T
TheRaccoon
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2015
- Odpowiedzi
- 1
Witam wszystkich.
Małe tło dla pytania: prowadzę korepetycje dla dzieciaków z podstawówki/gimnazjum. Jakiś tydzień temu, gdy porozmawiałem chwilę z jednym z moich uczniów, dowiedziałem się co stało się na matematyce. Zapomniał on uzupełnić 3 stron w zeszycie ćwiczeń, które miał na kserówkach(kserówki zostawił w domu, następnego dnia przyniósł jako dowód), zdarzyło się to któryś raz z rzędu, więc nauczycielka poprosiła o dzienniczek, żeby wpisać mu uwagę. Z opisu mojego podopiecznego wynika, że szukał go bardzo rzetelnie, ale, koniec końców, powiedział, że nie może go znaleźć i prawdopodobnie zostawił go w domu. W tym momencie nauczycielka zdenerwowanym tonem kazała mu wypakować wszystko z plecaka. Podopiecznego przeraża ta Pani, więc tylko raz próbował odmówić, bo spotkał się z jeszcze bardziej agresywną postawą, zagrożono mu uwagą za nieposłuszeństwo. Zawartość plecaka to m.in. plik luźnych kartek, były na nich jego rysunki, których się wstydził(nie uściślił, dlaczego, było mu po prostu głupio). Dzienniczka w plecaku nie było.
Tu chciałem zadać pytanie: czy osoba pełniąca funkcje publiczne, jaką jest nauczyciel, ma prawo dokonywać kontroli osobistej na uczniu, grożąc mu w wypadku niewykonania polecenia? Czy dziecko nie ma prawa odmowy?
Pozdrawiam serdecznie,
TheRaccoon
Małe tło dla pytania: prowadzę korepetycje dla dzieciaków z podstawówki/gimnazjum. Jakiś tydzień temu, gdy porozmawiałem chwilę z jednym z moich uczniów, dowiedziałem się co stało się na matematyce. Zapomniał on uzupełnić 3 stron w zeszycie ćwiczeń, które miał na kserówkach(kserówki zostawił w domu, następnego dnia przyniósł jako dowód), zdarzyło się to któryś raz z rzędu, więc nauczycielka poprosiła o dzienniczek, żeby wpisać mu uwagę. Z opisu mojego podopiecznego wynika, że szukał go bardzo rzetelnie, ale, koniec końców, powiedział, że nie może go znaleźć i prawdopodobnie zostawił go w domu. W tym momencie nauczycielka zdenerwowanym tonem kazała mu wypakować wszystko z plecaka. Podopiecznego przeraża ta Pani, więc tylko raz próbował odmówić, bo spotkał się z jeszcze bardziej agresywną postawą, zagrożono mu uwagą za nieposłuszeństwo. Zawartość plecaka to m.in. plik luźnych kartek, były na nich jego rysunki, których się wstydził(nie uściślił, dlaczego, było mu po prostu głupio). Dzienniczka w plecaku nie było.
Tu chciałem zadać pytanie: czy osoba pełniąca funkcje publiczne, jaką jest nauczyciel, ma prawo dokonywać kontroli osobistej na uczniu, grożąc mu w wypadku niewykonania polecenia? Czy dziecko nie ma prawa odmowy?
Pozdrawiam serdecznie,
TheRaccoon