T
TomaszPtak
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2008
- Odpowiedzi
- 2
Witam, prosze o pomoc w tej sprawie.
Jednocześnie przepraszam i prosze o przeniesienie watku w odpowiednie forum - nie wiem czy to zalicza sie do prawa cywilnego czy karnego.
Brat chce wniesc sprawe do sadu, odradzam mu to bo wydaje mi sie ze ma racje i ze narobi bigosu jakiemus "biedmemu dziadkowi".
Sprawa wyglada nastepujaco. W centrum miasta znajduje sie centrum handlowe, przy wyjezdzie z parkingu (poza budynkiem) z drogi wyjazdowej na główna stoi znak drogowy. Brat wracajac z urodzin znajomej i czekajac na transport oparl sie o ten znak plecami, znak niemal ze sie przewrocil, brat takze. Stanal prosto i dalej czekal. Za okolo 5 sekund dostal z piesci od pracownika ochrony (bez ostrzezenia, zatrzymania, od tylu, nie spodziewajac sie niczego) i wtedy przybiegl drugi pracownik agencji ochrony (mlodszy chłopak i zatrzymał brata).
Dodam tylko ze znak u podstawy (czy byl wlasnoscia centrum czy tez nie) byl pocięty "jak słomka" zreszta podejrzwam ze nie po jednej kolizji z samochodem - widzialem sam, wiec nie wymagalo to sily pudzianowskiego by PLECAMI zgiac ZNAK DROGOWY!
Podejrzany oczywiscie nie uciekal, nie stawial zadnego oporu i chcial wezwac policje gwoli wyjasnienia sytuacji oraz domagał sie wyjasnien od starszego "dziadka" dlaczego zostal uderzony. Policja przyjechala (wezwana przeze mnie - transport) i po krotkiej rozmowie kazala bratu przeprosic sz. P. ochroniarza i jechac w swoja strone.
Pomijajac ... dziwne wyjscie z sytuacji policji - czy pracownik ochrony nie przekroczyl swoich uprawnien ? (licencje mial lub nie, wygladal na typowego stroza) Z tego co mi wiadomo musial by najpierw krzyknac "sluzba porzadkowa, podac imie i nazwisko oraz powod zatrzymania", jezeli podejrzany stawial by opor, stwarzal zagrozenie dla zdrowia lub zycia czy tez uciekal - wtedy mial prawo uzyc sily (pracownik)... Sytuacja jest conajmniej dziwna poniewaz wyglada to nastepujaco.
Po drugiej stronie tego centrum jest nast. glowna droga z przystankami autobusowymi. Jezeli taki "klient" wygnie znak autobusowy lub drogowy i pracownik ochrony wybiegnie i go uderzy w twarz ... cos jest chyba nie tak ?
Prosze o szybkie wyjasnienie poniewaz bratu spieszy sie z tym zgloszeniem o pobicie, a ja nie chce zeby sobie lub komus narobil klopotow.
Jednocześnie przepraszam i prosze o przeniesienie watku w odpowiednie forum - nie wiem czy to zalicza sie do prawa cywilnego czy karnego.
Brat chce wniesc sprawe do sadu, odradzam mu to bo wydaje mi sie ze ma racje i ze narobi bigosu jakiemus "biedmemu dziadkowi".
Sprawa wyglada nastepujaco. W centrum miasta znajduje sie centrum handlowe, przy wyjezdzie z parkingu (poza budynkiem) z drogi wyjazdowej na główna stoi znak drogowy. Brat wracajac z urodzin znajomej i czekajac na transport oparl sie o ten znak plecami, znak niemal ze sie przewrocil, brat takze. Stanal prosto i dalej czekal. Za okolo 5 sekund dostal z piesci od pracownika ochrony (bez ostrzezenia, zatrzymania, od tylu, nie spodziewajac sie niczego) i wtedy przybiegl drugi pracownik agencji ochrony (mlodszy chłopak i zatrzymał brata).
Dodam tylko ze znak u podstawy (czy byl wlasnoscia centrum czy tez nie) byl pocięty "jak słomka" zreszta podejrzwam ze nie po jednej kolizji z samochodem - widzialem sam, wiec nie wymagalo to sily pudzianowskiego by PLECAMI zgiac ZNAK DROGOWY!
Podejrzany oczywiscie nie uciekal, nie stawial zadnego oporu i chcial wezwac policje gwoli wyjasnienia sytuacji oraz domagał sie wyjasnien od starszego "dziadka" dlaczego zostal uderzony. Policja przyjechala (wezwana przeze mnie - transport) i po krotkiej rozmowie kazala bratu przeprosic sz. P. ochroniarza i jechac w swoja strone.
Pomijajac ... dziwne wyjscie z sytuacji policji - czy pracownik ochrony nie przekroczyl swoich uprawnien ? (licencje mial lub nie, wygladal na typowego stroza) Z tego co mi wiadomo musial by najpierw krzyknac "sluzba porzadkowa, podac imie i nazwisko oraz powod zatrzymania", jezeli podejrzany stawial by opor, stwarzal zagrozenie dla zdrowia lub zycia czy tez uciekal - wtedy mial prawo uzyc sily (pracownik)... Sytuacja jest conajmniej dziwna poniewaz wyglada to nastepujaco.
Po drugiej stronie tego centrum jest nast. glowna droga z przystankami autobusowymi. Jezeli taki "klient" wygnie znak autobusowy lub drogowy i pracownik ochrony wybiegnie i go uderzy w twarz ... cos jest chyba nie tak ?
Prosze o szybkie wyjasnienie poniewaz bratu spieszy sie z tym zgloszeniem o pobicie, a ja nie chce zeby sobie lub komus narobil klopotow.
Ostatnia edycja: