Czy jest to kradzież?

  • Autor wątku Autor wątku Darek12
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

Darek12

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2008
Odpowiedzi
7
Jakiś czas temu udostępniłem moje własnościowe mieszkanie matce. Zamieszkiwała tam sama. Znaczna cześć wyposażenia mieszkania należała do mnie, ale wiele z przedmiotów należało też do matki. Po śmierci matki moja siostra wykorzystała moją nieuwagę i weszła w posiadanie kluczy od mieszkania. Dzięki temu bez mojej wiedzy dostała się do mieszkania i zabrała z niego całe wyposażenie – praktycznie opróżniła mieszkanie. Stało się to kilka dni po śmierci matki, a więc nawet nie odbyła się jeszcze sprawa spadkowa. Interesuje mnie jak mam zareagować na takie postępowanie? Czy traktować to jako kradzież, przywłaszczenie i czy powinna się tym zająć prokuratura? Czy siostra miała jakiekolwiek podstawy by wejść bez mojej zgody do mojego mieszkania i zabrać nie tylko rzeczy po zmarłej ale także i moje?
Pozdrawiam
 
Nie mogła. Moze się pan zgłosic na policje.
 
Najpierw należy ustalic czy twoja siostra zabierając rzeczy z twojego domu wiedziała, że zabiera twoją własnośc. Równie dobrze mogła myślec, że rzeczy które zabiera należą do waszej zmarłej matki. Według mnie powinieneś się z nią skontaktowac i porozmawiac, bo jeżeli okazałoby się, że ona nie miała zamiaru zabierac twoich mebli i wyrazi chęc ich zwrotu i zwróci Ci je, to sprawy nie będzie.

Podobnie jest z rzeczami które zostaną objęte postępowaniem spadkowym.

Kradzież musi by popełniona umyślnie a skoro ona zabierała rzeczy z domu w którym mieszkała wasza matka nie musiała wiedziec, że to twoja własnośc. Dlatego pozostaje do ustalenia kwestia umyślności.

Ale w sumie jeżeli nie chcesz się skontaktowac z siostrą to jak najbardziej możesz udac się na policje złożyc wniosek o ściganie i reszte ustali policja.

Pozdrawiam.
 
Niestety z siostrą nie mogę dojść do porozumienia. Na domiar złego nie chodzi tutaj tylko o moją siostrę. Udział w tym brał jej były mąż, kryminalista i jakaś inna osoba. A co do rzeczy, które zabrali, mieli pełną świadomość, że zabierają również moją własność. Prawdę mówiąc to rozszabrowali oni to mieszkanie wyrywając to czego nie można było wyjąć. Chciałbym tutaj zaznaczyć, że kradzieży dokonano z mojego własnościowego mieszkania, którym tylko ja mam prawo dysponować. Nikt pozą mną nie miał prawa rozporządzać mieszkaniem, a co za tym idzie chyba też znajdującymi się tam przedmiotami. Chyba, że sąd w sprawie spadkowej postanowił by inaczej. Czy dobrze myślę? Matka mieszkała tam bo była taka potrzeba związana z jej leczeniem. Ona tylko to mieszkanie, za moją zgodą użytkowała.
A co do przedmiotów, które kupiła sobie matka, to w dużej części kupiła je za moje pieniądze, bo ją po prostu utrzymywałem. Jak w takiej sytuacji rozgraniczyć co było moje, co nie było i kto to powinien zrobić?
 
W takiej sytuacji bez wątpienia twoja siostra dopuściła się kradzieży.
Musisz udac sie na policje i zgłosic całe zajście. A odnośnie przedmiotów które kupiłeś matce to należały do niej więc podlegają dziedziczeniu, chyba, że kupowałeś je po to żeby doposażyc swoje mieszkanie.....i oczywiście będziesz to mógł jakoś udowodnic....;)

Pozdrawiam
 
W takim razie przy zgłoszeniu na policji, jak powinny być traktowane przedmioty należące do matki? Czy przedmioty te zostały ukradzione, czy je pomijać? Bo przecież nie było jeszcze sprawy spadkowej i nie wiadomo Kumu przypadną. Poza tym chyba ważną kwestią jest udział w kradzieży osób obcych. Osoby te nie miały prawa do rzeczy pozostawionych przez matkę, no nie mówiąc już o moich rzeczach. Jak w tym świetle wygląda sprawa kradzieży?
 
Reszte osób biorących udział w kradzieży na pewno ustali policja. Z rzeczami pana matki poczekałbym do sprawy spadkowej bo może się okazac, że pańska siostra zostanie zaspokojona z tej części majątku którą zagarneła z pańskiego domu.
 
Ja byl wręcz dokonałbym kwalifikacji prawnej jako kradziezy z włamaniem. Uzyskanie klucza i wejście do cudzego pomieszczenia bez zgody właściciela według mnie stanowi włamanie.
 
Dziękuję za odpowiedzi. Zauważam w nich zasadniczą sprzeczność. Otóż były tam rzeczy mojej matki, które wchodzą do spadku i tu nie jestem pokrzywdzony, więc powinienem je pominąć jako ukradzione. Dokonano natomiast kradzieży innych rzeczy, które są moją własnością. Obu tych grup rzeczy dokonano z mojego mieszkania bez mojej wiedzy. I teraz sprzeczność: domyślam się, że osoby miały prawo zabrać rzeczy wchodzące do spadku, bo sąd może je zaliczyć na poczet siostry, sprawa zapewne potrwa jeszcze ho, ho i trochę, ale to na marginesie. A jednocześnie nie mogły wejść do mojego mieszkania i zabierać stamtąd jakichkolwiek rzeczy. I co ja mam powiedzieć na policji, bo nie mogę faktu zabrania rzeczy matki pominąć przy składaniu zawiadomienia o przestępstwie. Że „złodziej” nie mógł wchodzić do mojego mieszkania, ale mógł zabrać część rzeczy?
Albo zgłaszam kradzież, ewentualnie kradzież z włamaniem, albo nie ma o czym mówić, bo przecież nie powiem, że okradziono mnie częściowo, bo trochę mogli zabrać, a reszty to nie mogli. Rozumiecie chyba o co mi chodzi.
Może ktoś spotkał się z podobnym przypadkiem, może jakieś orzeczenie sądu, bo jestem pełen obaw jak potraktuje tę sprawę policja.
 
Powrót
Góra