Czy to jest przestępstwo? np. 272, 273 kk?

  • Autor wątku Autor wątku serenka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

serenka

Użytkownik
Dołączył
08.2008
Odpowiedzi
65
Dzień dobry, chciałabym zapytać, czy to, co opiszę pokrótce wypełnia znamiona przestępstw, chociażby tych, które wskazałam, zwłąszcza,jeśłi działanie nieświadome, niecelowe, brak szkody dla nikogo, po prostu "ktoś" w mojej pracy mszcząc się za to,że walczę o swoje prawa (tu wobec mnie popełnionych moim zdaniem zostało wiele czynów karalnych), "wyciągnął" sprawę ogólnie praktykowaną , natomiast na moim przykładzie chce się pokazać niby nieprawidłowość tego powiedzmy precedensu.
Mianowicie, mam wpisaną do mojego służbowego dzienniczka rozprawę sądową pod dwoma datami, z tą samą sygn. akt, ten sam numer sprawy, tego samego dotyczyła, wszystko tak samo, tylko z dwoma odstępami czasowymi, czyli druga jako kontunuacja pierwszej, i....będąc na drugiej, ale mając też wpisaną pierwszą (na nią jednak nie poszłam) w sekretariacie sądu uzyskałam pieczątki do dwóch, mówiąc paniom że byłam na tej aktualnje, że kontunuacja tamtej, nikt nie pytał, czy byłam na obu, pieczątka i podpis pani z sekretariatu, co dało mi pewną liczbę rozpraw, potrzebnych na jakimś etapie do celów służbowych (udział w rozprawach). I teraz, czy to jest przestępstwo, że panie mi podbiły dwie rozprawy, byłam na jednej, czy ja ponoszę jakieś konsekwencje? Czy to jest wprowadzanie w błąd, i to jeszcze podstępne> to mi się zarzuca i wiem ze znanych mi źródeł,że zostało przeciwko mnie na tej podstawie (niby nieprawidłowość jednego z wpisów-czyli ta jedna rozprawa) wszczęte postępowanie wyjaśniające, wiem, ze potem może być dyscyplinarne, no i ...karne..... Wszystko po to, zeby przykryć inne sprawy, tak przypuszczam, bo nic nikt na mnie znaleźć nie mógł, a ja mam poważne zastrzeżenia do swoich przełożonych. Jestem odcięta od informacji, wiem, że sprawa jest "w toku", i nie wiem, co dalej... Dodam, że ilość rozpraw, jako jeden z 8 wymogów, jest mi potrzebna do przystąpienia do egzaminu, ale na razie nie przystęuję, ponieważ dostałam odmowę przedłużenia terminu szkolenia i pisałam wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, nigdzie nie napsiałam, że mam np 5 rozpraw, zresztą, otrzymując ewentualne przedłużenie, moge tych rozpraw jeszcze "uzbierać". Chodzi o to, że w mojej książce/dzienniczku jest ten wpis z pieczątką sądu, z rozprawy na której nie byłam. Prosze o pomoc.
 
- skoro byłaś tylko na jednej rozprawie dlaczego dałaś dwie do podbicia ? - wyłudziłaś w ten sposób poświadczenie nieprawdy... (art. 272) , no a skoro poźniej użyłaś gdzieś tego dzienniczka z pieczątką potwierdzającą nieprawdę wyczerpałaś znamiona art. 273 &1 KK

ps./ to ,że oprócz ciebie ktoś jeszcze tak zrobił bynajmniej nie jest okolicznością łagodzącą...
 
Po pierwsze należałoby rozstrzygnąć czy ten ktoś kto dokonywałCI adnotacji to był funkcjonariusz publiczny (zob. art. 115 par. 13 k.k.).
 
