K
Ka_linka
Użytkownik
- Dołączył
- 09.2014
- Odpowiedzi
- 43
Witam,
Mam ok 25 tyś zł długów (większość przez głupotę, że brałam matce pożyczki) i 49 tyś zł za zadłużenie za mieszkanie (powstałe przez matkę, ale jestem zameldowana więc i odpowiedzialna).
Utrzymuję się z pracy na pół etatu (po potrąceniach komorniczych jest to 720zł) i alimentów na dziecko (500zł).
Czy jest sens starać się o upadłość konsumencką? Już nie chodzi mi o umorzenie tych długów choć nie ukrywam, że część umorzonych by mnie odciążyła, ale o jakąś jedną konkretną ratę i brak tej nagonki (pięć spraw u jednego komornika i cztery, po dwie w firmach windykacyjnych).
Czy ważne jest też, że mam partnera - nie jest on ojcem mojego dziecka, wraz z nim wynajmuję mieszkanie i nie jest za moje długi w żaden sposób odpowiedzialny.Tylko nie piszcie proszę, że on ma mi je pomóc spłacić, bo to nie są jego zobowiązania, poza tym nie wiążę się z kimś po to żeby mnie utrzymywał czy coś w tym stylu.
Dziękuję.
Mam ok 25 tyś zł długów (większość przez głupotę, że brałam matce pożyczki) i 49 tyś zł za zadłużenie za mieszkanie (powstałe przez matkę, ale jestem zameldowana więc i odpowiedzialna).
Utrzymuję się z pracy na pół etatu (po potrąceniach komorniczych jest to 720zł) i alimentów na dziecko (500zł).
Czy jest sens starać się o upadłość konsumencką? Już nie chodzi mi o umorzenie tych długów choć nie ukrywam, że część umorzonych by mnie odciążyła, ale o jakąś jedną konkretną ratę i brak tej nagonki (pięć spraw u jednego komornika i cztery, po dwie w firmach windykacyjnych).
Czy ważne jest też, że mam partnera - nie jest on ojcem mojego dziecka, wraz z nim wynajmuję mieszkanie i nie jest za moje długi w żaden sposób odpowiedzialny.Tylko nie piszcie proszę, że on ma mi je pomóc spłacić, bo to nie są jego zobowiązania, poza tym nie wiążę się z kimś po to żeby mnie utrzymywał czy coś w tym stylu.
Dziękuję.
Ostatnia edycja: