Czy mam się czego obawiać?

  • Autor wątku Autor wątku Breitling
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Oczywiście, że z sądu nie przychodziły zwykłym listem. Są to długi rodziców, więc nie wiem co się z nimi stało, pewnie lądowały w piecu. Chciałem tylko zaznaczyć, że list zwykły nie jest tożsamy z brakiem posiadania prawomocnego nakazu zapłaty przez firmę windykacyjną, jak wielu błędnie sądzi. A zdjęcia wrzuciłem, bo ktoś mi zarzucił, że pracuję w firmie windykacyjnej. Podsumowując: nie wiadomo jak jest w przypadku autora. Wątpię, żeby nie posiadali nakazu zapłaty, skoro jest sygnatura. Ale to tylko moje przypuszczenia.
 
Ostatnia edycja:
Wasyl Mściwy Szujski napisał:
Oczywiście, że z sądu nie przychodziły zwykłym listem. Są to długi rodziców, więc nie wiem co się z nimi stało, pewnie lądowały w piecu. Chciałem tylko zaznaczyć, że list zwykły nie jest tożsamy z brakiem posiadania prawomocnego nakazu zapłaty przez firmę windykacyjną, jak wielu błędnie sądzi. A zdjęcia wrzuciłem, bo ktoś mi zarzucił, że pracuję w firmie windykacyjnej. Podsumowując: nie wiadomo jak jest w przypadku autora. Wątpię, żeby nie posiadali nakazu zapłaty, skoro jest sygnatura. Ale to tylko moje przypuszczenia.

Chodzi o to że firmy windykacyjne wysyłają takie straszaki z nieaktualnymi sprawami i bazując na lęku ludzi,niektórzy im płacą,a jeśli to nie jest żaden polecony tym bardziej to podejrzane. Muszę sprawdzić w e-sądzie ten nakaz zapłaty czy istnieje i sprawe mam jasną już.
 
Wasyl Mściwy Szujski napisał:

Przede wszystkim to
co do S-collect sprawa stara, ktoś olał pismo o cesji a następnie sprawę w sądzie ( cesja w 2005r a NZ z 2009 r ) zawsze można sprawdzić prawidłowość doręczenia pisma z Sądu.

Co do Ultimo to znów stara sprawa i pewnie hodowany dług .

Takie pytanko rodzice cały czas mieszkają pod tym samym adresem ?
 
Powrót
Góra