Czy komornik ma prawo wejść do mojego mieszkania?

  • Autor wątku Autor wątku furblock
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Masz nakaz zapłaty z KW to powinno Ci wystarczyć. Myślisz, że komornik będzie miał nakaz przeszukania mieszkania?!
 
Witam

Z tego co wyczytałem na tym forum, gdy policja zapukała by do moich drzwi to nie mam żadnego obowiązku ich wpuszczać.
Od tej reguły są dwa wyjątki. Funkcjonariusze mają podejrzenie że ktoś potrzebuje pomocy, jakaś sprawa nie cierpiąca zwłoki.
Drogi wyjątek to gdy mają ze sobą nakaz przeszukania (nie wiem kto takie nakazy wystawia; sąd, prokurator?) i o takowy nakaz mi chodziło.

Wyżej. Tylko że ja nikomu nic winny nie jestem. W takim wypadku co mnie obchodzi że ktoś komuś jest winny pieniądze?
 
Ostatnia edycja:
Nie wpuścisz komornika, wejdzie ze ślusarzem. Zapoznaj się z art. 814 kpc.
 
Artykuł mnie nie dotyczy! Ja nie jestem dłużnikiem i jestem jedynym właścicielem mieszkania.

W artykule stoi jasno "... Do mieszkania dłużnika..."
 
Do domu nie wchodzi policja - ale komornik przy "pomocy" ślusarza - policja jest dla komornika
To o czym piszesz to nie w tym postępowaniu.

To, że dłużnik zamieszkuje - wystarczy.
Własność mieszkania, brak zameldowania - nie ma nic do rzeczy - 3/4 przewlekłych dłużników nie ma stałego adresu.
Nikt nie szuka dłużnika, ale jego ruchomości - choć dłużnikowi z portfela też można wyjąć jak się upiera
 
Rozumiem sytuacje autora.

Mi chodzi o taką :
1 dłużnik daje mój adres jako korespondencyjny.
2 komornik przychodzi i mówi że tu mieszka dłużnik i chce przeprowadzić postępowanie.
3 ja mówię że mieszkanie jest moje i nie mieszka tu żaden dłużnik.

Prościej nie mogę. Tak więc na jakiej podstawie mam wpuścić komornika?


Drugi przypadek z postów wyżej. Dłużnik chce mi zrobić na złość i mówi że u mnie mieszka.
Przychodzi komornik i chce przeprowadzić egzekucję. Ja mówię że mieszkanie jest moje i nie mieszka tu żaden dłużnik. Na jakiej podstawie mam go wpuścić?

Komornik nie musi mieć jakiegoś dowodu że w danym miejscu mieszka dłużnik? Wyrok sądu?
 
Ostatnia edycja:
Nibiru H1 napisał:
Komornik nie musi mieć jakiegoś dowodu że w danym miejscu mieszka dłużnik?
Biedny Obywatelu...
Napiszę inaczej.
Powinieneś "od zawsze" brać faktury na wszystko co da się ewentualnie kiedyś opylić .
Komornik nie musi Tobie niczego udowadniać.
Jest od wyegzekwowania długów a Ty,niezadłużony ,w strachu przed utratą swojego majątku (ruchomości) zrobisz to ,na co liczy komornik i wierzyciel-wskażesz miejsce pobytu i majątek dłużnika.
 
Informuję komornika że nie wiem gdzie mieszka dłużnik, a w moim mieszkaniu nie ma żadnych rzeczy które są jego własnością.
Mimo tego komornik uporczywie próbuje dostać się do mojego mieszkania bo "ma informacje że tu mieszka dłużnik".

Co w takim wypadku mogę zrobić? Mogę użyć siły? Jeżeli tak to w jakim stopniu? Jeżeli nie to na jakiej postawie nie mogę bronić swojego majątku?

Pytam poważnie z uwagi na fakt że ostatnio było głośno o komorniku który zajmował rzeczy nie należące do dłużnika. Po czym je zlicytywał, a gdy sąd nakazał wstrzymanie egzekucji okazało się że dane przedmioty są sprzedane po mocno zaniżonej cenie.
 
Możesz użyć siły oczywiście, ale będziesz odpowiadał karnie za napaść na funkcjonariusza publicznego.

Na wszystko są odpowiednie powództwa/skargi.
A sprawa ciągnika to jest jeden przypadek na milion. Zobacz ile licytacji ruchomości jest przeprowadzanych w ciągu roku...
 
Oprócz ciągnika były to jeszcze 3 samochody.

Przyznam Jimm że mnie zmartwiłeś tą odpowiedzią.
 
Poważny jesteś ? Chcesz użyć siły wobec funkcjonariusza publicznego ...
 
jimmybim napisał:
A sprawa ciągnika to jest jeden przypadek na milion.
Był i drugi, i trzeci. Byłyby zapewne i kolejne bo się koleś poczuł nieśmiertelny i zbyt pewny siebie ale na szczęście asesor Michał K. (zarzuty już chyba otrzymał) musiał przerwać proceder i chyba już do fachu nie wróci (mam nadzieję).
jimmybim napisał:
Na wszystko są odpowiednie powództwa/skargi.
W przypadku asesora Michała K. jakoś nie działały... Jak napisał sąd: nie ma ciągnika - nie ma sprawy :)
jimmybim napisał:
Możesz użyć siły oczywiście, ale będziesz odpowiadał karnie za napaść na funkcjonariusza publicznego.
Jakby siły użył "nieco za mocno", to może powiedzieć jak sąd o ciągniku: nie ma asesora - nie ma sprawy :D
Ciekawi mnie jedno, jak potoczyłyby się dalsze losy bohaterów od ciągnika, gdyby asesor został co nieco poturbowany i usunięty z posesji, a tym samym ciągnik niezajęty. Atak na funkcjonariusza publicznego czy działanie w obronie własnej i mienia?

