Czy sady w Polsce tworza prawo?

  • Autor wątku Autor wątku Freedude
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
F

Freedude

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2012
Odpowiedzi
5
Witam.

Zglaszam sie tutaj z takim pytaniem jak w temacie poniewaz podejrzewam ze duza liczba osob potrafilaby sie wypowiedziec na ten temat i przyblizyc mi powiedzmy "definicje" na pytanie "Czy sady w polsce tworza prawo?". Staram sie to ogarnac z tekstu mojego profesora Dawida Bunikowskiego rozumiem to co pisze ale nie potrafie w glowie uformowac definicji. Nie jest to prosba o gotowiec na esej etc. tylko jako pomoc dydaktyczna ;]

Ktos bylby w stanie w paru zdaniach to okreslic? Z gory dziekuje za odpowiedz i pomoc ;]
 
Myślę, że ze złej strony zabierasz się za problem. Po co Ci definicja tutaj? Zasadniczo powinno definiować się pojęcia. Moim zdaniem zjawisko należy raczej opisać. Czego nie rozumiesz? Mam nadzieję, że przeczytałeś zadane teksty.

Ja osobiście uważam, że sędziowie w Polsce tak jak obecnie w całej Europie tworzą prawo, choć myślę, iż większość na tym forum powie Ci, że prawo tworzy ustawodawca. ;)
 
matika100 napisał:
prawo tworzy ustawodawca.
a sędziowie je tak sprytnie dopasowują do sytuacji, że aż nowe przepisy prawa powstają. Nie ma znaczenia, że nie mają mocy ustawowej, gdyż następni sędziowie i tak je stosują. Kto im podskoczy. :(
 
Na mocy ustawy sądy są obowiązane dbać o jednolitość orzeczniczą, więc jak jeden Sąd rozwiąże problem, który w przepisie jest określony w sposób niejasny lub w ogóle nie jest uregulowany, to inne sądy, powinny nad tym orzeczeniem się co najmniej pochylić.
 
hm. Nie znam ustawy, która w tak szczegółowy sposób to reguluje. Że te sądy mają się pochylać a się nie pochylają, tylko bezkrytycznie powielają niejednokrotnie bzdury.
kalafiorro napisał:
Sąd rozwiąże problem
Sądy obecnie nie rozwiązują problemów, często robią to za nich pełnomocnicy stron wykorzystując swoje jarmarczne cwaniactwo. Jeśli jest inaczej, to skąd tyle uzasadnionych apelacji ? :o
 
rentier1 napisał:
Jeśli jest inaczej, to skąd tyle uzasadnionych apelacji ? :o

A skoro masz takie statystyki, to powiedz, czy więcej chwyta zarzutów naruszenia prawa materialnego, czy jednak jakieś proceduralne bzdety? Jak często apelacja uwala na 7.kp.k. albo 233 k.p.c.? Apelacja często odwala wyrok, bo nie wie co z nim zrobić i tyle.
 
a priori napisał:
Tyle, czyli ile?
Sądy apelacyjne nie narzekają na brak zajęcia, więc dużo. Często jest to naruszenie poprzez nie zastosowanie. Stały punkt.
kalafiorro napisał:
Apelacja często odwala wyrok, bo nie wie co z nim zrobić i tyle.
To też sąd.
Może zawodzi swobodna ocena (zbyt swobodna), może prawidłowe rozumowanie, a może wiedza i doświadczenie życiowe.
 
A może po prostu króluje formalizm, co wymusza na sądach niższego rzędu podejmowanie decyzji nie tyle sprawiedliwych, co pasujących sądowi wyższej instancji... Sama widziałam parę ciekawych orzeczeń sądu odwoławczego... Można się kłócić, ale nie można mówić, że orzecznictwo jest złe... Większość wyroków jednak się ostaje.
 
kalafiorro napisał:
co pasujących sądowi wyższej instancji.

100 % racji, wielu sędziów podchodzi oportunistycznie i mówiąc językiem gier komputerowych chcą mieć dobre "staty".

kalafiorro napisał:
Można się kłócić, ale nie można mówić, że orzecznictwo jest złe... Większość wyroków jednak się ostaje.
temat na esej albo książkę, ciężko powiedzieć jakie nasze orzecznictwo jest jednoznacznie. Są orzeczenia lepsze i gorsze. Fakt faktem, że dalej prym wiedzie niestety wykładnia literalna i brak zrozumienia przez sędziów ludzi biznesu i ekonomii
 
rentier1 napisał:
Sądy apelacyjne nie narzekają na brak zajęcia, więc dużo.

Sądy odwoławcze zobowiązane są rozpoznawać wszystkiej wniesione środki zaskarżenia, niezależnie od tego, czy są one zasadne... Spytam raz jeszcze - jaki jest odsetek wyroków uchylonych bądź zmienionych w stosunku do wydanych (lub przynajmniej w stosunku do zaskarżonych)? Rozumiem, że dysponujesz jakąś bogatą statystyką, skoro twierdzisz, że tak wiele orzeczeń "upada" w II instancji...
 
a priori napisał:
skoro twierdzisz, że tak wiele orzeczeń "upada" w II instancji...
Trochę dowolna interpretacja mojej wypowiedzi, raczej mało mająca z nią wspólnego.
rentier1 napisał:
Jeśli jest inaczej, to skąd tyle uzasadnionych apelacji ?
Z długich terminów w sądach apelacyjnych wnioskuję, że mają dużo pracy, tzn prowadzą wiele postępowań. A postępowanie przed sądem apelacyjnym toczy się na wskutek uzasadnionej, prawidłowo wniesionej apelacji. Nie oddalenie bądź nie odrzucenie apelacji świadczy o tym, że jest uzasadniona i prawidłowo wniesiona. Ważne - uzasadniona.
(oddalenie apelacji następuje z przyczyn materialnych, a odrzucenie – z formalnych).
a priori napisał:
jaki jest odsetek wyroków uchylonych bądź zmienionych w stosunku do wydanych
Nie znam nikogo, kto by mi takie statystyki udostępnił, jeśli są.:(
 
rentier1 napisał:
Trochę dowolna interpretacja mojej wypowiedzi, raczej mało mająca z nią wspólnego.

