czy możliwe jest szybkie i prawdziwe wykrycie prawdy w postępowaniu sądowym

  • Autor wątku Autor wątku narzeczona J
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

narzeczona J

Użytkownik
Dołączył
12.2009
Odpowiedzi
77
Witajcie. Jest mi ciężko, z dnia na dzień zdarzyła sie tragedia. Mój narzeczony został zatrzymany a zaraz potem aresztowany tymczasowo, właściwie przy otrzymaniu wypisu ze szpitala. Dziękuję Bogu, że przeżył. Daję radę, jakoś, mam tyle niewiadomych.
Chciałabym zapytać:
* ile mogą trwać ekspertyzy biegłych w przypadku wypadku na drodze.
* Czy konieczne jest przesłuchanie wszystkich świadków zanim sprawa trafi do sądu.
* czy spotkał się ktoś z tym, że sąd wykrył prawdę, w przypadku zawiłej sprawy.
* czy miał ktoś wypadek ze skutkiem smiertelnym, ile to się ciągnęło i jaki zapadł wyrok
Wiele dowiedziałam się na forum, odnośnie całego postępowania, ale nie moge się wyzbyć poczucia krzywdy, tego, że sprawiedliwośc jest dla mnie nieosiągalna.
Nie mogę pisać o całej sprawie, gdyż postępowanie się toczy i nie chciałabym w żadnym razie utrudniać śledztwa. Chciałabym tylko się dowiedzieć, dlaczego w przypadku młodej nigdy nie karanej osoby zastosowano taki środek zapobiegawczy, skoro mogł być inny? Dlatego, że sprawę nagłośniły media i trzeba się wykazać? Wiem, ze to nie jeden taki wypadek a jakoś nie piszą w gazetach o takich procedurach obowiązujących prokuratury i sądy.
Wiem, że na wiele pytań nikt nie może udzielić odpowiedzi, że ciężko nie znając sprawy. Ale może ktoś spróbuje??
Prosze o rozważne odpowiedzi, żadnych kłótni ani oszczerstw.
Z góry dziękuję,
 
Odpowiadam na Twoje pytania:
1. nawet kilka lub kilkanaście m-cy
2. jeżeli świadkowie zostali wskazani czy ujawnieni w postępowaniu przygotowawczym to TAK.
3. TAK
4. znam przypadki wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym, gdzie sprawa przed sądem trwa kilka lat. Wyrok dla sprawcy skazujący.

Z tego co piszesz, podchodzisz to tej sprawy bardzo emocjonalnie i jesteś stronnicza a to niedobrze.
 
Dziękuję za odpowiedź.
Emocjonalnie? Nie mogę podchodzić inaczej. Za kilka miesęcy nasz ślub, a sąd moze przedłużac sankcję, bo jest zagrożenie wysokim wyrokiem, nawet do dwóch lat. A postępowanie może trwać, z tego co mówisz, nawet kilkanaście miesięcy. Całe moje życie jakoś po prostu się wysypało.
Sprawca, heh. Wypadek zazwyczaj dzieje się z kilku przyczyn, sporo się czasem może złożyć na to by doszło do tragedii. Gazety sobie sensacje urządziły, nie mogę czytać, jak ludzie jedni na drugich wylewają brudy. Od razu wszystkich do jednego worka??
Rozmawiałam z adwokatem jest zdziwiony, że tak sąd postąpił wobec młodej nie karanej osoby. Złożył wyjaśnienia, zadzwonił na policję, nie uciekał, był trzeźwy, udzielał pomocy poszkodowanym, na tyle ile potrafił. Widziałam się z nim, jest załamany, nawet psycholog Aś ze mną rozmawiała, bierze leki na uspokojenie. Martwie się. Ciężko to znosi.
Stronnicza? Nie rozumiem tego wszystkiego, nigdy nie miałam żadnego związku z sądami. Poza tym jak czytam te wszystkie wypowiedzi prasowe osób wymienionych z imienia i nazwiska, raz mówiące tak, a innym razem zupełnie na odwrót, to mam wrażenie jakiegoś kombinowania.
Naprawdę z większym spokojem czekałabym na to co się wydarzy, jeśliby nie było tych wszystkich sprzecznych ze sobą informacji. Wiem, że zadaniem sądu jest dociec prawdy i ukarać winnych. Choć coraz częściej mam wrażenie że jestem naiwna, heh.
 
hej jesli chodzi o wypadek drogowy to moj znajomy zabil 2 osoby w wypadku, jechal za szybko, byl trzezwy, nie mial aresztu, dostal 3 lata, ale to tak tylko pogladowo, zapewne kazdy rzypadek jest inny i zalezy od wielu okolicznosci
 
Dziękuję zombie, szukam odpowiedzi i na to pytanie, wiem, że kare ponieść musi. Nie było mnie tam, a wiele jeszcze trzeba odkryć. Przesłuchać świadków itp, wiele jest faktów przemawiającym za moim narzeczonym, ale staram się patrzeć obiektywnie. Wiem, że osobom zmarłym nie przywróci to życia, ale ze swoich, może egoistycznych pobudek nie chcę odkładać ślubu, który juz właściwie jest tylko formalnością. A to, że go nie ma, bo sąd stwierdził, że jest młody i nie ma rodziny więc może uciec, no cóż.
Wiele czytałam o TA, jest zapis o tym, że stosuje się go w ostateczności. Mam jakoś dziwne wrażenie, że nie dano szansy na to by go uniknąć, ale czy moje zdanie ma jakiekolwiek znaczenie? Nie, gdyż nawet nie jestem stroną w postępowaniu.
Nie chodzi o to, że mam żal, ja to wytrzymam, wkońcu to nie koniec świata, a życiu nie ma lekko. Chciałabym, żeby moje marzenie o prawości, miłości w świecie się spełniło.
Jeszcze raz dziękuję za odpowiedzi i za wsparcie udzielane mi w różnych działach tego forum, oraz w zyciu codziennym. Super, że jesteście. Człowiek nie błądzi po omacku w zawiłościach tego prawa, oby tak dalej. :ok:
 
Powrót
Góra