Czy można jakoś ukarać komornika?

  • Autor wątku Autor wątku biedrek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

biedrek

Użytkownik
Dołączył
03.2006
Odpowiedzi
307
Wierzyciel zlecił odzyskanie długu. Komornik wysyła pismo o ujawnienie dochodów itp. Tego samego dnia gdy przychodzi pismo dłużnik dzwoni do komornika z pytaniami- i dowiaduje się że jakakolwiek propozycja ugody z wierzycielem MUSI przejść przez komornika. No więc dłużnik pisze propozycję ugody i wysyła do komornika. Odpowiada też pisemnie na wezwanie komornika. Wpłaca też dobrowolnie na konto komornika 500 zł- jako wykazanie się dobrą wolą spłaty. Mijają 3 tygodnie i nic się nie dzieje. W 4 tygodniu dłużnik zauważa zajęcie na rachunku bankowym. Dzwoni do komornika- z zapytaniem czy w sprawie coś się wyjaśniło. Otrzymuje (niestety tylko przez telefon) informację iż komornik uznał że propozycja ugody jest "słaba" i nie przekazał jej do wierzyciela, każe napisać lepszą ugodę i przesłać jeszcze raz. Dłużnik to robi- podnosi kwotę jaką zobowiązuje się spłacać z 600 do 700 zł (dług około 30 tys, 50 % wynagrodzenia to 1600 zł). W ugodzie do wierzyciela dłużnik zawarł informację iż kwota długu jest na tyle duża że kuszące jest zrezygnowanie z pracy w przypadku braku zgody- i ukrywanie dochodów. Coś na zasadzie- lepiej chyba dostać część, niż nic dostać nic.
Tego samego dnia dłużnik sam kontaktuje się z wierzycielem- przedstawia mu propozycję pierwszej, mniejszej ugody- i zostaje ona zaakceptowana. Na dniach ma otrzymać ugodę do podpisania a po jej podpisaniu zatrzymanie egzekucji.
No i do sedna- co w takiej sytuacji? Według dłużnika komornik nie działał tu w interesie wierzyciela tylko swoim i chce go jakoś za to ukarać, upomnieć, złożyć skargę na działanie a właściwie jego brak
 
Komornik nie zawiera żadnej ugody.
Trudno też dopatrzyć się działania na szkodę wierzyciela, chyba że złożyłeś wykaz gdzie wskazałeś miejsce zatrudnienia a komornik nie dokonał zajęcia.
 
Komornik miał przekazać ugodę wierzycielowi- a tego nie zrobił. Mimo, że wręcz zakazał samodzielnego kontaktu z wierzycielem. Więc jawnie występował w swoim interesie- widząc możliwość zabrania sobie swoich kosztów.
Dostał wszystkie namiary, na bank, na pracodawcę itd. Nie zdążył zająć wynagorodzenia za poprzedni miesiąc, w tym już nie będzie miał takiej możliwości
 
Było trzeba samemu pisać do wierzyciela.
Dobra wola dłużnika po wszczęciu postępowania i egzekucji to oksymoron.
Komornik ma egzekwować.
 
Ostatnia edycja:
... że wręcz zakazał samodzielnego kontaktu z wierzycielem... czytajmy ze zrozumieniem...
A jeśli chodzi o dobrą wolę dłużnika- relacja dośc skomplikowana. Ale skoro 10 lat nie zapłacił ani złotówki, i nikt mu nigdy nic nie zabrał, a teraz podjął pracę ujawnił dochody i nie uchyla się od spłaty tylko nie pozwoli na to by komornik zabrał mu 50% wynagrodzenia po czym nie zostanie mu środków do życia - i mówi o tym jasno- to jak to inaczej nazwać? Albo spłaca, albo nikt mu nic nie zrobi. TO lepiej mieć chyba coś niż nie mieć nic?
I od razu napiszę- bo zaraz znajdą się komentarze, że windykacja to nie tylko zajęcie wynagrodzenia- wiemy o tym. I wiemy że bezkarność dłużnika może trwać nadal bo poprowadził on swoje życie takimi ścieżkami, do których póki co komornik nie ma wstępu
 
biedrek napisał:
... że wręcz zakazał samodzielnego kontaktu z wierzycielem... czytajmy ze zrozumieniem...

Nie bardzo rozumiem jaki masz w tym cel? Zemścić się na komorniku, zrobić mu na złość czy jak? Jeżeli tak to musisz mieć jakieś dowody - bo samym twierdzeniem że Ci zakazał kontaktu zrobisz z siebie błazna...

biedrek napisał:
TO lepiej mieć chyba coś niż nie mieć nic?

Nie zawsze tak jest, ale żeby to zrozumieć należy pojmować pewne rzeczy - a w szczególności obrót (masowymi) wierzytelnościami - trochę inaczej niż "na chłopski rozum"...
 
