Czy jest to "wada ukryta" w aucie ?

  • Autor wątku Autor wątku STRANSKY
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

STRANSKY

Użytkownik
Dołączył
03.2007
Odpowiedzi
45
31 lipca kupiłem samochód od osoby fizycznej już na polskich numerach.
Pojazd zarejestrowałem, ubezpieczyłem
OC/AC, kupiłem nowe opony. Łącznie wydałem w tym celu około 3000 zł.

Po 10 dniach przypadkowo dowiedziałem się w jednym z serwisów, że to „Anglik” i miał przekładany cały panel przedni z układem kierowniczym.
Sprzedający nie poinformował mnie o tym a ja nie umiałem przy zakupie tego stwierdzić bo nawet do głowy mi nie przyszło, że coś takiego jest możliwe.

Przełożenia dokonał sam sprzedający ( przynzał się do tego w rozmowie telefonicznej ) nie mający uprawnień, w garażu.
Istnieje ryzyko, że nie zostało to wykonane w sposób profesjonalny.
Taka przeróbka - zdaniem serwisu - powinna być wykonana w autoryzowanym punkcie.

„Anglik” znacznie obniża rynkową wartość pojazdu i gdyby sprzedający mnie o tym poinformował to na pewno takiego auta bym nie kupił.

Czy mogę skutecznie domagać się w Sądzie:

1. unieważnienia umowy i zwrotu pieniędzy oraz poniesionych przeze mnie kosztów ( podatek, rejestracja, OC/AC, inne ) lub w najgorszym wypadku
2. obniżenia wartości pojazdu ?

3. Czy taka przeróbka w nieznanych warunkach, przez nieuprawioną osobę
zalicza się do "wad ukrytych" ???

4. Okazało się że numer VINjest niezgodny ze stanem faktycznym bo wskazuje na układ kierowniczy po stronie prawej.
Czy może to być podstawą odstąpienia od umowy ( wada prawna ) ?
 
Proszę o więcej informacji.

Rozumiem że nie był Pan z autem w jakimś serwisie przed zakupem. A po?
Czy auto ma jakieś usterki/niedomagania, zwłaszcza takie, które dyskwalifikują je podczas przeglądu rozszerzonego?

CO do VINu: chce Pan powiedzieć, że w dokumentach jest coś innego niż na ramie?
 
[cytat="Kaziutek"]Proszę o więcej informacji.Rozumiem że nie był Pan z autem w jakimś serwisie przed zakupem. A po? [/cytat]

Niestety przed nie byłem. A "po" byłem w autoryzowanym. Okazało się, że
auto było z Anglii miało fabrycznie kierownicę po prawej stronie a poprzednik
po sprowadzeniu go do Polski przełożył cały panel przedni, kierownicę i masę innych elementów na lewą stronę.

[cytat="Kaziutek"]Czy auto ma jakieś usterki/niedomagania, zwłaszcza takie, które dyskwalifikują je podczas przeglądu rozszerzonego?[/cytat]

Problem polega na tym, że wykonanie tak poważnej modyfikacji i ingerencji w układ kierowniczy, hamulcowy i wiele innych, w bliżej nieokreślonych warunkach przez osobę nieuprawnioną niesie zesobą ryzyko dla bezpieczeństwa choć obecenie, po przejechaniu ok 400 km problemów nie ma.
Poprzedni właściciel, już po fakcie, w rozmowie telefonicznej przyznał się, że tej modyfikacji dokonał sam ( jest mechanikiem ) a nie powiedział mi o tym bo... nie pytałem.
Cóż, nawet mi to do głowy nie przyszło bo na taką sytuację nie byłem przygotowany.
Mówił, że auto było lekko uderzonw w bo, że wymieniał 2 drzwi ( oczywiście okazało się, że uszkodzenia były o wiele poważniejsze )
natomiast nie zdawałem sobie sprawy, że mógł dokonać takiej modyfikacji.

Na pewno nie kupiłbym takiego auta gdybym coś takiego przewidywał lub był w stanie przewidzieć. Nie jest to okoliczność jaką może przewidzieć przeciętna osoba nie będąca specem od motoryzacji.

