Czy działania windykacji są zgodne z prawem?

  • Autor wątku Autor wątku okpol1006
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
O

okpol1006

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2016
Odpowiedzi
6
Witam,

Mam długi które spłacam zbyt wolno i windykacja wzięła mi sie za skore. Dwie z nich jedna moim zdaniem przesadzają, gdyż dzwonią do mojej pracy na kasy, do pracownikow technicznych, oraz innych postronnych osób prosząc o telefon do mnie lub o przekazanie mi słuchawki. Rownież dostaje smsy od firmy pożyczkowej, otrzymałem SMS o następującej treści : "Sprawa DLUGU(581.56zl)w najblizszym czasie zostanie skierowana do komornika.Ostatnia szansa na polubone rozwiazanie.Zadzwon." z tego co wiem to firma nie może ot tak przekazywać do komornika a tym bardziej wprowadzać mnie w błąd ze tak zrobią ?

Proszę o odpowiedź i pozdrawiam.
 
Komornik może zająć się sprawą tylko na podstawie tytułu wykonawczego, a ten wydaje tylko sąd.
 
A co z tymi telefonami do kilku osób w mojej pracy?
 
Jeśli nie podają w jakiej sprawie chcą się z tobą z kontaktować i nie podają żadnych kwot tylko proszą o kontakt , to mogą, nikt im nie zabroni , nie łamią prawa.
 
Witam ponownie. Mam pytanie odnośnie windykatorów terenowych. Odwiedza mnie średnio raz na tydzień windykator z firmy kredyty-chwilowki. Dzwoni domofonem i gdy odbiorę i jasno powiem zeby sobie odpuścił bo obcych nie wpuszczam ani na klatkę a tym bardziej do mieszkania i odkładam słuchawkę to dalej stoi i wydzwania domofonem co oczywiście zakłóca spokoj i powoduje nerwy. Czy jest to działanie w 100% zgodne z prawem? Chyba są jakieś granice... Skoro jasno mowie zeby dał mi spokoj a on dalej swoje. Zobowiązanie chce spłacać ale na konto a nie takiemu natrętowi.
 
Ostrzeż go, że jeśli nie zaprzestanie takich działań to złożysz zawiadomienie na policji (nękanie). Nie masz obowiązku z nim rozmawiać, a tym bardziej wpuszczać go do mieszkania.
 
Ależ przez domofon rozmowa wyglądała następująco:
ja: słucham?
windykator: Dzień dobry czy Pan Jan Kowalski?
ja: tak słucham?
windykator: proszę mnie wpuścić to wyjaśnię o co chodzi
ja: nie mam zamiaru Pana wpuszczać ani rozmawiać skoro nie potrafi Pan mi powiedzieć o co chodzi
windykator: jestem (i tu podał imie i nazwisko) i powiem dopiero jak mnie Pan wpuści
ja: nie bede Pana wpuszczał
windykator: dlaczego?

i odłożyłem słuchawkę.

Po czym dzwoni znów domofon...
Odbieram i już w sumie roztrzęsiony mówię:
-czy czegoś Pan nie zrozumiał? Mam zadzwonić na policję?
-proszę bardzo niech Pan dzwoni, ja będe czekał.

I odłożyłem słuchawkę, po czym kilka razy jeszcze dzwonił domofonem ale nie odbierałem. Wiem zatem jak ma na imię i nazwisko, wiem jak wygląda oraz nawet jakim samochodem przyjechał.

Ale do sedna... napisałeś/aś żebym powiedział że zadzwonię na policję, tak zrobiłem a on to ze spokojem przyjął więc to nie działa :/ zastanawiałem się czy nie pójść na policję żeby chociaż mu wysłali wezwanie jako podejrzanego i by się upokoił... ale czytałem na różnych forach, że policja podobno wyśmiewa takie sprawy, zwłaszcza, że nie mam dowodów.
 
Nie masz innej możliwości załatwienia tej sprawy. Praktyczna rada: nie zakładaj słuchawki na domofon z powrotem, to nie będzie dzwonił.
 
Czyli nawet jeśli spłacam, ale kwoty niższe niż sobie życzą, to i tak może on przyjeżdżać i odstawiać takie sceny?
 
Jakie sceny? Chce z Tobą osobiście porozmawiać. Nie chcesz go wpuszczać, to Ty wyjdź i porozmawiajcie.
 
Takie sceny, że uprzejmie go proszę o oddalenie się a zwłaszcza o przestanie dzwonienia domofonem a on dalej swoje. Nie mam zamiaru rozmawiać już z żadnym windykatorem po kilku rozmowach które polegały na wrzasku i próbie siłowego (w sensie atakującego tonus rozmowy) odzyskania kasy bez żadnych negocjacji.
 
Nie musi z nim rozmawiać, to nie jest komornik.
 
Warto sobie sprawić domofon taki z wyłącznikiem. Ja taki mam - na "ulotkarzy" i działa, nie dzwoni jak się nikogo nie spodziewam, a jak się spodziewam - to włączam...
 
Syphar napisał:
Warto sobie sprawić domofon taki z wyłącznikiem. Ja taki mam - na "ulotkarzy" i działa, nie dzwoni jak się nikogo nie spodziewam, a jak się spodziewam - to włączam...

Mam identycznie. Listonosz i tak wchodiz na klatke jak ma cos do mnie, a reszta mi tyłka nie zawraca .
 
Powrót
Góra