Czy nauczyciel może zabrać uczniowi telefon?

  • Autor wątku Autor wątku waligrucha
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

waligrucha

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2014
Odpowiedzi
8
Witam.
Wiem, że taki temat był już na forum poruszany, ale ja mam trochę inną sytuację.
Otóż mieliśmy zastępstwo poszliśmy na halę, a nauczycielka, kazała nam siedzieć na trybunach. Wtedy wyciągnąłem telefon i nawet się z tym nie chowałem, bo myślałem, że skoro i tak siedzimy i nic nie robimy to nic mi nie powie. Niestety zabrała mi telefon i wzięła do depozytu i odebrać go ma rodzic, tylko że moi teraz nie mają na to czasu. A teraz będzie dużo wolnego i dopiero w maju będzie moja mama mogła go wziąść. I tu pytanie czy nauczycielka może mi wziąść telefon i kazać, aby przyszedł po niego rodzic?
Dodam jeszcze, że w żaden sposób nie przeszkadzałem tym na lekcji.
 
Rozumiem tylko, że nauczycielka nie chce mnie wogóle słuchać tylko mówi, że do depozytu może oddać i każe przyjść rodzicowi i zamyka drzwi. I tak w kółko.
W tym wątku różnie piszą, że nauczyciele może wziąść, a inni że nie może. Napisze wam jak to wygląda w statucie szkoły:
3. Uczeń ma obowiązek dostosowania się do zakazu używania telefonów komórkowych
i innych urządzeń elektronicznych podczas lekcji. W czasie przerw śródlekcyjnych
obowiązuje zakaz fotografowania, filmowania, nagrywania, odtwarzania a także
korzystania z gier. 46
4. W przypadku niedostosowania się do w/w zakazu nauczyciel ma prawo zatrzymać telefon
lub urządzenie w depozycie szkoły, a ich odbioru może dokonać osobiście jedynie rodzic
lub prawny opiekun ucznia.

W takim razie mogą powiedzieć, że jest to nie zgodne z prawem, czy coś w tym stylu. W tym wątku przeczytałem, że :
ppp45 napisał:
A co do odebrania z depozytu, to jeżeli ktoś z Was już tak bardzo się nudzi, że zamiast się uczyć chce się wykłócać z dyrekcją, to może żądać wydania telefonu z depozytu, pod warunkiem, że telefon jest własnością danego ucznia i został mu dany do swobodnego użytku lub został kupiony za pieniądze pochodzące z wynagrodzenia za pracę tego ucznia i uczeń ma skończone 13 lat. Poniżej art. 22 kc i art. 101 KRiO.

Przepis prawny:
Art. 22.
Jeżeli przedstawiciel ustawowy osoby ograniczonej w zdolności do czynności prawnych oddał jej określone przedmioty majątkowe do swobodnego użytku, osoba ta uzyskuje pełną zdolność w zakresie czynności prawnych, które tych przedmiotów dotyczą. Wyjątek stanowią czynności prawne, do których dokonania nie wystarcza według ustawy zgoda przedstawiciela ustawowego.

Przepis prawny:

Art. 101.
§ 1. Rodzice obowiązani są sprawować z należytą starannością zarząd majątkiem dziecka pozostającego pod ich władzą rodzicielską.
§ 2. Zarząd sprawowany przez rodziców nie obejmuje zarobku dziecka ani przedmiotów oddanych mu do swobodnego użytku.
§ 3. Rodzice nie mogą bez zezwolenia sądu opiekuńczego dokonywać czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu ani wyrażać zgody na dokonywanie takich czynności przez dziecko.


Natomiast jeżeli uczeń jest pełnoletni, to bez problemu odbierze telefon sam, natomiast szkoła nie ma prawa oddać go rodzicowi, chyba że rodzic posiada pełnomocnictwo dziecka.

A Ty może lepiej weź się do nauki, zamiast studiować statut.

Tak, wiec co mam zrobić?
Powiedzieć, że telefon jest moją własnością (piszę tam, że trzeba mieć skończone 13 lat, a mam trochę więcej:D, więc ten warunek spełniam), czy proponujecie mi coś innego.

Proszę tylko o szybką odpowiedź, gdyż do jutra mam na to czas, bo w czwartek rozpoczyna się wolne, a wtedy telefon będę mógł odebrać w maju.
 
