wykazała że ok 20-30% pytanych zna lub słyszała o przedawnieniu długu.
Dlatego FW żerują na niewiedzy obywateli.
 
Przede wszystkim to że ktoś słyszał o przedawnieniu i wie że może w taki sposób się bronic nie oznacza że wie jak obliczyć czy nastąpiło przedawnienie czy nie.

Sami wiecie że FW podają inne daty aby wprowadzić w błąd "dłużnika" np. poprzez podanie daty cesji .


A tydzień temu znajomy pokazał mi pozew od jednego z funduszy gdzie swoją legitymację procesową opierają na dokumencie " informacja o cesji " oraz "wezwanie do zapłaty" :D
 
damian xxx napisał:
Kilka m-cy temu był program o FW i o prawach dłużników ,przeprowadzona sonda wykazała że ok 20-30% pytanych zna lub słyszała o przedawnieniu długu.
Dlatego FW żerują na niewiedzy obywateli.



A to jest już pole do popisu dla szkolnictwa/edukacji.
Podstawy prawa cywilnego, karnego, podatkowego powinny być już na etapie później szkoły podstawowej. I to podstawy praktyczne - jak napisać sprzeciw, odpowiedzieć na pozew, wypełnić PIT.
A tak mamy jak mamy - państwo wymaga od wszystkich np złożenia PITu, a w podstawie programowej nauczania od podstawówki do szkoły średniej tego nie ma.
Stąd poziom edukacji jest, jaki jest, a co za tym idzie poziom "ogarnięcia" większości obywateli jest jaki jest.
 
Przede wszystkim to że ktoś słyszał o przedawnieniu i wie że może w taki sposób się bronic nie oznacza że wie jak obliczyć czy nastąpiło przedawnienie czy nie.
Nie musi tego wiedzieć. Wystarczy podnieść ten zarzut. Za podniesienie zarzutu, który okaże się nieprawdziwy nie grozi żadna kara.
 
Syphar napisał:
Za podniesienie zarzutu, który okaże się nieprawdziwy nie grozi żadna kara.

... tylko, że swoistą karą może być poniesienie kosztów procesu w przypadku przegranej sprawy. Nieraz długi nie są przedawnione (choć to rzadki przypadek) natomiast brak jest innych podstaw prawnych do wniesienie powództwa. Warto więc chyba składać szereg innych zarzutów, a któryś z nich "trafi w sedno".

Akurat teraz mam taką sprawę z wyrokiem nakazowym. Pozew został wniesiony tylko na podstawie umowy cesji wierzytelności i odpisu z ksiąg rachunkowych firmy windykacyjnej (Uniwerse 3 bleble fundusz jakiś tam).
Powód nie udokumentował skąd dokładnie wynika ta wierzytelność, zresztą zawiadomienia "dłużnika" o dokonanej cesji też nie udokumentowano.

Czyli w sprzeciwie mam podnosić zarzut, że roszczenie powoda nie zostało udowodnione ?
O przedawnieniu napiszę na wszelki wypadek, ale czy dodawać coś jeszcze ?

Mam też pytanie co z kosztami postępowania w przypadku cofnięcia pozwu.
Np. w sytuacji gdy pójdę po poradę prawną (kosztująca pewnie 100-150 zł) i dzięki temu napiszę "mądry" sprzeciw od otrzymanego wyroku nakazowego. Na to powód wycofa pozew. Wyrok oddalający powództwo nie zapadnie.
Można będzie w takiej sytuacji dochodzić od powoda zwrotu poniesionych kosztów ?
 
robinson21 napisał:
zawsze w swoich pismach (czy to sprzeciw czy odpowiedź na pozew) piszę więcej zarzutów dla bezpieczeństwa, a po za tym zarzut przedawnienia zostawiam na później,

"na później" to znaczy nie podnosić go w sprzeciwie, tylko np. na pierwszej rozprawie ? Taki zarzut nie będzie uznany za spóźniony ?
 
Nie będzie. Zarzut przedawnienia akurat nie.
 
To czytuj orzecznictwo, a nie czyjeś zdanie. Będzie łatwiej.
 
Nie wiem czy jest sens wymieniać dziesiątki wyroków, ale dośc obszernie uzasadnił SO Szczecin w II Ca 331/17, SA Wrocław też szeroko o tym w I A Ca 97/12, powołując się na (cytuję z uzasadnienia):

Sąd Apelacyjny miał na uwadze w pierwszej kolejności poglądy judykatury, wskazujące, iż zarzut przedawnienia jest zarzutem natury prawnej, przynależnej do sfery prawa materialnego. Zarzut przedawnienia jest zarzutem prawa materialnego, a skorzystanie z tego materialnoprawnego uprawnienia pozostawione jest do swobodnego uznania uprawnionego. Gdy zarzut przedawnienia opiera się na materiale dowodowym zebranym z zachowaniem reguł prekluzji przewidzianych w art. 495 § 3 k.p.c. może być podniesiony w każdym czasie, także w toku postępowania apelacyjnego (zob. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 17 czerwca 2005 r., III CZP 26/05, OSNC 2006, nr 4, poz. 63 oraz wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 5 lipca 2000 r., I CKN 290/00, nie publ., z dnia 10 września 2004 r., I PK 592/03, OSNP 2005, nr 14, poz. 202, z dnia 12 maja 2005 r., V CK 556/04, OSP 2007, nr 2, poz. 15, z dnia 26 stycznia 2006 r., II CK 374/05, Biul. SN 2006, nr 5, poz. 12, z dnia 11 stycznia 2008 r., V CSK 283/06, nie publ. i z dnia 12 grudnia 2008 r., II CNP 82/08, nie publ.).
 
