Czy istnieje w Niemczech istytucja taka jak w Polsce Państwowa Ispekcja Pracy

  • Autor wątku Autor wątku speedtaxi
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

speedtaxi

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2011
Odpowiedzi
16
Witam mam problem przebywam w chwili obecnej w Sanatorium w Niemczech jestem po wypadku od miesiąca czasu do chwili obecnej mam problem z ustaleniem kto płaci za chorobowe moje.Jestem ubezpieczony w AOK. Po informacji z Aok dowiedziałem się że pierwsze dwa tygodnie pobytu w szpitalu zapłaci mi chorobowe AOK a resztę pobytu w sanatorium i ewentualnego zwolnienia dalszego chorobowego powinien płacić pracodawca. Pracodawca twierdzi że jest zemną rozliczony za okres przepracowanych dni i nic wiecej sie mi nie należy. Chciałbym zaznaczyć że przepracowałem jedynie dwa tygodnie w firmie za które otrzymałem wynagrodzenie pozniej znalazłem sie już w szpitalu po dwoch tygodniach przewieziono mnie do sanatorium w którym mam być do 28 Maja.Pracodawca zwala na AOK a oni znowoz na pracodawce. Kto w końcu ma rację. Dlatego prosił bym jak ktoś zna nr.telefonu do instytucji w Niemczech zajmującej się prawami pracownika.
 
W Niemczech nie ma czegos takieg jak inspekcja pracy, zreszta to jest problem ubezpieczeniowy a nie problem zwiazany z praca.

Zwroc sie do organizacji o nazwie "Unabhängige Patientenberatung" (Niezalezna poradnia dla pacjentow), oni maja swoje filie w glownych miastach w wielu regionach Niemiec.

Tylko musisz im wszystko naswietlic bez sciemniania, zeby ci sensownie doradzili, a wiec jak cos bylo na czarno albo nie do konca legalnie, i tak im to powiedz, to jest organizacja nie-panstwowa i oni nigdzie na ciebie nie nakabluja.

Startseite– Unabhängige Patientenberatung Deutschland | UPD
 
Hej witaj Pogodniak dzieki za info napewno tam zadzwonie.Pracowałem legalnie miałem umowe o prace na 6 m okres próbny a umowa do końca roku.Przepracowałem zaledwie dwa tygodnie i mając dzień wolny złamałem nogę.Do dzisiaj wszyscy AOK jak i Księgowa z firmy w której pracowałem co innego mówią ztad moje zapytanie.Mam nadzieje że instytucja którą podałes udzieli mi konkretnej odpowiedzi. Wiem tylko jedno że gdybym miesiąc przepracował to 6 tyg płaci pracodawca póżniej AOK. ALE to dlanich wszystkich niespotykany przypadek dwa tygodnie i szpital.Ale jakiś przepis musi to wyjasnić jak jest.Dzieki Pozdrawiam
 
Oczywiscie ze jest, nazywa sie dokladnie Gewerbeaufsichtsamt.

A jesli chodzi o sama prace, (tzn gdy Ty jestes zatrudniony/a w niemieckiej firmie lub firmie na terenie RFN) - to inspekcja nadzorowana jest przez Berufsgenossenschaft.
Organizacja ta jest odpowiedzialna za to, aby dbac o wykonywanie przez pracodawcow
wszelkich norm - tzn. jak pracujesz w logistyce - separacja w zakladzie drog ruchu pokazdami (te zolte linie) - kontrola czy sa drabiny przeciwpozarowe, gasnice, apteczka,
ksiazka w ktorej notuje sie wypadki przy pracy - czy tez istnieje szkolenie ewakuacjyne.

Wszystko to wplywa na koszta ktore przedsiebiorstwo musi wplacic na ubezpieczenie pracownika (dodatkowo).

Moim zdaniem - powinienes zobaczyc czy masz wogole umowe o prace ;( w formie pisemnej ). Jesli to bylo na czarno... lub odpisales jakakolwiek umowe nie czytajac tekstu to sorry. W niemczech egzystuja tez umowy na kilka tygodni. Nie zaleznie od tego czy ktos Ci mowi ze masz na kilka miesiecy. Pracodawca twierdzi, ze Ci oczywiscie przedluzy, bo ustnie sie do tego zobowiazal.

W kazdym razie: to trudno udowodnic...

Co jeszcze: w tej ksiazeczce wypadkow musi byc adnotowane ze miales wypadek przy pracy, ze zlamales reke. W innym wypadku jestes zdany na swiadkow, a tu nikt Ci nie zaswiadczy czegokolwiek nie majac dokladnej wiedzy. Jesli wiec takiego wpisu nie bylo, do tej ksiazeczki... ksiazki wypadkow - to nie jestes ubezpieczony przez Berufsgenossenschaft (tzn. nie masz dodowu). Byc moze pracodawca wymowil Ci nadzwyczajnie prace, o ile tego wpisu nie bylo, i tak wogole
- tego dnia tam nie byles, bo juz byles zwolniony.

Ja wiem ze to scenaria horrorow, z tym ze moja zona pracuje w szpitalu i jest tlumaczem. Czlowieka ktory pracowal wiec w logistyce przywieziono z de facto zmiazdzona czaszka do szpitala. Pracodawca twierdzil, ze to byl klient ktory szwendal sie bez uprawnienia po placu firmy, i stal sie ofiara wypadku. Wiem ze cala sprawa trwala kilka miesiecy chlopak wyszedl zdrowotnie z tego (jakims cudem) jednak z tego co wiem ... oplata za pobyt szpitalny byla dlugo sporem miedzy szpitalem/polskim ubezpieczeniem. Wiec mysle... ze albo chlopak pracowal na czarno, albo poprostu po wypadku zmieniono mu status pracownika na status zwolnionego.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra