Coś mi się wydaje że to kolejna historia tego typu, że chłopak nawciskał kitu jaki to on niewinny, że była dziewczyna go wsadziła za kraty itp, a to wszysto guzik prawda.
A co do meritum - sądy nie skazują nikogo za włamanie tylko i wyłącznie na podstawie zeznań świadka (szczególnie jednego). Jeśli jest włamanie to sprawca zostawia ślady. Mogą to być nagrania na monitoringu, odciski palców, ślady biologiczne i inne. Do tego rutynowo sprawdza się czy telefon podejrzanego logował się w czasie i miejscu popełnionego przestępstwa. Bardzo trudno byłoby znaleźć potwierdzenie tego wszystkiego gdyby faktycznie tam tego chłopaka nie było.
Ponadto należy odrębnić dwie kwestie. Samo włamanie jest to art. 193kk, czyli potocznie naruszenie miru. Grozi za to kara do 1 roku pozbawienia wolności, co oznaczałoby że chłopak dostał maksymalną możliwą karę. Moim zdaniem niewiarygodne, chyba że był karany. Najprawdopodobniej dostał wyrok z art. 279kk czyli za kradzież z włamaniem. A to oznacza, ze pewnie znaleźli u niego przedmioty pochodzące z kradzieży z tej bursy.
Co do wyciągnięcia z ZK to oczywiście jest tak jak napisano powyżej - niech się dobrze sprawuje to ma szansę wyjsć po 6 miesiącach. Ale autorko - nie wierz w to co Ci opowiada bo to na 99% jest nieprawda.