OK, dzięki serdeczne , podążę tym tropem. PS: inne fora albo udzielane przez prawników porady nie są warte funta kłaków :)


A zna ktoś odpowiedź na moje drugie pytanie ?

Otrzymuję wyrok nakazowy. Pozew został wniesiony tylko na podstawie umowy cesji wierzytelności i odpisu z ksiąg rachunkowych firmy windykacyjnej (Uniwerse 3 bleble fundusz jakiś tam).
Powód nie udokumentował skąd dokładnie wynika ta wierzytelność, zresztą zawiadomienia "dłużnika" o dokonanej cesji też nie udokumentowano.

Czyli w sprzeciwie mam podnosić zarzut, że roszczenie powoda nie zostało udowodnione ?
O przedawnieniu napiszę na wszelki wypadek, ale czy dodawać coś jeszcze ?

Kolejny problem mam z kosztami postępowania w przypadku cofnięcia pozwu. Co w sytuacji gdy pójdę po poradę prawną (kosztująca pewnie 100-150 zł) i dzięki temu napiszę "mądry" sprzeciw od otrzymanego wyroku nakazowego, a powód w odpowiedzi wycofa swój pozew. Tym samym wyrok oddalający powództwo nie zapadnie.
Można będzie w takiej sytuacji dochodzić od powoda zwrotu poniesionych kosztów ?
 
Ostatnia edycja:
Czyli w sprzeciwie mam podnosić zarzut, że roszczenie powoda nie zostało udowodnione ?
Tak. Nie wykazano roszczenia. Przy takich dowodach nie ma sensu podnosić przedawnienia - żaden zarzut poczyniony do dowodów, które pojawią się później, z definicji nie będzie spóźniony, a jeśli nie pojawią się - to nie wykazano roszczenia.

Przedawnienie też, czemu Ty chcesz zarzucić przedawnienie, jak taki wyciąg (o ile to w ogóle jest wyciąg, bo jak żyję to jeszcze takiego nie widziałem w żadnej sprawie, tylko kartki o tytule "wyciąg z ksiąg rachunkowych", które takowym zgodnie z ustawą o rachunkowości... nie są) jest tylko dokumentem prywatnym, dowodzącym tylko tego, że w ogóle go sporządzono?

Cesja nawet prawidłowa nie dowodzi istnienia zobowiązania.
 
Czyli dla sprawy nie ma znaczenia fakt nie powiadomienia (lub też, nawet nie wykonania próby zawiadomienia) dłużnika o cesji wierzytelności pomiędzy pierwotnym wierzycielem , a nabywcą (i powodem) ?

No to w swoim sprzeciwie na razie zarzucę niezgodność powództwa ze stanem faktycznym i ogólnie zaprzeczę istnieniu takowej wierzytelności.
Niech windykator (powód) się pomęczy trochę i skompletuje papiery (o ile takowe w ogóle posiada) udowadniające zobowiązanie.

A zarzut przedawnienia to zostawię sobie na deser :) jak windykacja jakimś cudem uzupełni prawidłowo pozew i jednak dojdzie do rozprawy.

Bardzo, ale to bardzo dziękuje za pomoc i udzielone wskazówki.
 
Ostatnia edycja:
Czyli dla sprawy nie ma znaczenia fakt nie powiadomienia (lub też, nawet nie wykonania próby zawiadomienia) dłużnika o cesji wierzytelności pomiędzy pierwotnym wierzycielem , a nabywcą (i powodem) ?
Nie ma. Miałby, gdybyś spłacił do rąk pierwotnego wierzyciela - to wtedy mógłbyś się tym faktem skutecznie bronić (spłaciłeś pierwotnemu, bo nie masz informacji, że komuś sprzedał).

Dla samego faktu istnienia bądź nieistnienia wierzytelności cesja nie ma znaczenia.

No to w swoim sprzeciwie na razie zarzucę niezgodność powództwa ze stanem faktycznym i ogólnie zaprzeczę istnieniu takowej wierzytelności.
Punktując, że wyciąg jest tylko dokumentem prywatnym i jako taki stanowi jedynie dowód na to, że go sporządzono, a cesja nie dowodzi istnienia wierzytelności. Skoro bowiem wierzyciel pierwotny musiałby ją udowodnić żądając zaspokojenia przed sądem, to nielogiczne byłoby zwalniać z tego obowiązku nabywcę.

Póki co nie wiadomo nawet, o jaki dług chodzi (brak dowodu na wierzytelność), więc skąd masz wiedzieć, czy jest czy też nie jest przedawniony - nie ma mowy o spóźnieniu zarzutu.
 
Powrót
Góra