Czy mamy do czynienia z wyludzeniem kredytu

  • Autor wątku Autor wątku mania050188
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mania050188

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2013
Odpowiedzi
7
Witam! Z gory przepraszam za brak polskich znakow. Sprawa wyglada nastepujaco: znajomy po otrzymaniu diagnozy stwierdzajacej nowotwor zlosliwy chcial zrobic dobry uczynek I zaciagnal pare kredytow w roznych bankach na laczna kwote 250 000 pln. Wszystko jest splacane terminowo. Dzisiaj dzwonil doradca z jednego z bankow I prosil znajomego zeby podszedl w poniedzialek celem zlozenia jakiegos brakujacego podpisu, troche sie wystraszyl. Dodam, ze znajomy twierdzi, iz zadnego oswiadczenia odnosnie ubiegania sie o inne kredyty w tym samym czasie nie skladal. Czy jego obawy sa uzasadnione? Z gory dzieki za info.
 
mania050188 napisał:
chcial zrobic dobry uczynek I zaciagnal pare kredytow w roznych bankach na laczna kwote 250 000 pln.

Rozumiem - zabiera bogatym i rozdaje biednym. Siebie pewnie zaliczył do biednych. Do czasu jak kredyty będą spłacane zgodnie z harmonogramami, nie ma mowy o wyłudzeniu.
Gorzej jak raty przestaną być spłacane.
 
Robin Hood. Madry jak zwykle po szkodzie. Czyli moge go poinformowac, ze ze strony banku na razie nic mu nie grozi?
 
Ponoc jakiegos podpisu brakuje.
 
Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale ten człowiek ma prawdopodobnie nie uleczalna chorobę i specjalnie bierze kredyty wiedząc że ich nie spłaci :what: to chyba jednak jest wyłudzenie
 
Ale tez z nikim sie ta wiedza nie podzielil.
 
Nie nazwał bym tego wyłudzeniem, w umowach nie ma pewnie zapisu że osoba chora na raka nie może wziąć kredytu, ewentualnie może być jakaś wzmianka w ubezpieczeniu kredytu. Znajomy jest świadomy chyba tego że jeśli on umrze to długi przejdą na spadkobierców?
 
Tak dlatego co mogl to przepisal na zone, a wczesniej ustanowil rozdzielnosc majatkowa. Reasumujac: na razie nie powinien sie spodziewac zadnych krokow ze strony banku?
 
Z twojego opisu sytuacji wnioskuję, że jego zachowanie wyczerpuje przesłanki poniższego przepisu.
Art. 286. § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto żąda korzyści majątkowej w zamian za zwrot bezprawnie zabranej rzeczy.
§ 3. W wypadku mniejszej wagi, sprawca
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 4. Jeżeli czyn określony w § 1-3 popełniono na szkodę osoby najbliższej, ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Nie rozumiem formy wezwanie do banku. Stawić się coś podpisać? Jeżeli bank czegoś nie ma to może przysłać przedstawiciela i grzecznie poprosić o uzupełnienie oświadczeń przepraszając ze swoje niedbalstwo.
 
W zakresie niepoinformowania banku o innych wnioskach kredytowych czy odnośnie swojej choroby? Czyli może zadzwonić do banku, żeby ktoś się do niego pofatygowal?
 
To pytanie bardziej nadaje się do działu prawo karne.
Choroba (nawet nieuleczalna) sama w sobie nie jest przeszkodą do zaciągania kredytu. To rolą banku, jako profesjonalnego uczestnika obrotu gospodarczego, jest należyte zabezpieczenie wierzytelności. Wyzbywanie się jednak majątku w celu uczynienia egzekucji bezskuteczną, zaciąganie wielu pożyczek w różnych bankach z uwagi na przewidywaną rychłą śmierć może wyczerpywać znamiona ww. przepisu.
mania050188 napisał:
Czyli może zadzwonić do banku, żeby ktoś się do niego pofatygowal?
Od telefonu i dokładnego wyjaśnienia o co chodzi bym zaczął. Skoro umowa została zawarta to brak "jakiegoś podpisu" jest brakiem formalnym którego wyjaśnienie leży po stronie banku. Skoro w wyniku prawdopodobnie (to właśnie trzeba ustalić telefonicznie) ich błędu czegoś brakuje to na nich spoczywa ciężar aby to naprostować. Należy pamiętać, że nikt nie może od nas wymagać podpisu. Podpis składa się pod oświadczeniem woli lub wiedzy. Jeżeli nie chce to nie musi składać żadnych oświadczeń. Chyba że wynika to z umowy lub przepisu prawa.
 
Ok, dzięki wielkie. W takim razie dam mu znać o konieczności telefonu do banku celem wyjaśnienia sytuacji.
 
Powrót
Góra