Czy nauczyciel może wyrzucić dziecko z klasy?

  • Autor wątku Autor wątku Teresa Orłowska
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

Teresa Orłowska

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2014
Odpowiedzi
6
Mój syn ma 11 lat. Nauczyciel języka angielskiego tzw. native speaker kazał mu wyjść z klasy, gdy złapał go czytającego książkę. Za drugim razem, gdy mój syn przetłumaczył koleżance polecenie nauczyciela, gdyż ta go nie zrozumiała. Pomijam to czy nie była to reakcja nadmiarowa, to jednak wydaje mi się, że dziecko nie powinno samo zostać na korytarzu. Jeśli się nie mylę, to jest to niezgodne z prawem. Chciałabym jednak wiedzieć konkretnie jakie prawo naruszył i co powinnam w tej sprawie zrobić.
 
Zadzwoniłam do szkoły i rozmawiałam z panią sekretarką, która w tej szkole oprócz typowych dla sekretarki funkcji, ma zadanie niedopuszczania rodziców do dyrektora. Jest tak zresztą na życzenie tegoż dyrektora. Zapytałam czy tak powinien zachować się nauczyciel? Wyraziła nadzieję, chyba, że może drzwi od klasy były uchylone oraz że zapyta dyrektora. Niestety drzwi nie były uchylone. Postanowiłam więc sama porozmawiać z nauczycielem, który może nie wie, że w naszym kraju tak nie powinien się zachowywać. Chciałabym wiedzieć co więcej mogę zrobić i ewentualnie na jakie prawo mam się powołać oprócz konstytucji.
 
Wolności i prawa obywatela. Każdy ma prawo do nauki, w szczególności w szkołach państwowych i jedyne co mogła zrobić to wpisać mu uwagę, odesłać do dyrektora i wezwać rodziców, ale nie wypraszać, bo jest to w pewnym stopniu ograniczanie praw człowieka, czyli wyżej wymienionego prawa do nauki. Ja bym się powołał głównie na to, jednak trzeba też wiedzieć, jakie sankcje chce Pani, żeby zostały zastosowane wobec danej nauczycielki.
PS: Jeżeli małemu stałoby coś się na korytarzu odpowiedzialność ponosi nauczyciel, więc poszukałbym też czegoś w statucie szkoły.

Pozdrawiam. :)
 
Najlepiej takie spray załatwiać oficjalnie pisząc do dyrektora szkoły. Rozmowy nic nie dają i wszystko zamiatają po dywan. Na oficjalne pismo dyrektor powinien udzielić oficjalnej pisemnej odpowiedzi. Jednocześnie może syn nie wyręczać nauczyciela i nie tłumaczyć innym tematu lekcji i bardziej okazywać zainteresowanie przedmiotem.
 
Dziękuję za odpowiedź. Chcę tak naprawdę, żeby ten nauczyciel zmienił swoje postępowanie. Chciałabym się tak przygotować do tej rozmowy, użyć takich argumentów, żeby nauczyciel uświadomił sobie, że zmiana podejścia do dziecka jest również w jego interesie.
Pozdrawiam.
 
Pismo do dyrektora jest jako drugie wyjście. Jeśli rozmowa z nauczycielem nic nie da. Zgadzam się z tym, że pismo może być skuteczniejsze. Niestety wiem też, że dyrektor uzna je za coś przeciwko sobie, więc zostawiam to w odwodzie. Nie bardzo chce mi się rozpętywać wojnę, w przypadku, gdzie powinna pomóc rozmowa.
Pozdrawiam
 
Nie chodzi tutaj o prawo do nauki ale o zaniechanie obowiązku sprawowania opieki nad małoletnim w czasie zajęć edukacyjnych.
Sprowadza się to do tego, że uczeń nie ma prawa nawet iść w czasie zajęć bez opieki do toalety a co dopiero być wyrzuconym za drzwi.

Jeżeli rozmowa nie przyniesie efektu, można próbować wystosować pismo do dyrekcji a kopie do organu prowadzącego i do organu nadzorującego szkołę.
Niech Kuratorium i Gmina wie, jak się pracuje w placówce.
 
Ja też słyszałam o tym, że dziecko powinno być pod opieką osoby dorosłej. Nie wiem jednak, gdzie jest to konkretnie napisane. Rozmowy z nauczycielami są o tyle trudne, gdyż często wtrącanie się rodzica w ich metody traktują jako podważanie ich kompetencji. Dlatego chcąc jak najbardziej uniknąć rozmowy o emocjach,urażonych uczuciach, chciałabym powołać się na konkretne ustawy czy paragrafy i rozmowę sprowadzić do realności. Mianowicie tego, że nauczyciel musi w swoim postępowaniu nie naruszać prawa.
Pozdrawiam.
 