[cytat="Kaziutek"]CO do VINu: chce Pan powiedzieć, że w dokumentach jest coś innego niż na ramie?[/cytat]

Nie ! Chcę powiedzieć, że po rozkodowaniu w ASO VIN wykazuje, że auto ma kierownicę po stronie prawej a faktycznie ma po lewej. To dokładnie chciałem powiedzieć.
 
[cytat="Kaziutek"]CO do VINu: chce Pan powiedzieć, że w dokumentach jest coś innego niż na ramie?[/cytat]
co do VIN:

Skoro w umowie nr VIN wskazuje na auto z układem kierowniczym prawostronnym ( mogę mieć wydruk z ASO ) a faktycznie auto ma układ
po stronie lewej to czy kwalifikuje się to np. jako
"niezgodność towaru z umową" ?
oszustwo ?
podstępnie ukryta wada ?

Jakie mam szanse w polskim sądzie aby zgodnie a Art. 566 KC odzyskać
pieniądze oraz zadośćuczynienie ?

W ustnej rozmowie z pracownikime ASO dowiedziałem się, że taka modyfikacja może być potencjalnie niebezpieczna jeśli nie została
wykonana w odpowiednich warunkach przez uprawniony personel.

I pozostaje kwestia definicji "wady" - czy to o czym pisze dla sądu może
kwalifikować się jako wada ?


Bezspornym jest fakt, że "przekładka" mocno obniża
wartość pojazdu.
Gdybym chciał go na przykład w tej chwili sprzedać nawet z dopuszczalną w granicach rozsądku stratą musiałby też zataić ten fakt przed kupującym
 
Może na wstępie powiem, że w tej sprawie mam nadal mieszane uczucia, a przespanie się z tematem nie rozjaśniło mi na tyle umysłu, żebym był w stanie wyrobić sobie jakiś jednoznaczny pogląd.[cytat="STRANSKY"]
Chcę powiedzieć, że po rozkodowaniu w ASO VIN wykazuje, że auto ma kierownicę po stronie prawej a faktycznie ma po lewej. To dokładnie chciałem powiedzieć.[/cytat]Teraz jasne.

Spróbuję to jutro skonsultować.

Jeszcze dwa pytania.
Na ile, wg Pańskiego rozeznania, obniża to wartość auta? I przy okazji, co to za model?
 
[cytat="Kaziutek"]Może na wstępie powiem, że w tej sprawie mam nadal mieszane uczucia, a przespanie się z tematem nie rozjaśniło mi na tyle umysłu, żebym był w stanie wyrobić sobie jakiś jednoznaczny pogląd.[cytat="STRANSKY"]
Chcę powiedzieć, że po rozkodowaniu w ASO VIN wykazuje, że auto ma kierownicę po stronie prawej a faktycznie ma po lewej. To dokładnie chciałem powiedzieć.[/cytat]Teraz jasne.

Spróbuję to jutro skonsultować.

Jeszcze dwa pytania.
Na ile, wg Pańskiego rozeznania, obniża to wartość auta? I przy okazji, co to za model?[/cytat]

Co to za model?

1. MONDEO 2001.07 2.0 BENZYNA 147 KM, SREBRNY METALIK
2. Przebieg - bliżej nieokreslony - na liczniku aktualnie 9600 km
3. Wg. sprzedającego ( tak napisał w ogłoszeniu które do chwili obecnej jest widoczne w internecie ):

"nieuszkodzony, domykanie szyb, przednia szyba podg., ABS, wspom. kier., alufelgi, c. zamek, 8x poduszka pow., alarm, klim., radio, II właściciel, garażowany, stan b. dobry, pełna elektryka"


Na ile, wg Pańskiego rozeznania, obniża to wartość auta?