1.odnośnie funkcjonariusza publicznego, hmm, nie wiem, czy sekretarka w sądzie jest osobą upoważnioną przez fp, o czym mówi 115 kk. Bo to ona mi podbijała. Jak to rozstrzygnąć, skoro nie ma o niej mowy, a w 272kk jest mowa o funkcj.publ.--pewnie kwestia dowolności?
2.do podbicia dałam dzienniczek , wktórej miałam już wpisane ileś rozpraw, podając Pani sekret. powiedziałam, że włąsnie z tej aktualnie wracam (mimo,iż nie pytała nawet), że jest kontynuacją tamtej (od eksperta, z krtórym byłam wiem tylko, że mogłabym uzyskać wpis, bo to ta sama sprawa), na którą nie poszłam (ale miałam wpisaną i nie wiedziałąm, czy mogę sama kreślić), i pani poszła podbić,oddała mi po chwili dzienniczek, potem zobaczyłam,że podbiła obie, dzień wcześniej (dzień przed rozprawą) dostałąm pismo,że być może te rozprawy nie będą mi już potrzebne, bo odmówiono mi dalszego szkolenia..ale poszłam. Potem pisałam pismo o ponowne rozpatrzenie sprawy (przedłuzenie szkolenia) ale nie pisałąm ze mam już 5 rozpraw, bo tyle trzeba mieć, i tyle bym miała z tą jedną na której nie byłąm, rozprawy sa potrzebne dopiero do egzaminu, ja ich do tego nie wykorzystałam, tylko pisałam o przedłuż. czyli ze jeszcze nie mam wszystkich wymogów spełnionych, a kwestia kilku rozpraw więcej, to kwestia czasu, jaki bym zyskała otrzymując przedłuż. terminu. I najgorszy jest fakt, że na mnie chce się nagle wykazać "nieprawidłowość", mimo, iż są osoby, które w ogóle nie były na rozprawach, a mają wpisy, poza tym, o tej mojej sprawie poszły dokumenty do wyjaśnienia dopiero, jak ja napisałam pismo o ponowne rozpatrzenie sprawy, a wczesniejszą odmowe dostałąm, wiem, za "udziałem" mojego przełożónego, który utrudnia mi rozwój zawodowy. I to on złożył papiery w sprawie tej feralnej pieczatki, i to dopiero po póltora miesiącu od tej rozprawy, wtedy, kiedy ja wysłąłam wnioski o ponowne.... jakby w zemście...że i tak mi nic to nie pomoże, bo on "coś wyszukał".... Czy to naprawdę poważna sprawa?
 
Pani w sekretariacie raczej jest funkcjonariuszem publicznym. Poświadczenie nieprawdy też chyba było. Pozostaje tylko pytanie, gdzie tu podstęp?
 
no właśnie, jak miałby wyglądać podstęp, albo inaczej, w czym widać mój podstęp, i komu wyrządziłam szkodę, poza tym,że na pewno sobie :( i, czy przeze mnie ?? Pani tez może mieć problemy? Powinna sprawdzić?
 
O ile mnie pamięć nie myli, art. 272 k.k. nie zawiera znamienia "wyrządzenia szkody".
A podstęp? Może świadomie niezgodne z prawdą zapewnienie drugiej strony, że się było na obu terminach?
 
O ile mnie pamięć nie myli, art. 272 k.k. nie zawiera znamienia "wyrządzenia szkody".
A podstęp? Może świadomie niezgodne z prawdą zapewnienie drugiej strony, że się było na obu terminach?

ale o szkodliwości mówi art 1 par.2 kk, jełśi jest znikoma-nie stanowi przestępstwa... O to mi chodziło. A co do drugiego zdania, jak już pisałam, nic nie mówiłam, ba, nawet pani sekret. nie pytała, powiedziałam, ze byłam na tej aktualnej, ale był taki sam wpis jak tamtej, bo ta sama sprawa, kontynuacja, Pani oddała mi dzienniczek, potem zobaczyłam, ze są 2 pieczęcie, ale, czy ja moge sama skreślać. I apropos tego drugiego zdania...świadome zapewnienie..... Czy jesłi powiem, że niczego takiego ni ebyło , a nie było na pewno-to wystarczy? czy, to kwestia "wiary"? Albo tego, czy ktoś chce uwierzyć, lub nie. Podejrzewam,że pani sekret. nie pamięta już tej sytuacji, to ponad miesiąc temu, ma tam pewnie trochę petentów dziennie, ja wiem, że nie "wymusiłam" pieczątki, przecież mogłaby sprawdzić, zresztą jak, jak to dotyczyło daty sprzed tygodnia-uwierzyłaby na słowo? Troszkę trywialne pytanie, wiem, ale nie chciałabym też, żeby ktos przeze mnie miał jeszcze kłopoty.. Ale to trudne wszystko. Może jeszcze ktos podpowie, jak z tego wybrnąć, żeby być wiarygodną i nie pogubić się w tym całym stresie.
 
