Kalejdoskop mylisz pojęcia. To nie jest nagana za nieobecność, ale za samowolne oddalenie się ze szkoły. Dziecko może opuścić teren szkoły podczas zajęć wyłącznie na pisemną prośbę rodzica. Zakładam, że zajęcia były dla nauczyciela bardzo ważne i uzgodnione z dziećmi . Nieobecność na takich bez usprawiedliwienia to lekceważenie obowiązków, zasad bezpieczeństwa i ustaleń nauczyciela - według mnie to jest właśnie rażące zaniedbanie obowiązków. Nauczyciel, gdy brakuje mu dziecka nie wie, czy dziecko poszło do domu, czy może zasłabło w toalecie, a może zostało zamknięte przez starszych kolegów w szatni. Rola nauczyciele nie ogranicza się do zaznaczenia nieobecności w dzienniku jak zakładasz, a usprawiedliwienie mamy, że to na jej prośbę "Jasiu" poszedł do domu - sorry - ale jest lekko niepoważne. Ja próbowałabym porozmawiać z nauczycielem, ale bez wytykania praw (bo to nauczyciel decyduje o wadze sytuacji, znając jej wszystkie okoliczności, ocenia też zachowanie ucznia w szkole na tle innych dzieci i ma prawo wstawić uwagę), ale na zasadzie ludzkiego wyjaśnienia i przeprosin za sprowokowanie niezręcznej sytuacji.