Wpłaca też dobrowolnie na konto komornika 500 zł- jako wykazanie się dobrą wolą spłaty.
Dobra wola dłużnika - tylko do czasu złożenia wniosku o wszczęcie egzekucji. Po tym dniu zostaje wyłącznie przymus.
Według dłużnika komornik nie działał tu w interesie wierzyciela tylko swoim i chce go jakoś za to ukarać,
Bzdury - wierzyciel che też jak najszybciej odzyskać środki. Przy egzekucji nie zajmuje się wyłącznie wynagrodzenia. Komornik może zająć cały majątek.
tylko nie pozwoli na to by komornik zabrał mu 50% wynagrodzenia
Twoje pozwolenie ma taką wartość, jak zeszłoroczny śnieg.
 
Nie wiem gdzie pytający widzi windykację, ale na pewno nie tutaj.
Mowa jest o egzekucji.
Zakaz ze strony komornika to mniej więcej to samo co pytanie dłużnika, czy komornik/wierzyciela wyraża zgodę na wpłaty po xxx itp choć i tak nie wierzę, że komornik tak powiedział.
Dłużnika obowiązkiem jest płacić a komornika egzekwować - nie zawierać ugody czy inne pierdoły.
Najniższe krajowa jak sama nazwa wskazuje to jednak środki wystarczające na przeżycie.
I od kiedy w egzekucji to dłużnik stawia warunki ?
 
Ciąg dalszy perypetii z komornikiem idiotą. Było zajęcie wynagrodzenia i konta- i poszło do niego info o zawieszeniu egzekucji. Po paru godzinach od podpisania ugody z wierzycielem zniknęło zajęcie z konta. Przedwczoraj dostałem pisemną informację o zawieszeniu egzekucji. I wiecie co?- nie poinformował o tym mojego pracodawcy. Dosłownie godzinę temu dzwoniła do mnie księgowa (uprzedzona o całej sprawie) i wiem że nie dostali pisma od niego. Skutek jest taki, że jak go do piątku nie dostanie to musi zabrać mi połowę pensji...
Jak z tego wybrnąć?


I jeszcze mała dygresja do wypowiedzi Amadisa- może Ty pozwalasz na wszystko. Ja nie. Gotów byłem rzucić robotę by nie oddać mu kasy- bo to nie on będzie decydował o moich finansach. Więc daruj sobie takie nic nie wnoszące wypowiedzi...
 
biedrek napisał:
Ciąg dalszy perypetii z komornikiem idiotą. Było zajęcie wynagrodzenia i konta- i poszło do niego info o zawieszeniu egzekucji. Po paru godzinach od podpisania ugody z wierzycielem zniknęło zajęcie z konta. Przedwczoraj dostałem pisemną informację o zawieszeniu egzekucji. I wiecie co?- nie poinformował o tym mojego pracodawcy. Dosłownie godzinę temu dzwoniła do mnie księgowa (uprzedzona o całej sprawie) i wiem że nie dostali pisma od niego. Skutek jest taki, że jak go do piątku nie dostanie to musi zabrać mi połowę pensji...
Jak z tego wybrnąć?


I jeszcze mała dygresja do wypowiedzi Amadisa- może Ty pozwalasz na wszystko. Ja nie. Gotów byłem rzucić robotę by nie oddać mu kasy- bo to nie on będzie decydował o moich finansach. Więc daruj sobie takie nic nie wnoszące wypowiedzi...

Nie rozumiesz na czym polega zawieszenie postępowania. Potrącenie z wynagrodzenia zawędruje do depozytu, co jest oczywiście zgodne z przepisami.
 
biedrek napisał:
Przedwczoraj dostałem pisemną informację o zawieszeniu egzekucji. I wiecie co?- nie poinformował o tym mojego pracodawcy. Dosłownie godzinę temu dzwoniła do mnie księgowa (uprzedzona o całej sprawie) i wiem że nie dostali pisma od niego. Skutek jest taki, że jak go do piątku nie dostanie to musi zabrać mi połowę pensji...

biedrek napisał:
Gotów byłem rzucić robotę by nie oddać mu kasy- bo to nie on będzie decydował o moich finansach. Więc daruj sobie takie nic nie wnoszące wypowiedzi...
czyli
biedrek napisał:
Ciąg dalszy perypetii z idiotą.

biedrek napisał:
Jak z tego wybrnąć?
Nauczyć się czytać i zdać sobie sprawę, że to nie dłużnik dyktuje warunki.

Dragazes napisał:
Nie rozumiesz na czym polega zawieszenie postępowania
 
Ostatnia edycja:
biedrek napisał:
Ciąg dalszy perypetii z komornikiem idiotą. Było zajęcie wynagrodzenia i konta- i poszło do niego info o zawieszeniu egzekucji. Po paru godzinach od podpisania ugody z wierzycielem zniknęło zajęcie z konta. Przedwczoraj dostałem pisemną informację o zawieszeniu egzekucji. I wiecie co?- nie poinformował o tym mojego pracodawcy. Dosłownie godzinę temu dzwoniła do mnie księgowa (uprzedzona o całej sprawie) i wiem że nie dostali pisma od niego. Skutek jest taki, że jak go do piątku nie dostanie to musi zabrać mi połowę pensji...
Jak z tego wybrnąć?