Fakt niezaprzeczalny: asesor Michał K. strasznie spaskudził komornikom public relation i wizerunkowe postrzeganie zawodu.
 
No spaskudził ...
Co do ataku na asesora/komornika - pomijając głupotę samego pomysłu - musisz pamiętać, że dla komornika/asesora takie sytuacje to chleb powszedni - sytuacje oporu, agresji słownej/werbalnej/innej - tak samo jak asesor/komornik nigdy nie wie na kogo trafi w trakcie czynności ( ryzyko akceptowane z wyboru ) to dłużnik/osoba trzecia stawiająca opór czy osoba trzecia ( publiczność ze strony dłużnika zawsze lubi się wyjątkowo angażować ) próbująca zaatakować komornika/asesora musi też zdawać sobie sprawę, że w/w ten fizyczny atak może odeprzeć - nie zawsze współmiernie albo współmiernie według oceny sytuacji na bazie zdobytych doświadczeń, przecież nie każdy w trakcie czynności musi w razie oporu wracać z policją a też nie w każdej sytuacji można się wycofać a opór odeprzeć.
Dług jest - trzeba spłacić - przynajmniej tak nakazują normy moralne/zwyczajowe itd, zajęto ruchomości - ktoś czuje się poszkodowany - od tego jest powództwo, zabezpieczenie poprzez .. itd - można się z tym szybko uwinąć.
Pamiętać trzeba że ruchomości - bo o tym mowa - to tylko rzeczy materialne - dziś są, jutro nie ma, będą następne - dziś zajęte, jutro nie - zanim dłużnik/rodzina/znajomy zacznie kozaczyć bo ma tendencję do "mierzenia" - to niech pamięta że zdrowie jest jedno.
Dziwi mnie tylko postawa - na policjantów nie raz podnoszą rękę - ale nikt na forum nie ma aspiracji żeby o tym wypisywać, pytać a gdyby to ... czy mogę ... co mogę policjantowi.
Natomiast analogicznie jeśli chodzi o komornika to notorycznie są takie pytania, jawne pomysły - przecież to również jest funkcjonariusz publiczny, często posiadający broń i mający uprawnienia do jej użycia.
 
Tak, zachęcaj do popełnienia przestępstwa.

Jak dla mnie temat do zamknięcia, odpowiedź na pytanie została udzielona.
 
Nikt nie pyta o pobicie policjanta bo policjant nie przyjdzie do twojego domu i nie zacznie wynosić twoich rzeczy.

W/w sytuacje nawiązują do sytuacji gdy przychodzi złodziej i chce zabrać moje rzeczy. Bo jak inaczej można nazwać komornika który próbuje odholować samochód który nie należy do dłużnika, a na okazanie dowodu nie reaguje i dalej próbuje z holować samochód?
To samo tyczy się gdy w/w komornik próbuje dostać się do mieszkania które nie należy do dłużnika i dłużnik w nim nie mieszka.

Nie mogę zrozumieć czemu takiego człowieka nie mogę potraktować jak zwykłego złodzieja?
 
Nibiru H1 napisał:
Nie mogę zrozumieć czemu takiego człowieka nie mogę potraktować jak zwykłego złodzieja?
Takie jest niestety kulawe to prawo.Ty jesteś uczciwy,nie masz długów a w Twoim mieszkaniu dłużnik nie mieszka i nie przetrzymuje żadnych swoich ruchomości,jednak
w wielu wypadkach rodzina,inni bliscy chronią dłużnika i opowiadają bajki komornikowi.
 
Komornik kiedyś chodził w mundurze/uniformie, teraz nie - zresztą jak wielu policjantów, prokuratorów i innych nie musi - wystarczy legitymacja - tak samo u komornika, poza tym wybacz ale jesteś już za stary na tłumaczenie czym różni się pan funkcjonariusz od pana złodzieje ( zwykłego czy niezwykłego - cokolwiek to znaczy ) i dlaczego nie można ich tak samo traktować - najpóźniej w wieku przedszkolnym dzieci już o tym wiedzą - w tym wypadku mogę polecić tobie google, a w razie trudności wikipedię.

Poza tym myślałem, choć widzę że zbytecznie że z mojego porannego postu wprost wynika czym może się skończyć atak albo jak to ładnie napisałeś potraktowanie komornika, jak złodzieja.
 
Ostatnia edycja:
Możliwe grożące konsekwencje są odpowiednio opisane. Aczkolwiek co ma zrobić taki człowiek, kiedy komornik chce zabrać jego sporo wartą rzecz za długi kogoś tam, kiedy żadna podstawa prawna (posiadanie, władanie itp) nie chodzi w rachubę, a na przykładzie asesora Michała K. widać że skargi i tak skutku nie przyniosą... Jakie ma opcje obrony prawnej w danym momencie?
 
jak mam założyc nowe pytanie jestem tu nowa nie umiem prosze o pomoc
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra