Oczywiscie ze jest, nazywa sie dokladnie Gewerbeaufsichtsamt.
A jesli chodzi o sama prace, (tzn gdy Ty jestes zatrudniony/a w niemieckiej firmie lub firmie na terenie RFN) - to inspekcja nadzorowana jest przez Berufsgenossenschaft.
Organizacja ta jest odpowiedzialna za to, aby dbac o wykonywanie przez pracodawcow
wszelkich norm - tzn. jak pracujesz w logistyce - separacja w zakladzie drog ruchu pokazdami (te zolte linie) - kontrola czy sa drabiny przeciwpozarowe, gasnice, apteczka,
ksiazka w ktorej notuje sie wypadki przy pracy - czy tez istnieje szkolenie ewakuacjyne.
Wszystko to wplywa na koszta ktore przedsiebiorstwo musi wplacic na ubezpieczenie pracownika (dodatkowo).
Moim zdaniem - powinienes zobaczyc czy masz wogole umowe o prace ;( w formie pisemnej ). Jesli to bylo na czarno... lub odpisales jakakolwiek umowe nie czytajac tekstu to sorry. W niemczech egzystuja tez umowy na kilka tygodni. Nie zaleznie od tego czy ktos Ci mowi ze masz na kilka miesiecy. Pracodawca twierdzi, ze Ci oczywiscie przedluzy, bo ustnie sie do tego zobowiazal.
W kazdym razie: to trudno udowodnic...
Co jeszcze: w tej ksiazeczce wypadkow musi byc adnotowane ze miales wypadek przy pracy, ze zlamales reke. W innym wypadku jestes zdany na swiadkow, a tu nikt Ci nie zaswiadczy czegokolwiek nie majac dokladnej wiedzy. Jesli wiec takiego wpisu nie bylo, do tej ksiazeczki... ksiazki wypadkow - to nie jestes ubezpieczony przez Berufsgenossenschaft (tzn. nie masz dodowu). Byc moze pracodawca wymowil Ci nadzwyczajnie prace, o ile tego wpisu nie bylo, i tak wogole
- tego dnia tam nie byles, bo juz byles zwolniony.
Ja wiem ze to scenaria horrorow, z tym ze moja zona pracuje w szpitalu i jest tlumaczem. Czlowieka ktory pracowal wiec w logistyce przywieziono z de facto zmiazdzona czaszka do szpitala. Pracodawca twierdzil, ze to byl klient ktory szwendal sie bez uprawnienia po placu firmy, i stal sie ofiara wypadku. Wiem ze cala sprawa trwala kilka miesiecy chlopak wyszedl zdrowotnie z tego (jakims cudem) jednak z tego co wiem ... oplata za pobyt szpitalny byla dlugo sporem miedzy szpitalem/polskim ubezpieczeniem. Wiec mysle... ze albo chlopak pracowal na czarno, albo poprostu po wypadku zmieniono mu status pracownika na status zwolnionego.