W postępowaniu egzekucyjnym obowiązuje zasada dyspozycyjności. Z wnioskiem o uchylenie zajęcia musisz zwrócić się do wierzyciela... Nie mniej jednak wątpliwe, aby do piątku (tj. do jutra) komornik zdążył uchylić zajęcie. Pieniądze najpewniej trafią do depozytu sądowego a po spłaceniu przez Ciebie długu wierzycielowi komornik zajmie je na poczet opłaty egzekucyjnej stosunkowej.


biedrek napisał:
Gotów byłem rzucić robotę by nie oddać mu kasy- bo to nie on będzie decydował o moich finansach.

Jeżeli z uwagi na egzekucję sądową jesteś w stanie "rzucić robotę", to nie najlepiej o Tobie świadczy. Jest to jedynie wskazówka dla innych osób, że jesteś kompletnie nieodpowiedzialny i nie warto robić z Tobą żadnych interesów. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że zajęcie jest skuteczne z chwilą jego doręczenia Twojemu pracodawcy. Oznacza to mniej więcej fakt, że Ty byś "zwolnił się z pracy" a komornik i tak otrzymałby te pieniądze, bo wynagrodzenie płatne jest za wykonaną już pracę... Czyli "przegrałbyś" podwójnie...
 
Ostatnia edycja:
Biedrek - zamiast pisać takie bzdety, lepiej poczytaj o różnicy pomiędzy zawieszeniem a umorzeniem egzekucji. I co to oznacza dla Ciebie.
 
quest user- tu sie mylisz, bo ja mam płacone z góry za miesiąc poprzedzający. I nie oceniaj kwestii porzucenia pracy- bo nie znasz całej sytuacji. Mam konieczność pracy ze względu na rodzinę. Ale mam też wybór i możliwość pracy tam gdzie chcę. i przede wszystkim tam gdzie komornik może mi nagwizdać... stąd moja propozycja ugody i chęć wyjścia w końcu z tego syfu.

Różnice między zawieszeniem a umorzeniem znam- dość sporo poczytałem.
Nie powiecie mi jednak, że zgodne z prawem jest nie zastosowanie się do polecenia wierzyciela- skoro nakazał zawiesić egzekucję, to nakazał- i w tym momencie gdzieś mam to czy to się komornikowi podoba czy nie.
Tak czy siak dodzwoniłem się do komornika i po dość ostrej wymianie zdań nagle pracodawca otrzymał rzeczowe pismo mailem. Można? Można. Tylko chore jest to że trzeba walczyć o coś co jest podobno uregulowane przepisami.
 
biedrek napisał:
quest user- tu sie mylisz, bo ja mam płacone z góry za miesiąc poprzedzający.

Coś kręcisz:

Art. 85 § 2 k.p Wynagrodzenie za pracę płatne raz w miesiącu wypłaca się z dołu, niezwłocznie po ustaleniu jego pełnej wysokości, nie później jednak niż w ciągu pierwszych 10 dni następnego miesiąca kalendarzowego.

Nie ma znaczenia jak umówiłeś się z pracodawcą "pod stołem" - jego obowiązek wynikający z zajęcia realizuje się przez pryzmat przepisów prawa powszechnie obowiazującego.
 
Chyba coś słabo z czytaniem.
Zawieszenie nie ma wpływu na egzekucję z wynagrodzenia jeśli chodzi o pracodawcę, postanowienia o zawieszeniu pracodawcy się nie wysyła bo i po co.
Może jakiś dorosły domownik pytającemu wytłumaczy po przeczytaniu 2-3 art ustawy.
 
Nic nie kręcę- chodzi tylko o czysto hipotetyczną sytuację do ktorej próbowałem nie dopuścić- 10 dnia miesiąca dowiaduję się po przelewie na konto że komornik zabrał mi 50% kasy- i następnego dnia już nie ma mnie w tej pracy. Realne i jak najbardziej do załatwienia przy takim pracodawcy jak mój. Więc te 50 % byłoby jedyną kasą jaką udało się mu zabrać.
Ale nieważne- ważne że baran nic mi już nie zabierze. Jestem tylko wściekły o niepotrzebne nerwy- bo gdyby przekazał moją propozycję ugody do wierzyciela, a nie ściemniał- to uniknąłbym wielu nerwów. Ale rozumiem- on też patrzy na swój biznes- im więcej wpłąt by zabrał tym więcej miał by dla siebie... No ale nie ze mną :)
 
Powrót
Góra