Wcześniej napisałeś:

rentier1 napisał:
skąd tyle uzasadnionych apelacji ?

Co zatem źle zinterpretowałem w Twojej wypowiedzi?

rentier1 napisał:
A postępowanie przed sądem apelacyjnym toczy się na wskutek uzasadnionej, prawidłowo wniesionej apelacji.

Proponuję byś najpierw doczytał co dokładnie skutkuje zainicjowaniem i koniecznością przeprowadzenia postępowania odwoławczego - z całą pewnością nie jest to merytoryczna zasadność apelacji...

rentier1 napisał:
Nie oddalenie bądź nie odrzucenie apelacji świadczy o tym, że jest uzasadniona i prawidłowo wniesiona. Ważne - uzasadniona.

Jak wyżej - nie masz pojęcia o czym piszesz...

rentier1 napisał:
Nie znam nikogo, kto by mi takie statystyki udostępnił, jeśli są.

Na czym zatem (poza oczywistą nieznajomością przepisów) opierasz swoje twierdzenie o tak wielkiej liczbie uzasadnionych apelacji?
 
rentier1 napisał:
Że apelacje są zasadne nie przesądza, że

Oczywiście, że przesądza... Gdy apelacja jest zasadna, orzeczenie sądu pierwszej instancji podlega uchyleniu lub zmianie. W wypadku, gdy jest ona bezzasadna - wyrok zostaje utrzymany w mocy (w postępowaniu karnym), względnie apelacja podlega oddaleniu (w postępowaniu cywilnym).

rentier1 napisał:
I niech tak pozostanie. hm ?

Jakaż to typowa postawa w naszym społeczeństwie: "nie znam się kompletnie na danej kwestii, ale w niczym nie przeszkadza mi to w krytykowaniu określonych instytucji i wyrażaniu kategorycznych ocen o ich niekompetencji"...
 
a priori napisał:
Jakaż to typowa postawa w naszym społeczeństwie: "nie znam się kompletnie na danej kwestii, ale w niczym nie przeszkadza mi to w krytykowaniu określonych instytucji i wyrażaniu kategorycznych ocen o ich niekompetencji"...
Czy to ma jakiś wpływ na to, że sady w Polsce starają się tworzyć prawo ? A skoro, jak twierdzisz to typowa postawa, to czy nie za dużo tego tworzenia i własnych interpretacji
a priori napisał:
? Może czas "abym kompletnie miał wyjaśnioną daną kwestię" i mógł sobie darować krytykowanie określonych instytucji oraz wyrażanie kategorycznych ocen o ich kompetencji... Bazując na moich doświadczeniach z sądami, zrobić tego nie mogę.:rolleyes:
 
rentier1 napisał:
Czy to ma jakiś wpływ na to, że sady w Polsce starają się tworzyć prawo ?

To tylko Twoja opinia. Sądząc zaś po Twojej "dogłębnej" znajomości prawa - zapewne znajdująca "gruntowne" uzasadnienie...

rentier1 napisał:
A skoro, jak twierdzisz to typowa postawa, to czy nie za dużo tego tworzenia i własnych interpretacji

Miałem na myśli Twoja postawę (i Tobie podobnych "ekspertów")...

rentier1 napisał:
Może czas "abym kompletnie miał wyjaśnioną daną kwestię"

A zatem piłka jest po Twojej stronie - poświęć kilka/kilkanaście lat życia na dogłębne zapoznanie się przepisami, sposobami ich interpretacji, literaturą, orzecznictwem oraz na nabycie doświadczenia praktycznego, a będziesz mógł wyrażać opinie mające jakieś merytoryczne uzasadnienie...
 
"Twój, Twoja, Twojej", a zastanowiłeś się dlaczego do mnie piszesz ? :rolleyes: przez tą przepaść.
 
rentier1 napisał:
"Twój, Twoja, Twojej", a zastanowiłeś się dlaczego do mnie piszesz ?

Sądziłem, że dlatego, iż to z Tobą dyskutuję, ale mogę się mylić - może masz jakieś rozdwojenie jaźni...

rentier1 napisał:
przez tą przepaść.

Wybacz, ale nie ma pojęcia, o co Ci chodzi...
 
a priori napisał:
Sądziłem, że dlatego, iż to z Tobą dyskutuję, ale mogę się mylić -może masz jakieś rozdwojenie jaźni
:D Pacz, a ja byłem przekonany, że o mnie a nie ze mną. Jak to łatwo się pomylić gdy każdy o czym innym pisze.
a priori napisał:
ale nie ma pojęcia
A widzisz. ;) Miłość jest wzajemna.:ooo:
 
Powrót
Góra