Zrobiłem w tej kwestii mały "sondaż":

wykonałem 10 telefonów do komisów skupujących auta w różnych rejonach Polski. Zanim powiedziałem, że to "Anglik"
- oferowali "od ręki" 22-23 tysiące PLN

Gdy ujawniłem że "Anglik":

maksymalnie 15.000-16.000 PLN.
Ale byli i tacy którzy mówili, że nie wezmą nawet za 13.000

Każdy ze skupujących twierdził, że:

"to wada ukryta", "nie mieliby odwagi nie ujawnić tego bo mieliby kłopoty na 100%"
"bali by się takiego auta zaoferować klientowi bez jego podpisu, że został o tym fakcie wyraźnie poinformowany"
"jeśli nie zostałem o tym poinformowany wyraźnie przed zakupem to można wygrać w sądzie"
 
[cytat="Kaziutek"]Teraz jasne...[/cytat]


Oferta sprzedaży tego auta to chwili obecnej jest widoczna na www w jednym z portali. Nie chcę podawać linku bo są tam widoczne nr rejestracyjne a obecnie one są już moje :-( ( pojazd przerejestrowany )

Natomiast opis w tej ofercie
wyraźnie zataja fakt że pojazd "po przekładce" a cena wywoławcza była 24.500 zł zatem nie sugerowała że nie jest oryginalny.

Przykładowo na Allegro "Angliki" są opisane odrębnie już w tytule
i różniece na cenach są ok 10 i więcej
tysięcy w stosunku do "Europejskich"

Kolejna sprawa, czytałem cytaty z orzecznictwa SN na temat "konieczności zapoznania się ze stanem technicznym".
Ale mam wątpliwości czy taka "modyfikacja" nie jest czymś nieco innym.
Bo pojazd jeździ dobrze natomiast eksperci z Forda określają to jako "mina". Innymi słowy nie da się przewidzieć kiedy coś tam szlag trafi. Nie wiadomo jakie części były użyte, nie ma żadnej dokumentacji z tej przeróbki a sprzedający przyznał że dokonał jej osobiści we własnym garażu.

Nie czepiałbym się gdyby taka modyfikacja było wykonana w ASO, były z tego dokumenty - nawet gdyby mnie o tym fakcie nie poinformował.
Właśnie to mnie najbardziej gnębi...

Po prostu czuję się oszukany bo nie chciałem kupić pojazdu w taki sposób
przerabianego tylko oryginalny.
Umowa jest z 31.07.2007
 
[cytat="STRANSKY"]
Przykładowo na Allegro "Angliki" są opisane odrębnie już w tytule
i różniece na cenach są ok 10 i więcej
tysięcy w stosunku do "Europejskich"

[/cytat]A czy w tamtych ogłoszeniach na pewno chodzi o auta po takiej przeróbce?

Tak ogólnie największe wątpliwości mam ze względu na to, że facet się niczego nie wypiera. Nie został przyłapany niestety na kłamstwie. Nie przerobił nr VIN, żeby ukryć ślady ingerencji. Czy wobec tego da się to zakwalifikować jako podstępne zatajenie? Już prędzej jak wada ukryta. Tylko czy rzeczywiście ukryta?

Bo najgorsze wg mnie jest to, że informacja o tym jest, jak twierdzisz, w nr VIN, czyli jak na dłoni.
 
Rozumowałem tak:

Art. 556. § 1. Sprzedawca jest odpowiedzialny względem kupującego, jeżeli rzecz sprzedana ma wadę zmniejszającą jej wartość..."
Art. 557. § 1. Sprzedawca jest zwolniony od odpowiedzialności z tytułu rękojmi, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili zawarcia umowy.

i tu jakieś uzasadnienie wyroku SN


"Sąd Najwyższy stwierdził, podstępne zatajenie to umyślne działanie lub zaniechanie sprzedawcy, którego celem jest ukrycie wady i wprowadzenie kupującego w błąd, po to by skłonić go do zawarcia umowy sprzedaży.
Nie wystarczy, że sprzedawca wie, ile kilometrów naprawdę przejechało auto i nie informuje o tym kupującego. Dopiero działanie polegające na celowym zafałszowaniu rzeczywistości (np. zamaskowanie wady, przestawienie licznika, a co najmniej nie poinformowanie o tym fakcie) można zakwalifikować jako podstępne zatajenie."