Poza tym, jak słyszałam od kolegów, skoro to była ta sama sprawa, można uznać jako "jedność", czy to tak, jak by była jedna, przerwa na cos tam, ipotem znowu kontynuacja..? Bo dla mnie tak to wygląda, a nie wiem, i do końća nikt nie potrafi mi powiedzieć, czy można tak uznać. Ten sam biegły, oskarżeni, sąd, tylko data inna.... Ja uznałam,że to nic wielkiego, na tyle,żeby wymazywać z dzienniczka, i czy w ogóle mogę sama, żebym nie wpadła pod inny paragraf.....>>kto niszczy.....itd..<<.....
??
 
Serenka, czy aby trochę nie za dużo kombinujesz? Jak dla mnie sprawa jest prosta. Danego dnia na rozprawie nie byłaś i to, czy była to kontynuacja, czy też nie, nie ma najmniejszego znaczenia. A co do znikomej szkodliwości społecznej, to takiej też trudno się w Twoim zachowaniu dopatrzeć. Wystąpienie szkody lub nie, nie ma tu również żadnego znaczenia. Liczy się przede wszystkim umyślne i zamierzone działanie, mające na celu wyzyskanie błędu pracownicy sądu (być może nawet i podstępne) Skoro odbywałaś praktyki w sądzie, to miałaś się tam nauczyć szacunku dla prawa i poznać reguły działania wymiaru sprawiedliwości. Ty natomiast kompletnie to olałaś, a teraz szukasz wytłumaczenia. Wybacz, być może zbyt stanowczą moją reakcję, ale poruszając publicznie ten temat powinnaś się z tym liczyć.
A co do podstępu, to samo tylko wprowadzenie w błąd jeszcze podstępem nie jest. Muszą mu towarzyszyć inne podstępne zabiegi, naganne działania sprawcy, podejmowane w celu wytworzenie w świadomości wystawcy dokumentu mylnego przeświadczenia co do faktycznego stanu rzeczy, wyrobienie u takiej osoby błędnego przeświadczenia co do rzeczywistości, bez którego dokumentu by nie wystawiła.
 
Szkoda, że tak to odebrałeś, ale nie, nie kombinuję, może jedynie na tyle,żeby nie "pociągać" innych, bo raz, że praktykowany jest u nas precedens, że w ogóle ktos nie idzie na rozprawę i ktos inny bierze dzienniczek i wpisuje, a dwa, że ekspert z którym byłam na tej drugiej rozprawie, powiedział, że to jest to samo i że mogę uzyskać wpis - domyślasz się chyba,że on w razie czego może tego nie potwierdzić, inaczej, nie mogę na to liczyć na pewno, ani go zmusić do obciążania siebie. Niemniej jednak, ja mu uwierzyłam, bo nie miałam dokłądnej wiedzy, jak to wygląda, on jest ekspertem, nie znam (czy są takie) przepisów regulujących takie sytuacje (dla mnie ..i jego... to była jedna i ta sama sprawa, jak z przerwą na lunch, tyle,że tygodniową-przepraszam za ironię). Więc skąd, jak mogłam uzyskąc wpis z podstępem, skoro mówiłam pani,ze wracam z tej rozprawy właśnie, jest to cd tamtej, powyżej, ona nic, bierze dzienniczek, potem widzę, ze obie podbite... Ekspert nie widzi problemu, pani mi podbija. Ja tego nawet nie potrzebuję na dzień dzisiejszy, i w ogóle nie wiem, czy będę potrzebować, bo ktoś mi to utrudnia-mój przełożony, w zemście,że walczę o swoje prawa, ale nie będę tu się rozpisywać na ten temat, z szacunku do czasu czytających. Czy moja wina jest umyślna?
 
Powrót
Góra