Czy mam prawo ....?

  • Autor wątku Autor wątku dora75-75
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dora75-75

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2007
Odpowiedzi
4
Witam. Proszę o radę. Otóż w niedługim czasie odbędzie sprawa rozwodowa z moim mężem. Niestety przykro powiedzieć, ale z winy mojej połówki. Mamy 11-letniego syna a raczej to ja miałam dziecko, które mój mąż 6lat temu uznał za swojego syna. Moje wątpliwości dotyczą się tego czy mam prawo podać mojego męża o alimenty. Czy mąż ma możliwość wystąpienia o unieważnienie ojcostwa. W razie wszelkich wątpliwości chciałam jeszcze nadmienić, iż mąż ponad 2 tata namawiał mnie na to, żebym wyraziła zgodę na uznanie przez niego syna.
 
Ma Pani prawo żądać alimentów od męża. Natomiast Pani mąż nie ma już możliwości wystąpienia o unieważnienie uznania dziecka, ponieważ można to zrobić w rok od dnia uznania, ale tylko w sytuacji, gdy uznanie nastąpiło pod groźbą albo też było złożone pod wpływem błędu (jednak nie wynikającego z faktu, iż mąż nie jest ojcem dziecka, a błędu w postaci np. okoliczności, które stanowiły dla mężczyzny motywację dla uznania dziecka; może to być np. błąd co do daty urodzenie dziecka, gdy okaże się, że w rzeczywistości dziecko urodziło się w takim czasie, że wykluczone byłoby ojcostwo uznającego je mężczyzny).
Nie ma możliwości unieważnienia, kiedy mężczyzna uznając dziecko wiedział, iż nie jest jego biologicznym ojcem, a później - domagając się unieważnienia uznania - powoływałby się na ten fakt.
 
Witam,

mąż miał możliwość unieważnienia uznania( w ciągu roku od daty uznania), teraz już takie uprawnienie mu nie przysługuje.
Może Pani wystąpić o zasądzenie alimentów.

Pozdrowienia
 
Bardzo dziękuję za odpowiedź. Przed chwilą pisałam do prawnika co mogę zrobić w takiej sytuacji. Napisałam na forum troszeczkę pobieżnie a dla może większego zrozumienia tak wygląda cała sytuacja. Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź
Mamy 11-letniego syna a raczej to ja miałam dziecko, które mój mąż 6lat temu uznał za swojego syna. Nigdy nie dał odczuć, że jest inaczej. Mimo,że mieszkamy ze sobą od 9 lat to dopiero dwa lata temu zawarliśmy związek małżeński. Po ok pół roku okazało się , że mąż prowadzi podwójne życie. Z kochanką spotykał się w naszym mieszkaniu. Doszło nawet do tego, że spotkania odbywały się w czasie kiedy syn był w domu. Ja byłam w pracy a w weekendy na studiach, więc mieli sporo czasu na schadzki. Dla mnie było to ogromnym szokiem, ponieważ mąż był bardzo czuły i kochający. Zawsze mówił, że jesteśmy dla niego wszystkim. Kiedy dowiedziałam się o jego prawdziwym życiu zostałam poinformowana przez Jego Panią, że Oni mieli wszystko zaplanowane. Podobno (pół roku po naszym ślubie) mieli plany co do wspólnego zamieszkania. Z tego co mi wiadomo to spotykali się jeszcze ok 2 lata przed naszym ślubem, dlatego tez bardzo zastanawia mnie fakt dlaczego On tak bardzo naciskał na ślub ze mną. Mąż prosił mnie o jeszcze jedną szansę.
 
Twierdził, że tamta kobieta była pomyłką. Dałam mu ją, jednak mam już tego serdecznie dosyć. Tak jak kiedyś bezgranicznie mu ufałam, tak teraz jestem strasznie podejrzliwa, kontroluję go, jestem strzępkiem nerwów. Nie potrafię zaufać człowiekowi, który tak mnie skrzywdził. Nasze stosunki bywają sporadyczne a dla mnie są one bardzo przykre. Do tej całej sytuacji dochodzą głuche telefony. Dowiedziałam się, że wydzwania do mnie znajoma mojego męża (kolejna), której nie znam i nigdy nie widziałam. Na dzień dzisiejszy złożyłam doniesienie na policję o nękanie. Mąż jako, że pracuje w policji nigdy mi w tym nie pomógł (bezradnie rozkładał ręce, że nic nie może zrobić) a to wszystko ciągnie się od roku czasu. Pani policjantka po rozmowie stwierdziła, że ciężko jej uwierzyć w to, iz mój mąż nie ma pojęcia kto do mnie wydzwaniał przez tyle czasu. Zostało mi nawet zasugerowane, czy przypadkiem nie było to robione wspólnie, żeby np, doprowadzić do załamania. Decyzję o rozwodzie już podjęłam ale szczerze mówiąc nie wiem jak mam się do tego zabrać. Troszeczkę się obawiam, ponieważ jest to całkiem nowa dla mnie sytuacja a do tego mąż zna się troszeczkę na prawie w przeciwieństwie co do mnie.
 
Jest wiele rzeczy co do których mam wątpliwości. Otóż:
1 czy mam prawo podać mojego męża o alimenty i czy mąż ma możliwość wystąpienia o unieważnienie ojcostwa. W razie wszelkich wątpliwości chciałam jeszcze nadmienić, iż mąż ponad 2 tata namawiał mnie na to, żebym wyraziła zgodę na uznanie przez niego syna. Mąż uznał mojego syna w 2001 r
2 W roku 1999 otrzymałam po śmierci mojej babci na zasadzie najmu mieszkanie, które zamieniłam na nowe i zameldowałam męża. Czy istnieje możliwość, żeby go wymeldować? Informuję, iż mąż dostał po śmierci swojej matki część własnościowego mieszkania, więc miał możliwości co do zamieszkania. Niestety z tego co mnie poinformował przepisał na ojca.
3 Dwa dni przed ślubem mąż poinformował mnie, że jest bardzo zadłużony i część jego poborów zajął komornik. W 2005 roku suma ta wynosiła ok 40,000 tyś zł. Stwierdził, że te pieniądze poszły na nasze wydatki i remont starego mieszkania jeszcze przed przeprowadzką. Niestety nigdy nie posiadaliśmy w mieszkaniu rzeczy na taka kwotę. Zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie poszło to na Jego Panią, ponieważ po przejrzeniu dokumentów bardzo dużo było kredytów gotówkowych, co mnie bardzo zastanawia. Kiedy rozmawiałam z mężem o rozwodzie zarzucił mi, że powinnam się poczuć do obowiązku i pomóc mu w spłacie.

Proszę o pomoc. Co powinnam zrobić i jak się zachować.
 
1. Ma Pani prawo żądać alimentów, bo mąż musiałby wystąpić o unieważnienie do 2002 r. Nie zrobił tego więc jest prawnym opiekunem Pani dziecka również.

2. Jeśli otrzymała Pani mieszkanie na zasadzie testamentu (czyli mieszkanie jest Pani własnością), to istnieje możliwość, żeby męża wymeldować (wniosek o eksmisję).

3. Proszę poczytać: http://www.warszawianka.waw.pl/?23,1,914
 
Powrót
Góra