Czy moge wplacac raty? Windykacja.

  • Autor wątku Autor wątku fudzi
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Czyli przyznala sie ze ma dlug. Jednak niewiem co dalej z ta odmowa. Dalej pieniedzy nie wplacila bo niewie co ma robic, niby odmowa ale nie pisemna tylko telefoniczna
 
Ostatnia edycja:
Dzięki cytowanemu przez Ciebie pismu siostra przerwała bieg przedawnienia. Było to bowiem uznanie długu. Jak słusznie napisał ekspert Bedek, tzw. "uznanie niewłaściwe". Uwaga, niech Cię nie zwiedzie powyższe określenie. Uznanie niewłaściwe długu, rodzi te same skutki prawne, co uznanie wprost. Tym samym, mam jeszcze jedną złą wiadomość. Uznając pisemnie dług, siostra dostarczyła dowód na istnienie wierzytelności (bez tego, być może, niemożliwe do wykazania przed sądem). Teraz wierzyciel dysponuje fakturą oraz pisemnym uznaniem określonego w niej roszczenia. Może bez obaw więc skierować pozew do sądu. I to o wydanie nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym.
 
widzisz, 2-3 tygodnie zabrakło...

ta kwota to same faktury czy z odsetkami za 3 lata?
co można ci poradzić hmmm ja zrobiłbym tak: zero wpłat, poczekał na to co będzie. jak wyślą wezwanie do zapłaty listem poleconym to zaczekałbym na pozew - ryzyko straty jakieś 220 zł, ale jednoczesnie możliwosć zobaczenia, czy można by wygrać w calości :) a nuż coś zaniedbają w kwitach?
jeśli wezwania poleconym nie przyślą, tylko od razu do sądu dadzą, zobaczyłbym co siedzi w kwitach i w najgorszym wypadku potraktowałbym ich art. 101 kpc

nawiasem mówiąc dzięki takim osobom jak siostra, takie firmy mają się calkiem wyśmienicie... na przykład kruk w 3. kwartale tego roku zarobił na czysto niemal 30 mln zł... żeby zrozumieć skalę strzyżenia baranów, które same przychodzą z prośbą o strzyżenie (pomijam oczywiście tych, którzy nie są w stanie wygrać spraw ze względów oczywistych) to należy pamiętać, że zysk to przychód ze strzyżenia minus koszty takie jak zakup wierzytelności (10-20% kwoty), pensje natrętów, sowite premie managmentu, inne koszty działalności oraz utopione pieniądze w procesie windykacji i procesów sądowych tych, którzy ostrzyc się nie dali i w sądzie wygrali...
 
Ja juz nie moge, mowienie do niej aby nie odbierala od nich telefonu itp.. nie dziala.. dzis do niej zadzwonili i powiedzieli ze dlug wynosi juz.. uwaga... 2200zł! Za co oni sobie tak licza? Listu zadnego nie bylo, strasza ja jakimis nagraniami na ktorymi mowila ze zaplaci itp... Czy wgl maja prawo nagrywac kogos rozmowe jak nie poinformuja o nagrywanej rozmowie?

Jak dla mnie to powinna sprawa sie toczyc dalej az do przejecia dlugu przez komornika... Z komornikiem sie pewnie lepiej dogada odrazu.
 
Ostatnia edycja:
fudzi napisał:
Ja juz nie moge, mowienie do niej aby nie odbierala od nich telefonu itp.. nie dziala.. dzis do niej zadzwonili i powiedzieli ze dlug wynosi juz.. uwaga... 2200zł! Za co oni sobie tak licza?
jak przeczytałem na początku, trzy miesiące temu dług był 1300. dziś 2200. takich odsetek to nawet na białorusi nie ma. i to jest jeden z koronnych argumentów za tym, by takim złodziejom mówić stanowcze NIE.

jak siostra odbierze telefon i okaże się że to ci oszuści - mówi dobranoc i koniec rozmowy. zapraszamy do sądu, tam się okaże ile tak naprawdę się należy, bowiem na razie to jest to zwykłe badania na ile - jak to zostało wcześniej określone - baran da się wystrzyc
 