Skup się na wątku, do którego link ci podałem. Zresztą, cytowany przez ciebie post traktuje mniej więcej o tym samym.

Nikt nie może zabrać ci telefonu siłą, niezależnie od tego, co tu niektórzy piszą na forum.

Napisz jeszcze, czy telefon jest twoją wyłączną własnością? Sam go kupiłeś, dostałeś od kogoś czy jak?
 
Wyłącznie moją, kupioną prze zemnie.
Tylko, że potrzebne mi są jakieś konkrety, bo jak pisałem nauczycielka nie bardzo mnie słucha (głównie dlatego, że mnie nie lubi, ale powody zachowam dla siebie), a w wątku są różne odpowiedzi i nie którą z nich mam wybrać.
Jak powiedziałem jej, że nie może mi wziąć telefonu to mówi, że w statucie(w poście wyżej napisałem jak jest w nim napisane) jest napisane, że może i zamyka drzwi i koniec tematu.
Dlatego tak ogólnie jakbyś mógł napisać co mam powiedzieć.
 
Przepraszam, że już odświeżam temat, ale muszę to jutro załatwić, proszę o odpowiedź.
 
A czy pieniądze na zakup telefonu sam zarobiłeś? Jeżeli nie, to czy w razie czego twoi rodzice potwierdzą, że dali ci go do "swobodnego użytku"? Tzn. zrezygnowali z zarządu i powierzyli telefon całkowicie w twoje ręce?

Jeżeli któraś z odpowiedzi na powyższe pytania brzmi tak, to nie rozmawiaj, bo najwyraźniej rozmowy z niemającą pojęcia o prawie nauczycielką nic nie dają, tylko złóż w sekretariacie pismo, o jakim była mowa w tym drugim wątku.

M a x napisał:
-------------------------------------------------------------------------------------

Wezwanie do wydania przedmiotu

Wzywam ...(dane szkoły)... do wydania ...(dane telefonu)... w terminie ... dni od dnia otrzymania niniejszego wezwania. Przedmiot jest moją wyłączną własnością. Niniejsze wezwanie proszę traktować jako ostateczne. W przypadku nie wydania przedmiotu w określonym terminie, skieruję sprawę na drogę postępowania sądowego.

-------------------------------------------------------------------------------------

Pamiętaj o miejscowości i dacie (na górze strony) oraz odręcznym podpisie (na dole). Koniecznie w dwóch kopiach. Żeby była jasność - czy telefon na pewno jest Twój? Tj., (zakładając, że jesteś niepełnoletni), czy kupiłeś go za zarobione pieniądze albo rodzice dali Ci go do swobodnego użytku? Żeby w razie czego była jedna wersja.
 
a od kiedy małolat może sam wytaczać powództwo cywilne?
 
I znowu wcinasz się w wątki? Zabawne, bo temat dotyczy pośrednio identycznej kwestii co ostatnio - majątku małoletniego i zarządu rodziców. Sprawiasz wrażenie osoby, która coś tam wie, ale zamiast pomóc tą ograniczoną wiedzą, miesza i wprowadza w błąd.

Ale nie będę taki jak ty i nie oleję pytania, jakkolwiek jest ono nie na miejscu i nie ma związku ze sprawą. Małoletni MOGĄ wytaczać powództwa cywilne, ale w bardzo ograniczonym zakresie. W tym przypadku akurat autor zdolności procesowej nie ma, ale jej brak nie oznacza, że nie może on sam podpisać się pod wezwaniem do wydania przedmiotu.

Napiszę to samo, co w innym wątku dotyczącym telefonu w szkole. Jeżeli w sekretariacie pracują chociaż średnio rozgarnięte osoby, to wezwanie absolutnie wystarczy.
 
Ostatnia edycja:
Mam jedno pytanie podobna sytuacja ale nie taka sama
u nas w szkole Dyrektor w statut wpisał taki punkt który mówi o tym że uczniowie po wejściu na zajęcia mają zostawiać telefony na ławce koło nauczyciela na czas lekcji i że nie stosowania się do tego będzie karane
moje pytanie jest takie. czy ma on do tego prawo ?
 
Powrót
Góra