Karta Nauczyciela:
Art. 6. Nauczyciel obowiązany jest:
1) rzetelnie realizować zadania związane z powierzonym mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą, w tym zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom w czasie zajęć organizowanych przez szkołę;

Usunięcie z klasy uniemożliwia sprawowanie opieki i zapewnienie bezpieczeństwa i jest naruszeniem prawa.
 
Dziękuje za odpowiedź . Jutro spróbuję się spotkać z nauczycielem. Zobaczymy czy będzie miał czas.
Pozdrawiam
 
Jeśli dziecko prosi o wyjście do toalety, a nauczyciel zabrania - często powołuje się na ten sam zapis KN. Piszę o tym, żeby miała Pani świadomość, że tak potoczy się prawdopodobnie rozmowa z nauczycielem. "skoro musi wypuścić do toalety , to może na chwilę wyprosić za drzwi". Dostanie Pani jeszcze zapewnienie, że nauczyciel co chwilę wyglądał, czy dziecko jest bezpieczne....takie realia. Jeśli nie napisze Pani pisma do Dyrekcji ( może nawet z kopią do Organu Prowadzącego), o zaistniałej sytuacji i prośby by podobne się nie powtarzały. Zrobi chyba najlepszy z możliwych krok dla wszystkich uczniów i rodziców. Czy będzie efekt? to już pokaże czas.
 
kalejdoskop napisał:
Je..."skoro musi wypuścić do toalety , to może na chwilę wyprosić za drzwi"...
Nie musi wypuścić do toalety a wręcz nie może. Jedyna opcja to wezwanie dorosłego upoważnionego pracownika szkoły, by z nim uczeń szedł do toalety.

Może komuś to się wyda śmieszne ale takie rozwiązanie jest jedynym zgodnym z prawem.
 
Shocked napisał:
Nie musi wypuścić do toalety a wręcz nie może. Jedyna opcja to wezwanie dorosłego upoważnionego pracownika szkoły, by z nim uczeń szedł do toalety.

Może komuś to się wyda śmieszne ale takie rozwiązanie jest jedynym zgodnym z prawem.

To właśnie nie jest śmieszne - nauczyciel nie powinien wypuszczać ucznia samego nawet do toalety, ale takie argument stawia się zawsze przy uzasadnieniu wyrzucania z klasy: "jeśli mam wypuszczać do toalety, to mogę wyrzucić na chwilę za drzwi".
Druga strona medalu jest taka, że nauczyciel żeby wezwać innego dorosłego opiekuna, musi opuścić na chwilę klasę - a tego również robić nie wolno.
Warto też zwrócić uwagę, że nauczyciel nie ma obowiązku używać do tego celu swojego prywatnego telefonu ( nawet nie musi go posiadać), a służbowe nie wszyscy posiadają.
 
Teresa Orłowska napisał:
Dziękuję za odpowiedź. Chcę tak naprawdę, żeby ten nauczyciel zmienił swoje postępowanie.

Może bachora też wypadało by nauczyć zasad dobrego wychowania. Nauczyciel na rozpuszczone bachory nie ma już praktycznie żadnych instrumentów korygujących. Założę się, że to wyproszenie nie było pierwszą uwagą która została mu zwrócona.
 
Shocked napisał:
Dziecko.

To się nazywa wypalenie zawodowe. Ostatni moment na zmiany.

Niestety dzieci jest coraz mniej i widzę często rozpuszczone bachory które myślą, że im wszystko wolno.
A co do wypalenia zawodowego to nie wiem skąd masz takie dziwne mniemanie. Niemożliwość poradzenia sobie z "dzieckiem" nie wynika z wypalenia czy braku umiejętności pedagogicznych. Lecz jest to wynik zwykłego rozpuszczenia przez rodziców.
 
Shocked napisał:
Nie musi wypuścić do toalety a wręcz nie może. Jedyna opcja to wezwanie dorosłego upoważnionego pracownika szkoły, by z nim uczeń szedł do toalety.

Może komuś to się wyda śmieszne ale takie rozwiązanie jest jedynym zgodnym z prawem.

A i tak wszyscy wiemy jak wyglądają takie sytuacje. Nauczyciel pozwala wyjść uczniowi do toalety, często sam wychodzi z zajęć, bo musi np załątwić coś w pokoju nauczycielskim itd.
 
Powrót
Góra