Kolego, sprawa jest bardzo prosta. Niech siostra obejrzy swoje faktury (pisałeś, że ma). Zsumuje niezapłacone należności, obliczy odsetki (to łatwe, w sieci są odpowiednie kalkulatory) i w ten sposób otrzyma dokładną kwotę swojego długu na dzień dzisiejszy. Tyle właśnie ma zapłacić (jeśli wierzyciel mówi o jakiś dodatkowych kosztach, zignoruj to). Następnie niech siostra spłaci to zadłużenie w możliwie najszybszy sposób (jeśli w ratach, to jak najwyższych). Niech siostry nie interesuje, czy wierzyciel zgadza się na raty, czy nie. Po prostu niech spłaca ile może. Oczywiście w tytule każdej wpłaty wskazuje na co płaci (np. należność z faktury tej i tej). Pamiętaj też, że każda wpłata zaliczana będzie w pierwszej kolejności na poczet odsetek, potem dopiero na należność główną, więc im mniejsze będą raty i dłuższy czas spłaty całości, tym bardziej dług będzie rósł.
I teraz najważniejsze. W żadnym razie, pomimo głupich porad jakie tu otrzymujesz (od ludzi walczących ze spłacaniem długów, czyli nie od mędrców), nie wolno siostrze dopuścić do postępowania sądowego. Jak wynika z przedstawionych przez Ciebie informacji, wierzyciel ma stuprocentową pewność wygranej (faktury, uznanie długu). Nie licz na żadną zabawę z art. 101 kpc. (ogólnie trudna rzecz, a w przypadku udokumentowanej próby ugodowej, znów to siostrzane uznanie długu, absolutnie nierealne - sympatyczny kol. który Ci to rozwiązanie proponował, nie jest prawnikiem). Postępowanie sądowe to dodatkowe koszty. Spore. Jednak jeszcze nie to jest najgorsze. Po otrzymaniu tytułu wykonawczego, wierzyciel złoży wniosek do komornika. I tu już niemal studnia bez dna. Napisałeś, w którymś poście, że z komornikiem łatwiej się dogadać. Kolego, nie bądź debilem. W postępowaniu egzekucyjnym (oby do niego nie doszło), nadal o wszystkim decyduje wierzyciel. Komornik jest wykonawcą jego poleceń.
 
podejrzewam, ze bez sadu moze sie nie obejsc...
 
Z nimi sie nieda rozmawiac, wyzywaja przez telefon i krzycza... To rozmowy nie przypomina. Ja im mowie normalnie a oni sie na mnie drą....

Pewnie musialby pojsc list do nich od prawnika moze wtedy by sie uspokoili...

Wyslali list z info o ugoda, odpisalem no miesiac pozniej ale odpisalem (list ktory mi wyslali byl ekonomiczny tzn nie polecony i bez potwierdzenai odbioru). Po tygodniu dostala telefon ze nie uznaja tego i ze ma wplacic 1300zl na konto w ciagu 5 dni... Nie wplacila bo nie mogla i teraz po 3 miesiacach zadzwonili ze jest 2200/2300zł dlugu i ze ma zaplacic do 12 lutego 1000zl. Strasza jakimis nagraniami, podczas rozmowy krzycza groza itp...

A mysle ze sprawa sadowa by zalatwila sprawe gdyz: pokazala by sie REALNA kwota dlugu oraz od odmowy odkladamy po 200zl co miesiac tzn mam juz 800zl a do rozprawqy pewnie calosc by sie uzbieralo
 
Ostatnia edycja:
fudzi napisał:
Z nimi sie nieda rozmawiac, wyzywaja przez telefon i krzycza... To rozmowy nie przypomina. Ja im mowie normalnie a oni sie na mnie drą....
Już o tym było. Nie musisz z nikim rozmawiać, po prostu wpłacaj.
fudzi napisał:
Pewnie musialby pojsc list do nich od prawnika moze wtedy by sie uspokoili...
Dlaczego mieliby się uspokoić? Listy od prawników mają jakieś kulturotwórcze właściwości?
fudzi napisał:
A mysle ze sprawa sadowa by zalatwila sprawe gdyz: pokazala by sie REALNA kwota dlugu
Sprawa sądowa załatwi tak sprawę, że będziesz wył z rozpaczy lub śmiał się ze swojej głupoty, że słuchałeś dziwnych mędrków na tym forum i postąpiłeś jak skończony idiota. Napisałem Ci już jak sprawdzić realną kwotę długu, policzyć. Ja już teraz Ci powiem, obecnie cała należność (kwota główna i odsetki, to ok. 1750 zł). Jak sprawa trafi do sądu a potem do komornika, będzie ok. 3000 zł. (Opłata od pozwu - 30 zł, koszty zastępstwa procesowego - 600 zł, klauzula wykonalności - 6 zł, koszty komornika - 15% tej powiększonej całości + koszty poszczególnych czynności komornika - ok. 250 zł + koszty zastępstwa procesowego w egzekucji - 150 zł). Do tego dochodzi wstyd przed pracodawcą, sąsiadami, kłopot z blokadą rachunku itp. Poczytaj wątki ludzi, którzy dopuścili do egzekucji komorniczej. Więcej doradzać Ci nie będę. Głupcy powinni wydawać dużo pieniędzy, by byli pożyteczni dla innych.
 
Ostatnia edycja:
Dobra wplacimy te 1000zl, teraz pytanie: Moge ich nagrywac nie informujac ich o tym??
 
fudzi napisał:
Moge ich nagrywac nie informujac ich o tym??
Możesz, tylko po co? Wszyscy i tak wiedzą, że windykatorzy potrafią zachowywać się po chamsku (widocznie, to jakaś metoda).
 
Chodzi oto aby miec jakis dowod na to co mowia telefonicznie.
 
Powrót
Góra