Innymi słowy, ja to odbieram tak, że wykorzystał moją naiwność, łatwowierność i bezpodstawnie wzbogacił się moim kosztem,

gdyż nigdy nie uzyskałby takiej kwoty gdyby tego faktu nie zataił.

A zatam mam nikłą szansę na wygraną w sądzie ?
 
[cytat="Kaziutek"]
A czy w tamtych ogłoszeniach na pewno chodzi o auta po takiej przeróbce?
[/cytat]

Tak.
Zdecydowanie.
Przed przeróbką kosztują 6-7 tysięcy PLN

Przykładowo:

http://aukcja.onet.pl/show_item.php?item=225663826

Za 5000 PLN to przerobi nawet legalnie działająca firma i wyda fakturę VAT

No i właśnie... czy tak poważna ingerencja jest legalna skoro zrobił ją ktoś w garażu osobiście, we własnym zakresie ?

Już pisałem, nie czepiałbym się gdyby było to jakoś udokumentowane i wykonane przez jakiś legalnie działający warsztat.


A może od innej strony go "nakłonić" do polubownego rozwiązania ?

Gość sprowadza, przerabia w stodole a potem sprzedaje z zyskiem
+5000-7000 pln.
Czy jest to do końca legalne ?
 
Wie Pan co, czuję się trochę niekomfortowo. Bo wygląda na to, że zamiast Panu pomagać staję się mimowolnie adwokatem domniemanego oszusta.

To wniosek po przeczytaniu wątku od nowa.
 
[cytat="Kaziutek"]Wie Pan co, czuje sie trochę niekomfortowo. Bo wygląda na to, że zamiast Panu pomagać staję się mimowolnie adwokatem domniemanego oszusta.

To wniosek po przeczytaniu wątku od nowa.[/cytat]


Czuję, że
( oczywiście po zasięgnięciu opinii w jakiejś renowoanej kancelarii adwokackiej )
przyjdzie mi nic innego jak wcisnąć to "cóś"
jakiemuś Bogu ducha winnemu naiwniakowi
mając pełne poczucie,
że nic prawnie nie może ode mnie potem wywalczyć...
 
Miejmy nadzieję, że renomowana kancelaria doradzi jakieś bardziej "humanitarne" rozwiązanie. :)

Trzymam kciuki i proszę dać znać jak się sprawa rozwija.
Gdybym coś wymyślił, na pewno się wpiszę.
 
Facet przerabiając tak auto musiał dokonać ingerencji w przegrodzie oddzielającej kabinę pasażera od silnika. Jeżeli ją wymienił i słabo pospawał albo dobrze tych spawów nie zakonserwował to w momencie wypadku za kilka lat (2-3) ta przegroda razem z silnikiem wpadnie do środka dokonując olbrzymich spustoszeń. Jeżeli jej nie wymienił natomiast to nie wiem jak "przeszedł" całą kolumną kierowniczą do środka ? Wyciął kolejne otwory ? Czy to nie zmieni wytrzymałości całej przegrody ?
Przejedź sie do jakiegoś rzeczoznawcy niech Ci wyda opinię na temat tej modyfikacji zrobionej w Twoim aucie, potem w zależności od tej opinii wstąp na drogę sądową albo postrasz sprzedającego i może sam dobrowolnie zgodzi się na rozwiązanie umowy bez sprawy w sądzie który może w dodatku zatrzymać ten pojazd albo wydać nakaz doprowadzenia go do stanu pierwotnego albo złomowania. Bo jak dla mnie to pomimo że ten samochód jeździ i nic się z nim nie dzieje, jest potencjalnie niebezpieczny dla kierowcy i pasażerów.
 
[cytat="witek_p"]Facet przerabiając tak auto musiał dokonać ingerencji w przegrodzie oddzielającej kabinę pasażera od silnika. Jeżeli ją wymienił i słabo pospawał albo dobrze tych spawów nie zakonserwował to w momencie wypadku za kilka lat (2-3) ta przegroda razem z silnikiem wpadnie do środka dokonując olbrzymich spustoszeń. Jeżeli jej nie wymienił natomiast to nie wiem jak "przeszedł" całą kolumną kierowniczą do środka ? Wyciął kolejne otwory ? Czy to nie zmieni wytrzymałości całej przegrody ?
Przejedź sie do jakiegoś rzeczoznawcy niech Ci wyda opinię na temat tej modyfikacji zrobionej w Twoim aucie, potem w zależności od tej opinii wstąp na drogę sądową albo postrasz sprzedającego i może sam dobrowolnie zgodzi się na rozwiązanie umowy bez sprawy w sądzie który może w dodatku zatrzymać ten pojazd albo wydać nakaz doprowadzenia go do stanu pierwotnego albo złomowania. Bo jak dla mnie to pomimo że ten samochód jeździ i nic się z nim nie dzieje, jest potencjalnie niebezpieczny dla kierowcy i pasażerów.[/cytat]


Tak mówił jeden z majstrów, że faktycznie ingerencja w przegrodę była.
Ale czy spełniło by to kryteria "wady podstępnie ukrytej" w rozumieniu polskiego sądu ?

Zna ktoś orzecznictwo w podobnych sprawach
 
Moim zdaniem to wada fizyczna, ktora uprawnia do roszczen z tytulu rękojmi. Znacznie obniza wartosc rzeczy, a Pan o niej nie wiedzial w chwili zawarcia umowy, wiec wydaje sie ze wszystkie przesłanki są spełnione.
 
[cytat="laukaz"]Moim zdaniem to wada fizyczna, ktora uprawnia do roszczen z tytulu rękojmi. Znacznie obniza wartosc rzeczy, a Pan o niej nie wiedzial w chwili zawarcia umowy, wiec wydaje sie ze wszystkie przesłanki są spełnione.[/cytat]

Sprzedający po zgłoszeniu mu problemu wyjechał za granicę i mówi,
że może wróci za 1,5 miesiąca.

Czy można wnieść sprawę do sądu i prosić o jej rozpatrzenie pod nieobecność pozwanego ?

Co ma się dziać a autem do chwili prawomocnego wyroku ?
 
Przede wszystkim radziłbym zastosowac sie do przepisu:
Art. 563. § 1. Kupujący traci uprawnienia z tytułu rękojmi za wady fizyczne rzeczy, jeżeli nie zawiadomi sprzedawcy o wadzie w ciągu miesiąca od jej wykrycia
§ 3. Do zachowania terminów zawiadomienia o wadach rzeczy sprzedanej wystarczy wysłanie przed upływem tych terminów listu poleconego.

Wyslac pismo, poinformowac o zadaniach (obnizenie ceny lub odstapienie od umowy), uprzedzic ze w razie nie uwzglednienia zadan skieruje Pan sprawe na droge sądową. a pozniej w ostatecznosci pozew do sądu.
Znajac realia polskich sądow zdązy wrocic do Polski przed pierwszą rozprawą.
 
[cytat="laukaz"]Przede wszystkim radziłbym zastosowac sie do przepisu:
Art. 563. § 1. Kupujący traci uprawnienia z tytułu rękojmi za wady fizyczne rzeczy, jeżeli nie zawiadomi sprzedawcy o wadzie w ciągu miesiąca od jej wykrycia
§ 3. Do zachowania terminów zawiadomienia o wadach rzeczy sprzedanej wystarczy wysłanie przed upływem tych terminów listu poleconego.

Wyslac pismo, poinformowac o zadaniach (obnizenie ceny lub odstapienie od umowy), uprzedzic ze w razie nie uwzglednienia zadan skieruje Pan sprawe na droge sądową. a pozniej w ostatecznosci pozew do sądu.
Znajac realia polskich sądow zdązy wrocic do Polski przed pierwszą rozprawą.[/cytat]


Już wysłany za potwierdzeniem odbioru i wróciła ta żółta kartka. Odbiór podpisał brat. Czy to skuteczne zawiadomienie ?

A jeśli tak to ile mam czasu na złożenie pozwu od chwili takiego zawiadomienia ?
 
Art. 568. § 1. Uprawnienia z tytułu rękojmi za wady fizyczne wygasają po upływie roku (...) licząc od dnia, kiedy rzecz została kupującemu wydana.
 
Powrót
Góra